TwitterFacebook

Chleb niebiański dał nam Pan

Bóg mógłby podczas każdej Mszy Świętej robić jakieś małe trzęsienia ziemi, czy lewitacje księży, ale tego nie robi, bo bardziej ceni naszą wiarę bez dowodów, niż wiarę wobec dowodu.

Któregoś razu przypadkowo byłem świadkiem rozmowy dwóch starszych kobiet w sklepie. Rozmowa dotyczyła informacji o cudzie eucharystycznym w Legnicy:

– To wspaniałe, prawda? – zagadnęła jedna z kobiet.
– No tak, tak, tylko jak oni to zrobili? – zapytała druga.
– Jacy „oni”? – zapytała pierwsza.
– No ci, którzy podmienili ten opłatek.
– Ale przecież nikt tego nie podmienił, to był cud.
Kobiety spojrzały na siebie ze zdziwieniem.
– Ale to straszne…
– Dlaczego?
– No… straszne, przecież to prawdziwa ludzka tkanka!
– No właśnie, tkanka Pana Jezusa. I tak jest podczas każdej Mszy.
Jedna z kobiet otworzyła szeroko oczy.
– Ale przecież na Mszy to tylko symbol!
Druga pokręciła głową.
– Przecież gdybyśmy klękali tylko do symbolu, to by było głupie. Klękamy przed prawdziwym Ciałem i Krwią Pana Jezusa.

I taka jest mniej więcej wiedza wielu katolików na temat Eucharystii. A przecież cała nasza wiara sprowadza się do jednego – czy na Mszy Świętej mamy do czynienia z symbolem, czy z prawdziwym Ciałem Chrystusa? Czy tam jest tylko opłatek, czy sam Pan Jezus?

Chleb powszedni

Naszymi ludzkimi zmysłami nie jesteśmy w stanie ogarnąć potęgi Boga. Nie potrafimy sobie wyobrazić Jego wielkości, a jeśli już pojmiemy choć trochę, jak jest wielki, nie umiemy zrozumieć, dlaczego w takim razie tak bardzo się uniżył. Zrobił z Siebie pokarm do jedzenia, taki, który byłby dla nas dobry do spożycia. Zrobił z Siebie napój do picia, który nam nie zaszkodzi. Tak jak matka, która karmi dziecko swoim mlekiem, wprost ze swojego ciała, tak Bóg daje nam Siebie całego do jedzenia, nasz pokarm duchowy.

Jesteś tym, co jesz, więc jeśli karmisz się Bogiem, stajesz się „bogiem”, w tym sensie, że masz udział w Bóstwie Chrystusa. To tak jakby wspaniały Król zaprosił cię na ucztę. Jak w przypowieści Jezusa – zaprosił i biednych, i chromych, ślepców i żebraków, wszystkich tych, którzy o własnych siłach, dzięki swoim znajomościom czy majątkowi, nigdy nie byliby w stanie pojawić się na dworze królewskim. A tu nagle potężny Władca sam zniża się do żebraków, jakimi jesteśmy, i podnosi nas do królewskiej godności. Stajemy się dziećmi Boga, Ojca Wszechmogącego. Czy to nie wspaniałe?

Wielu zgorszyło się „twardą” nauką Jezusa o jedzeniu Jego Ciała i piciu Jego Krwi, ponieważ Żydom nie wolno było spożywać krwi. A tutaj mamy i Ciało, i Krew Chrystusa do spożycia. I Bóg się tym nie gorszy. Jego nie brzydzą nasze usta, choć tak często wychodzą z nich plugastwa i obrzydliwości.

Do końca świata

Dlaczego Bóg postanowił w takim znaku pozostać z nami do końca świata? Dlaczego nie przybrał bardziej chwalebnej postaci? Bardziej godnej? Nie wiem, ale może miał na uwadze tych wszystkich chromych, słabych i ubogich, tych, których nie stać na wspaniałe uczty, kosztowne prezenty, wytworne pałace. Tych, których stać tylko na chleb nasz powszedni. I dlatego ukrył się w tak powszechnej formie, aby każdy mógł do Niego przybyć i się nie zawstydzić Jego majestatem.

Być może Bóg mógł też w ramach „pakietu eucharystycznego” robić małe cuda, na przykład wywoływać trzęsienia ziemi i zaćmienia słońca podczas każdego przeistoczenia – mógłby, ale wówczas do kościoła przychodzilibyśmy ze strachu, a nie z miłości. A ponieważ miłość nie popisuje się, tylko jest cierpliwa i wszystko znosi, Bóg zaryzykował i schował się, bo wie, że znajdzie Go tylko ten, kto chce Go znaleźć, kto naprawdę kocha Go dla Niego samego, nie dla Jego cudów.

Uroczystość żywego Boga

Choć świadomość niezwykłego cudu przemiany konsekrowanego chleba i wina w rzeczywiste Ciało i Krew Chrystusa towarzyszyła wiernym od początku chrześcijaństwa, jednak trzeba było czekać aż dziesięć stuleci, zanim zewnętrzne przejawy tego kultu powstały i zadomowiły się w Kościele katolickim.

Uroczystość, która wyrosła na podłożu adoracyjnego kierunku pobożności eucharystycznej rozwijającej się na Zachodzie od przełomu XI i XII w., przeżywana jest obecnie w czwartek po uroczystości Trójcy Świętej. Bezpośrednią przyczyną ustanowienia uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa były objawienia bł. Julianny z Cornillon. Pod ich wpływem bp Robert ustanowił w 1246 r. święto Bożego Ciała, początkowo dla diecezji Liege.

W 1252 r. legat papieski rozszerzył obchodzenie tego święta na Germanię, natomiast papież Urban IV bullą Transiturus z 1264 r. ustanowił Boże Ciało uroczystością obowiązującą w całym Kościele jako „zadośćuczynienie za znieważanie Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, błędy heretyków oraz uczczenie pamiątki ustanowienia Najświętszego Sakramentu”.

Śmierć Urbana IV przeszkodziła ogłoszeniu bulli. Dokonał tego papież Jan XXII (w 1334 r.), natomiast papież Bonifacy IX polecił w 1391 r. wprowadzić uroczystość Bożego Ciała wszędzie tam, gdzie jeszcze nie była ona obchodzona.

W Polsce jako pierwszy wprowadził tę uroczystość bp Nankier w 1320 r. w diecezji krakowskiej, natomiast w Kościele unickim – synod zamojski w 1720 r. W Kościele katolickim w Polsce pod koniec XIV w. uroczystość Bożego Ciała była obchodzona już we wszystkich diecezjach i zawsze zaliczano ją do świąt głównych. Od końca XV w. przy okazji tego święta udzielano błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem.

Publiczne wyznanie wiary

Procesje eucharystyczne w dniu Bożego Ciała wprowadzono później niż samą uroczystość. Pierwszym śladem ich istnienia jest wzmianka o uroczystej procesji przed sumą w Kolonii w latach 1265-1275. Podczas procesji niesiono krzyż z Najświętszym Sakramentem. W ten sposób nawiązywano do dawnego zwyczaju zabierania w podróż Eucharystii dla ochrony przed niebezpieczeństwami.

W XV w. procesje eucharystyczne odprawiano w całych Niemczech, Anglii, Francji, północnych Włoszech i Polsce. W Niemczech procesję w uroczystość Bożego Ciała łączono z procesją błagalną o odwrócenie nieszczęść i dobrą pogodę, dlatego przy czterech ołtarzach śpiewano początkowe teksty Ewangelii i udzielano uroczystego błogosławieństwa. W Polsce zwyczaj ten wszedł do „Rytuału piotrkowskiego” z 1631 r. Rzymskie przepisy procesji zawarte w Caeremoniale episcoporum (1600 r.) i Rituale romanum (1614 r.) przewidywały jedynie przejście z Najświętszym Sakramentem bez zatrzymywania się i błogosławieństwo eucharystyczne na zakończenie.

Konferencja Episkopatu Polski zmodyfikowała 17 lutego 1967 r. obrzędy procesji Bożego Ciała, wprowadzając w całej Polsce nowe modlitwy przy każdym ołtarzu oraz czytania Ewangelii tematycznie związane z Eucharystią.

Boże Ciało w tradycji ludowej

W Boże Ciało podczas procesji śpiewamy „Od powietrza, głodu, ognia i wojny wybaw nas, Panie”. Te słowa są szczególnie ważne dla mieszkańców naszego regionu, w dużej mierze jeszcze rolniczego. Wymienione są tu niszczycielskie żywioły i wydarzenia, które mogą zrujnować domy i uprawy, cały dobytek każdego gospodarstwa.

Ważną i jeszcze ciągle żywą tradycją jest zrywanie brzózek zdobiących trasę procesji Bożego Ciała. Brzózki są pamiątką przejścia Chrystusa w Najświętszym Sakramencie przez ulice naszych parafii, a według tradycji mają przynieść szczęście w naszych domostwach. Rolnicy niejednokrotnie zerwane brzózki wbijają na polach, co ma przynieść urodzaj.

W wielu parafiach w Polsce kultywowany jest zwyczaj wykonywania barwnych, kwietnych dywanów na trasie procesji. Przygotowania rozpoczynają się najczęściej wraz z zakończeniem poprzedniej uroczystości poprzez wymyślanie nowych wzorów, organizowanie rodziny, przyjaciół do pomocy i materiału do dekoracji. Samo jednak zbieranie kwiatów zwykle zaczyna się w niedzielę poprzedzającą Boże Ciało lub w kolejne dni. Ten cały wysiłek przy przygotowywaniu kwietnych dywanów może wydawać się komuś zbędny. Ale wszystko wygląda inaczej dla tego, kto wierzy w prawdziwą i realną obecność Boga pod postacią chleba i wina. Mój Pan jest wart tego, aby dał Mu to, co najpiękniejsze. W ten sposób mogę wyrazić swoją wiarę, szacunek i wdzięczność wobec Tego, który oddał za mnie swoje życie.

Całą Polska uwielbia

Kilkadziesiąt inicjatyw, podczas których modlitwie uwielbienia towarzyszy muzyka, odbywa się w Polsce w Boże Ciało. Tradycję organizowania koncertów uwielbienia w Boże Ciało zapoczątkował perkusista Skaldów Jan Budziaszek, który 13 lat temu stworzył w Rzeszowie imprezę pod hasłem „Jednego Serca Jednego Ducha”. Od tej pory co roku przyciąga ona wielotysięczny tłum ludzi pragnących uwielbiać Boga śpiewem. Również i w naszej diecezji w kilku miejscowościach odbędą się w uroczystość Bożego Ciała koncerty uwielbienia.

Marcin Szczepański

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *