TwitterFacebook

Doścignąć wzór

Dzień Ojca to okazja do zastanowienia się na istotą bycia ojcem. Nie da się ukryć, że społeczeństwo doświadcza kryzysu męskości i ojcostwa, a dzieci wychowane bez odpowiedniego wsparcia ojców mają w późniejszym życiu w wielu sprawach pod górkę. Czas uświadomić młodym mężczyznom, że mimo trudności ojcostwo jest wyzwaniem wartym podjęcia.

Nasz wspólny Ojciec

Bóg jest Ojcem całego świata i każdego człowieka. Boże ojcostwo to niezwykła relacja, jakiej doświadczają wszyscy ludzie, którzy tylko mają w sobie wrażliwość i otwarte na Boże działanie serce. Już od początku Pisma Świętego mamy świadectwo tego pięknego związku, jaki łączy Stwórcę i Jego dzieci. Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boże. Już w tym fakcie widać, że Bóg jest naszym prawdziwym Ojcem. Jesteśmy przecież podobni do naszych rodziców pod względem fizycznym i psychicznym, odziedziczyliśmy pewne cechy, ale także przypominamy ich w zachowaniu, ponieważ nas wychowali i spędzali z nami wiele czasu. Nasze podobieństwo do Boga także jest widoczne. Posiadanie rozumu, wolnej woli i duszy nieśmiertelnej pozwala nam doświadczyć ojcowskiej bliskości Tego, który z miłości ukształtował każdego z nas i opiekuje się nami. Kiedy człowiek odda się w te ojcowskie ręce i zbuduje relację z Ojcem, zobaczy, że dzieją się cuda. Przykładem może być historia narodu wybranego, który został wyprowadzony z niewoli egipskiej. Bóg postępował z nim z ojcowską miłością, karmiąc swoje dzieci, dbając o ich bezpieczeństwo, ale także karząc i pouczając, kiedy była taka potrzeba. Najlepszym obrazem ojcowskiej miłości Boga jest jednak przypowieść o synu marnotrawnym, nazywana także przypowieścią o miłosiernym ojcu. Bóg kocha każdego z nas miłością bezwarunkową, bez względu na to, ile błędów popełnimy. Ojcowie mają więc bardzo wzniosły wzór do naśladowania. Ich postępowanie ma odzwierciedlać Bożą miłość względem człowieka.

Społeczeństwo bez ojców

Papież Franciszek zwrócił uwagę, że współcześnie społeczeństwa są pozbawione ojców, ich obecności, „zwłaszcza w kulturze zachodniej, postać ojca jest rzekomo w wymiarze symbolicznym nieobecna, osłabiona, wyparta. Początkowo rzecz ta była postrzegana jako wyzwolenie: uwolnienie się od ojca pana i władcy, od ojca będącego przedstawicielem prawa, który narzuca swą władzę z zewnątrz, ojca jako cenzora szczęścia dzieci i przeszkody na drodze do emancypacji i uniezależnienia się młodych ludzi. Niekiedy w pewnych domach w przeszłości panował despotyzm, a w niektórych przypadkach wręcz ucisk: rodzice traktowali dzieci jak służbę, nie szanowali indywidualnych wymogów związanych z wzrastaniem każdego z nich; byli ojcowie, którzy nie pomagali dzieciom w obraniu własnej drogi z wolnością – a nie jest łatwo wychowywać dziecko w wolności; ojcowie, którzy nie pomagali im brać na siebie odpowiedzialności, by budowały przyszłość swoją i społeczeństwa”. Obecnie wpadliśmy w drugą skrajność – od despotycznej obecności ojców przeszliśmy do ich nieobecności, obojętności i uchylania się od obowiązków. Często są oni skupieni na pracy i karierze, nie interesując się swoimi rodzinami. Obecność ojca to nie przynoszenie do domu pieniędzy, ale rzeczywiste bycie przy dzieciach, wspólna zabawa, posiłki, wspieranie w trudnościach i dzielenie radości. To dawanie wzoru, by w przyszłości dzieci zbudowały szczęśliwe rodziny. Ojciec jest pierwszym bohaterem swojego syna i pierwszą miłością swojej córki, swoją postawą wpływa na całe ich późniejsze życie. Przez swój stosunek do żony pokazuje synowi, jak traktować kobietę. Córka z kolei uczy się dzięki jego postawie, że jest kobietą, którą należy szanować i kochać. Bez ojca dzieci mają później duże trudności w nawiązywaniu relacji, ale także borykają się z problemami dotyczącymi samooceny i akceptacji siebie. Ojcowie często nie zdają sobie sprawy, jak wiele od nich zależy. Jeśli nie skupiają się na dzieciach, stają się one „sierotami w rodzinie”, jak określił je papież Franciszek. I to nie tylko z powodu fizycznej nieobecności ojców, ale dlatego że „kiedy są, nie zachowują się jak ojcowie, nie dialogują ze swoimi dziećmi, nie wywiązują się ze swojego zadania wychowawczego, nie wpajają dzieciom, przez swój przykład poparty słowami, tych zasad, tych wartości, tych norm życia, których one potrzebują jak chleba”.

Jednocześnie ojciec to nie kolega, ale ktoś, kto ma wychować, pokazać, co jest dobre, a co złe, wprowadzić w życie, a kiedy trzeba skarci i wytłumaczy błąd. „Niekiedy wydaje się, że tatowie nie wiedzą dobrze, jakie mają zająć miejsce w rodzinie i jak wychowywać dzieci. I na wszelki wypadek trzymają się z daleka, wycofują się i zaniedbują swoje obowiązki, niekiedy szukając rozwiązania w niemożliwej relacji «partnerskiej» z dziećmi. To prawda, że powinieneś być «kompanem» twojego dziecka, ale nie możesz zapominać, że jesteś ojcem! Jeśli zachowujesz się tylko jak kompan, równy z równym, dziecku dobrze to nie zrobi”.

Podjąć wyzwanie

Ojcem mężczyzna staje się nie przez fakt spłodzenia dziecka, ale przez towarzyszenie dziecku i troskę o nie. Biologiczne ojcostwo jest wynikiem pewnej naturalnej funkcji, ale nie wystarczy do wypełnienia funkcji ojca w sensie społecznym i duchowym. Ojciec od momentu poczęcia dziecka staje się odpowiedzialny i za nie, i za jego matkę. Twierdzenie, że ciąża to sprawa tylko kobiety, jest niezgodne z prawdą, chociaż często przewija się ono w mediach czy wśród ludzi nieszanujących ludzkiego życia. W momencie poczęcia dziecka, mężczyzna staje się głową rodziny i nie może od tego uciekać. Jest to współpraca z Bogiem w dziele stworzenia, ale także szczególne powołanie. Być może nieumiejętność mężczyzn do przyjęcia dziecka czy nawet do małżeństwa wynika z braku ojca w ich życiu. To, jakich młodych mężczyzn mamy teraz, jest efektem ich wychowania, a więc procesu, który trwał latami. Łatwo powiedzieć: „Nie miałem wzoru ojca, więc nie umiem być ojcem”. Brak wzoru to jednak także wzór, tyle że negatywny. Skoro ty nie miałeś ojca, zrób wszystko, żeby być prawdziwym ojcem dla swoich dzieci. A jeśli zabraknie motywacji, trzeba sięgnąć do źródła – do Pisma Świętego i zobaczyć, jakim Ojcem jest Bóg. Nie jesteśmy nigdy z góry skazani na porażkę, nawet jeśli nie mieliśmy szczęśliwej rodziny. Niektórzy mają łatwiej, inni trudniej, ale nikt nie jest zostawiony sam sobie i pozbawiony wsparcia. Ojcostwo to powołanie, a więc droga do świętości. A jak każda droga do sukcesu (bo świętość to największy możliwy sukces) jest trudna i wymagająca, ale warta podjęcia.

Jowita Rusiecka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *