TwitterFacebook

Ekstremalnie przylgnęli do krzyża Jezusa – łomżyńska EDK

Trudno powiedzieć ile dokładnie osób podjęło wyzwanie łomżyńskiej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. Młodzież zajmująca się zapisami szacowała, że było to od 150 do 200 osób. Nie liczby jednak świadczą o wadze EDK. Ważna jest osobista odpowiedź na zaproszenie do tej wyjątkowej, bardzo trudnej drogi, mającej na celu głębokie zjednoczenie z Chrystusem. O Ekstremalnej Drodze Krzyżowej pielgrzymi dowiadywali się na kilka sposobów: z plakatów, z mediów, od znajomych – tak to wygląda z zewnątrz, ale wewnątrz toczyła się walka – iść czy nie iść,  spróbować, czy poddać się bez walki…

Ewa wyruszyła w Ekstremalną Drogę Krzyżową po raz drugi. Wcześniej modliła się o to, by inni członkowie rodziny chodzili do kościoła, przyjmowali sakramenty, byli ludźmi religijnymi: Moim życiowym mottem są słowa, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Gdy zobaczyłam plakat Ekstremalnej Drogi Krzyżowej usłyszałam w sercu głos, że to zaproszenie jest do mnie. Bałam się, bo zawsze byłam słaba fizycznie, kiedyś z wychowania fizycznego miałam najsłabsze oceny w klasie. Pomyślałam, że nie dam rady, ale podczas modlitwy wciąż wracał obraz plakatu i słowa w sercu, że to zaproszenie jest do mnie. Zaryzykowałam, choć nie udało mi się namówić nikogo znajomego. Poszłam sama. Dziękowałam za łaskę wiary i modliłam się w intencji mojej rodziny, szczególne w intencji męża. Tak było dwa lata temu. W tym roku wyruszyłam, żeby podziękować Bogu za to, że mój mąż się nawrócił. Chodzi do kościoła, jest szczęśliwy jak nigdy, cierpliwy, kochający. Mam też wspaniałego syna. Dla Boga naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych – mówiła Ewa.

Marta powiedziała, że to co szczególnie zmotywowało ją do drogi, to pragnienie znalezienia Boga: W codzienności nieraz trudno jest mi usłyszeć co do mnie mówi – podsumowuje. Plan był taki, że siedmioletnia córka zostanie u babci, a mama spokojnie wyruszy w drogę, ale po krótkim zastanowieniu, wyruszyły we trzy.

Inna pątniczka zapisała się na krótszą 31-kilometrową trasę. Po Mszy świętej zapragnęła jednak wyruszyć w dłuższą drogę. Na pytanie, przez jakie miejscowości będzie szła, odpowiedziała, że jeszcze nie wie, bo korzystając z wydrukowanej mapy dopiero poznaje trasę…

Wyruszyli z kościoła pw. św. Andrzeja Boboli w Łomży. Ks. Andrzej Popielski błogosławiąc wszystkim na drogę powiedział, żeby światło ich wiary świeciło tak, jak oni sami będą świecić dzięki czołowym latarkom. To przenośnia i żart, ale w nim ukryty jest też sens wędrówki – zbliżenie do Jezusa, by dzięki niemu wzrastać w wierze i miłości bliźniego. Koordynator łomżyńskiej EDK przypomniał wszystkim wyruszającym w drogę o wymowie samodzielnie wykonanych krzyży – każdy z nich jest inny,  na miarę naszych możliwości i sił ale ważne by one wszystkie przylgnęły do krzyża Jezusa, złączyły się z Jego ofiarą miłości – mówił Paweł Kulesza.

Beata Borkowska

1 komentarz

  1. marcin Odpowiedz

    Gorąco pozdrawiam wszystkich uczestników EDK. Gratuluję wszystkim którzy dotarli do końca tej trudnej drogi,ale najbardziej pełen podziwu jestem dla tych uczestników którzy z różnych powodów nie mogli dojść do 14-ej stacji drogi krzyżowej.Przykładem niech będzie mój współtowarzysz który w bólu odcisków szedł około 10 km.Już dziś zachęcam wszystkich do podjęcia przyszłorocznej EDK tam naprawdę można spotkać Pana Jezusa który cierpi za nasze grzechy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *