TwitterFacebook

Jak stworzyć dobry chór? Rozmowa z prof. Anną Olszewską

Trwają przygotowania do I Ogólnopolskiego Konkursu Muzyki Sakralnej Nadzieja w Chórze. Wokalne zmagania odbędą się w 12 maja w Tykocinie.

W gronie jury są: profesor Bożenna Sawicka – Dziekan Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina, laureatka Nagrody Indywidualnej Ministra Kultury i Sztuki, wieloletnia dyrygentka Chóru Akademii Medycznej w Białymstoku, prof. Roman Grucza – wieloletni dyrektor toruńskiego oddziału Artystycznego Polskiego Związku Chórów, odznaczony za swoje zasługi dla kultury polskiej i muzyki sakralnej Medalem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, tytułem Zasłużony Gloria Artis oraz Medalem Komisji Edukacji Narodowej, Małgorzata Domagała-Rogalska – współpracująca z Diecezjalnym Instytutem Muzyki Kościelnej w Łomży. Grono zamyka Joanna Łukaszewska – absolwentka Sekcji Muzykologii Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, związana z Uniwersytetem Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie i Akademią Muzyczną w Bydgoszczy. Przy okazji tych wydarzeń nasz reporter Paweł Dąbkowski porozmawiał z prof. Anną Olszewską – dyrektorem artystycznym konkursu o kondycji chóralistyki w Polsce.

Trzyma Pani rękę na pulsie, jeśli chodzi o rzeczywistość chóralną w Polsce. Jak to wygląda?

Chóralistyka w Polsce od kilku lat przeżywa renesans. Istnieją programy i projekty, dzięki którym możliwe jest wspieranie działalności chórów, m.in. współfinansowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego projekt Akademia Chóralna – Śpiewająca Polska. W grupach wokalnych przy parafiach i instytucjach kultury bardzo dobrze czuje się młodzież, ale również dorośli i seniorzy. Widać też, że dzięki chórom rozśpiewuje się nam młode pokolenie. Zjawisko to jest odpowiedzią na ograniczenie do minimum zajęć muzycznych w szkolnictwie ogólnokształcącym. Kolejne zmiany wprowadzane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej zmniejszają ilość zajęć muzycznych, co stanowi poważne zagrożenie dla rozwoju wrażliwości młodego człowieka. Dlatego właśnie nauczyciele i dyrygenci wychodzą naprzeciw zapotrzebowaniu środowiska. Żałuję tylko, że władze MEN nie zauważają tego problemu. Zdarza się, że władze samorządowe wspierają działalność wybranych chórów, jednak najlepszym rozwiązaniem byłoby zorganizowanie odpowiednich zajęć muzycznych ze strony MEN we wszystkich szkołach ogólnokształcących.

Czy polskie chóry mogą konkurować z innymi europejskimi?

Oczywiście, że tak. W pierwszej kolejności należy pamiętać, że jakość każdego chóru zależy od bardzo konkretnych czynników. Podstawowymi są kompetencje i umiejętności dyrygenta. Ważne jest również wsparcie organizacyjne instytucji, przy której ten chór funkcjonuje. Odpowiednia korelacja tych czynników jest gwarantem wysokiego poziomu grupy. W marcu 2018 roku na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina, na Wydziale Instrumentalno-Pedagogicznym w Białymstoku organizowałam konferencję na temat muzyki współczesnej XX i XXI wieku. Jeden z wykładowców, wybitny kompozytor doktor Miłosz Bembinow zwrócił uwagę, że chóralna muzyka polska, a także polskie zespoły chóralne – w dużej mierze akademickie – stają się towarem eksportowym naszej kultury. Śpiewają one w dużej mierze muzykę polską. Cóż może być wspanialszego, kiedy wyjadą za granicę i promują nasz kraj. Jeśli chodzi o chóry kościelne, to ich wielką wartością, o której nie możemy zapominać, jest sfera duchowa łącząca wykonawców. W chórze parafialnym poziom jest zatem ważny, ale nie najważniejszy. Tu liczą się zupełnie inne walory. W przypadku grup dziecięcych i młodzieżowych nacisk powinien być położony na umuzykalnianie. Zespoły akademickie również umuzykalniają całe swoje środowisko, jednak są to już grupy mające możliwości, by prezentować bardzo wysoki poziom i być polskim towarem eksportowym.

Czy nie jest tak, że chór świadczy o prestiżu instytucji, przy której działa? Niektóre wyższe uczelnie w Polsce traktują je jako swoją straż uniwersytecką, w sensie muzyczno-wokalnym oczywiście.

Niewątpliwie. Jestem chórmistrzem od wielu lat, prowadzę zespoły, obserwuję środowisko i wielokrotnie sama się zastanawiam, co tak naprawdę jest najważniejsze w naszej pracy. Z największym przekonaniem mogę powiedzieć, że liczy się uwrażliwianie i uszlachetnianie młodych śpiewaków. To co robimy my – chórmistrzowie, nie ma przełożenia na przedmiot fizyczny. Sprzęt wyprodukowany rękoma możemy zobaczyć. My leczymy duszę. Dbamy o wrażliwość osób, które śpiewają w naszych zespołach i mamy też głęboką nadzieję, że uszlachetniamy odbiorców. Zgadzam się z tym, że chóry działające przy instytucjach są wisienką na torcie. Chóry młodzieżowe spełniają niekiedy rolę magnesów przyciągających młodych do danego miejsca. Warto jednak podkreślić, że osobą mającą największy wpływ na całokształt chóru jest dyrygent. Niewątpliwie.

Jak stworzyć dobry chór?

Każdy dyrygent marzy, aby jego chór był dobry. Kiedy kończymy studia, wydaje się nam, że jesteśmy przygotowani do pracy w tym obszarze, ponieważ mamy kompetencje, te czysto muzyczne. Potem okazuje się, że bardzo ważne są cechy osobowościowe dyrygenta i umiejętność nawiązania pewnej współpracy. Można to nazwać nicią porozumienia z chórzystami. Jeśli od dyrygenta wychodzą radość, ekspresja, zaangażowanie i szacunek dla współdziałających, to produkt finalny będzie niewątpliwie udany. Więc wzajemne poszanowanie jest niezbędne, do tego kompetencje i wartość dodana, czyli duchowa więź łącząca chórzystów i dyrygenta.

Czy chór może być przestrzenią dla osób szukających swojej drugiej połówki? Czy zna Pani małżeństwa śpiewające razem w chórze?

Oczywiście, że znam takie małżeństwa. Mało tego. Kilka małżeństw poznało się właśnie w moim chórze: chłopak i dziewczyna przyszli do chóru jako studenci, zaczęli śpiewać i wpadli sobie w oko. Dziś są już małżeństwem z kilkuletnim stażem, mają dzieci. Mogę śmiało powiedzieć, że jestem ich przyszywaną ciocią.

PD

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *