TwitterFacebook

Miłość, która ocala

Oto Pan stawia nam przed oczy kobietę pochwyconą na cudzołóstwie. Została przyprowadzona przed Niego przez faryzeuszy. Surowe Prawo Mojżeszowe nakazało kamieniować za grzech cudzołóstwa. Faryzeusze nie tylko ją zamierzali ukarać. Czyhali także na Nauczyciela, aby móc Go oskarżyć. Nie rozumieli nowego prawa, które On zaprowadzał: prawa miłości.

Jak zareagował Jezus? Z właściwym sobie miłosierdziem. W Izraelu człowiek cieszący się wysokim autorytetem mógł stanąć w obronie niesprawiedliwie oskarżanego, unieważniając niesłuszny wyrok śmierci. Kobieta pochwycona na cudzołóstwie była jednak winna. W świetle tego prawa Jezus nie mógł stanąć w jej obronie, ale znalazł wyjście, aby ją osłonić. Rzekł do oskarżycieli: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”. Nikt nie ośmielił się rzucić w nią kamieniem. Odchodzili jeden po drugim – „poczynając od starszych, aż do ostatnich”. Przejrzeli…

Miłosierdzie Jezusa przeniknęło do głębi grzeszną kobietę, gdy pozostał tylko On i ona – stojąca na środku. Czuła na sobie spojrzenie Kogoś, kto nie oskarża, lecz ocala, bo miłuje. Zapewne drżała jeszcze z lęku przed tymi, którzy chcieli ją ukamienować. Zapewne była zawstydzona z powodu swej winy.

Jezus nie pytał: „Dlaczego to uczyniłaś?”, nie oskarżał, lecz spoglądał na cudzołożnicę z miłosierdziem, pragnąc przywrócić jej wolność od kary ze strony oskarżycieli i od zła, które ją trzymało w niewoli. Zapytał ją: „Gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?”. A gdy odpowiedziała: „Nikt, Panie!”, rzekł: „I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz” (zob. J 8, 10-11).

Ta historia została nam dana po to, abyśmy i my przejrzeli. Nie nawrócimy się, jeśli wpierw nie przejrzymy! Jeżeli Boga traktujemy jak kontrolera, który czyha na nas, aby nas pochwycić na gorącym uczynku i surowo ukarać, potrzebujemy przemiany, przejrzenia. Potrzebujemy nawrócenia, jeśli i my „kamieniujemy” ludzi za to, co uczynili.

Pan jest miłosierny, łaskawy, nieskory do gniewu. Nie postępuje z nami według naszych grzechów. Przebacza nam, wybawia nas od zguby. Lituje się nad nami. Odsuwa od nas nasze występki (por. Ps 103, 3-4. 12-13). Jezus jest naszym obrońcą. Osłania nas przed „gradem kamieni”, jaki ściągamy na siebie z powodu naszych win.

Każdy nasz świadomy i dobrowolny grzech jest „cudzołóstwem”, bo ranimy nim miłość Boga. Zrywamy przymierze z Nim. Jezus jednak broni każdego grzesznika. Wziął na siebie nasze winy, abyśmy odzyskali godność dzieci Boga. Przyjął na siebie fatalne skutki naszych występków. Przyjął śmiertelną karę, która należała się nam. On kocha grzeszników. Zanurza ich w swoim miłosierdziu; obmywa swoją krwią i wodą w sakramencie pokuty i pojednania, darując im zło.

Pan nie pozwoli rzucić w ciebie kamieniem, choćby twoje grzechy były naprawdę wielkie. On zawsze staje w twojej obronie. Broni cię przed oskarżycielem – diabłem. Ochrania cię przed oskarżeniami ze strony ludzi, gdy bezprawnie uderzają w ciebie za to, jaki byłeś, co uczyniłeś… Potępia grzech, lecz nigdy nie potępia ciebie. Nie sądź, nie potępiaj – ani siebie samego, za to, co zrobiłeś, ani też drugiego człowieka, nawet największego grzesznika. Nie masz do tego prawa.

Nie lękaj się Jezusa. Wyznawaj Mu ze skruchą twoje winy. On spojrzy na ciebie z miłością jak na kobietę pochwyconą na hańbiącym uczynku. Pan chce cię wyzwolić od zła, które cię niszczy. I tobie mówi: „I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz”.

s. Bożena Maria Hanusiak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *