TwitterFacebook

Nikt nas do tego nie namawia… [FOTO]

Mamo, pamiętasz, dokąd dzisiaj idziemy?” – pyta mnie mój sześcioletni syn, kiedy odbieram go z przedszkola. Już wiem, że sprawy potoczą się dzisiaj wyjątkowo sprawnie. Dom, obiad, kapcie do plecaka i kilkuminutowy spacer. Idziemy na zajęcia – ja i dwóch moich małych synów. To właśnie oni stali się inspiracją do podjęcia tego dzieła. Pracując z dziećmi, widziałam, że mam coraz mniej czasu dla moich chłopców. Tymczasem rozwiązanie stało się banalne – świetlica, ale nie taka zwyczajna. Czas spędzamy razem, rodzice z dziećmi, bawimy się, tworzymy różne dzieła plastyczne, a każda z tych prac jest niepowtarzalna, bo nikt nikogo nie zmusza. Każde dziecko po prostu chce. Zadziwiające jest właśnie to „chcę”. Przecież dzisiaj już nikomu nic się nie chce, robimy tylko to, co musimy. Nam się chce, naszym dzieciom się chce, więc spotykamy się dwa razy w tygodniu w świetlicy przy parafii Bożego Ciała w Łomży.

Kiedy podczas chwili wytchnienia, między zajęciami z zumby dla dzieci, a pracą wymagającą umiejętności sprawnego reagowania na zbyt ekspresyjne używanie nożyczek przez nasze maluchy, rozmawiam przy kawie z innymi rodzicami, utwierdzam się w przekonaniu, że warto. Nie tylko moi chłopcy przypominają mi o wyprawie do świetlicy. Okazuje się, że wszystkie dzieci przychodzą chętnie, mobilizując swoich zapracowanych rodziców. Kto ma z tego radość? Wydaje się, że wszyscy. Zaprzyjaźniliśmy się ze sobą jako rodzice. Czujemy, że czas, który dajemy naszym dzieciom, przynosi radość, większe zrozumienie. Sami też możemy porozmawiać, podzielić się naszą codziennością, pomóc sobie nawzajem.

Każde zajęcia, to nowe wyzwanie, nic się nie powtarza. Robimy płaskorzeźby, domową ciastolinę, tworzymy piękne motyle, tańczymy, śpiewamy, spotykamy się z ciekawymi ludźmi, terapeutami, psychologami. Wszystko jest zupełnie naturalne i nikomu nie przeszkadza, że różnica wieku czasami wynosi 6 lat. Dzieci, ku zdziwieniu nas wszystkich, znakomicie współpracują, pomagają sobie, troszczą się o siebie. Nikt ich do tego nie namawiał. Wygląda na to, że zaczynamy funkcjonować jak wielka rodzina.

Spotkania są zupełnie bezpłatne, a każdy instruktor, który zechciał odpowiedzieć na moją prośbę, poświęca swój czas charytatywnie. Za każdym razem, kiedy widzę ich zaangażowanie, czuję wielką wdzięczność dla tych ludzi. Bez nich nie byłoby możliwe to dzieło. Zostaje mi tylko powiedzieć: „Kochani, dziękuję i proszę o więcej!”.

W każdy wtorek i czwartek przychodzimy, by od godziny 17.00 wspólnie się bawić. Życie pokazało, że czasu bywa za mało i już nikogo nie dziwi, że kończymy nieco później niż o 18:30. Co przed nami? Mam nadzieję, że wiele ciekawego. Ruch, zabawa, wyjazd na konie, wycieczka… Wszystko jest przyjmowane z wielkim entuzjazmem, dlatego coraz więcej osób deklaruje swoją bezinteresowną pomoc.

Chcecie spędzić czas ze swoim dzieckiem w przyjaznej atmosferze, a przy okazji rozwinąć zdolności i wyjść naprzeciw zainteresowaniom swojej pociechy? Zapraszamy do nas. Wystarczy odrobinę chęci i kapcie dla dziecka, nasze zrozumienie i kawę macie od ręki. W każdy wtorek i czwartek w godzinach 17.00 do 18.30 czekamy na Was w świetlicy przy parafii Bożego Ciała w Łomży. Nawet jeśli Wasze dziecko ma mniej niż 5 lat, bądź nieco więcej niż 10, zapewniam, że znajdzie wśród nas swoje miejsce. Czas, który upłynął od pierwszego spotkania, pokazał, że nie tylko Facebook, Instagram i inne portale społecznościowe rządzą naszym „dzisiaj”. Każdy z nas ma potrzebę bycia z drugim człowiekiem. Pozwólmy naszym dzieciom i nam na ten przywilej bycia ze sobą naprawdę, nie tylko w wirtualnym świecie.

Agnieszka Szczygieł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *