TwitterFacebook

Odziani w szatę Maryi – cuda z góry Karmel

„Szkaplerz w istocie jest «habitem». Ten, kto go przyjmuje, zostaje włączony w mniej lub więcej ścisłym stopniu do Zakonu karmelitańskiego, poświęconego służbie Matki Najświętszej, aby doświadczać słodkiej i macierzyńskiej obecności Maryi w codziennym trudzie przyoblekania się w Jezusa Chrystusa” – tak o szkaplerzu karmelitańskim pisał św. Jan Paweł II, który sam odznaczał się szczególnym nabożeństwem do Matki Bożej Szkaplerznej. Idąc tropem papieża Polaka, a także starając się zrozumieć, czym właściwie jest szkaplerz, nazywany przez wielu szatą Maryi, musimy sięgnąć do wspomnianej duchowości zakonu karmelitańskiego, drogi ciszy, kontemplacji i umartwienia.

Niebiosa, spuście rosę

Początki duchowości Karmelu związane są z mistycznymi przeżyciami proroka Eliasza, który w IX w. p.n.e. modlił się na położonych nad Morzem Śródziemnym palestyńskich wzgórzach Karmelu. Góra Karmel była także miejscem słynnego pojedynku pomiędzy Eliaszem a prorokami bożka Baala. Na prośbę Eliasza Bóg spuścił z nieba ogień. Choć prorok odniósł widzialne zwycięstwo, zmuszony był do ucieczki przed rozwścieczoną królową Izebel. W pustynnej samotni przeszedł próbę wiary, zmierzył się z własną słabością i lękiem. W chwili całkowitej utraty sił, sam anioł przyszedł mu z pomocą, niosąc potrzebną strawę. Tam też starotestamentalny prorok modlił się o deszcz w czasie suszy. Podczas modlitwy ujrzał na niebie chmurę w kształcie kobiecej stopy, co odczytał nie tylko jako zapowiedź upragnionego deszczu, ale znak „Chwały Libanu, ozdoby Karmelu i Saronu” odczytany przez późniejszych mistyków jako zapowiedź zbawienia, które przyszło na świat przez Maryję.

Niezwykły dar

Miejsce mistycznych objawień związane z pustelniczym życiem proroka Eliasza stało się z czasem ucieczką dla tych, którzy jak starotestamentalny prorok zapragnęli głębszego zjednoczenia z Bogiem. Od IV wieku przybywali tam chrześcijańscy pustelnicy, którzy nazwali siebie Braćmi Najświętszej Maryi Panny z góry Karmel. Ze względu na strategiczne położenie geograficzne, trudną sytuację polityczną i walki na tle religijnym eremici zmuszeni byli po pewnym czasie do opuszczenia palestyńskich wzgórz. W XIII w. zbiegli do Europy i choć zyskali już formalny rys zakonu, ze względu na surowy typ życia doświadczali niezrozumienia i niechęci nawet wśród chrześcijan. Momentem przełomowym w historii karmelitów było rozpaczliwe wołanie angielskiego generała zakonu św. Szymona Stocka. Wierząc, że Maryja może wszystko wyprosić u Boga, modlił się przez Jej wstawiennictwo, błagając o pomoc w tym trudnym dla niego i jego współbraci czasie. W nocy z 15 na 16 lipca 1251 r. Szymon ujrzał w czasie modlitwy Maryją, która podała mu szkaplerz, mówiąc: „Przyjmij, synu, szkaplerz twego zakonu, jako znak mego braterstwa, przywilej dla ciebie i wszystkich karmelitów. Kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego. Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania”. Na potwierdzenie prawdziwości danemu Szymonowi objawienia, Maryja w mistycznych wizjach przychodziła także do kolejnych papieży, między innymi do papieża Jana XXII.

Szkaplerz, czyli…

Szkaplerz to szata, która okrywała niegdyś wierzchnią część habitu zakonników. Otrzymane przez Szymona Stocka objawienia nadały mu nowego sensu – gdyż szkaplerz stał się odtąd symbolem szaty samej Matki Najświętszej, która pragnie przyodziewać nią każdego, kto świadomie i dobrowolnie chce oddać się w Jej macierzyńską opiekę. Ze względów praktycznych duży fragment sukna zastąpiono z czasem dwoma brązowymi fragmentami materiału, który zawierają wizerunek Matki Bożej Szkaplerznej i Jezusa z otwartym sercem. Nałożony przez kapłana szkaplerz można zastąpić z czasem medalikiem szkaplerznym, który ma tę samą duchową wartość co forma sukienna.

Duchowa wartość szkaplerza

O tym, czym w sensie duchowym jest szkaplerz, najłatwiej dowiedzieć się od tych, którzy na własnej skórze doświadczyli jego niezwykłej mocy. Różaniec i szkaplerz to w tradycji Kościoła wielka Maryjna broń, świadectwo wiary i oddania Bogu przez ręce Niepokalanej. To także potężna ochrona wobec szatana, który boi się Maryi i wszystkiego, co z Nią związane, a w szczególności szkaplerza – znaku miłości i zawierzenia Matce Najświętszej. Znam wiele świadectw osób, które podczas duchowej walki uciekały się do Matki Bożej Szkaplerznej, doświadczając przy tym Jej pomocy do stawienia czoła pokusie. Szkaplerz jako znak związany z duchowością Karmelu może być też przyczyną do zgłębiania spuścizny świętych zakonu karmelitańskiego: św. Teresy z Avila, św. Jana od Krzyża, św. Teresy z Lisieux i wielu, wielu innych.

Kwiat Karmelu

Mówiąc o duchowości Karmelu, warto sięgnąć do przykładu życia jednej ze świętych tego zakonu.

Święta Teresa z Lisieux zapragnęła całkowicie poświęcić się Bogu, mając zaledwie 13 lat. W wieku 15 lat zapukała do drzwi Karmelu, ale nie została przyjęta ze względu na młody wiek, słabe zdrowie i porę roku – zimą bowiem w zakonie panowały szczególnie surowe warunki. Gdy po roku, po wizycie u samego papieża wyprosiła przyjęcie do zakonu, przechodząc przez jego próg, podjęła decyzję, że będzie podążać ku świętości. Surowe warunki w klasztorze, a także wrodzona skłonność do popadania w rozmaite choroby doprowadziła do zachorowania na gruźlicę. Teresa nie skarżyła się przełożonym na ból, nie uchylając się od żadnych przydzielonych jej zadań. Odznaczała się niezwykłą dokładnością i ofiarnością w każdej posłudze, nazywając swoją drogę uświęcenia „małą drogą dziecięctwa Bożego”. W zachowanych notatkach pisała nieraz, że jest zbyt słaba, by służyć Bogu w wielkich rzeczach, dlatego więc ofiaruje Mu swoją codzienność i drobne prace, które z miłości do Niebieskiego Ojca wypełniała sumiennie i z radością. Wiele fotografii św. Tereski ukazuje jej dziecięcą twarz w niegasnącym uśmiechu i blasku nadprzyrodzonego światła. Jej biografia opisana została w wielu publikacjach, przedstawiona w filmach ukazujących jej życie, odkrywających tajemnicę karmelitańskiej duchowości. Jej życie i śmierć w wieku zaledwie 24 lat jest doskonałym wypełnieniem woli jednoczenia się z Miłością ukrzyżowaną. Także w wizerunkach czczonych przez wiernych pokazywana jest ona z wielkim krzyżem i bukietem czerwonych róż. Przedstawiana jako dziecko, a zarazem owoc Karmelu – kwiecistego wzgórza, które do nieba doprowadziło pokaźne grono świętych.

Przywileje i zobowiązania

Przyjęcie szkaplerza oraz wypełnianie wynikających z tego faktu zobowiązań wiąże się z licznymi, potwierdzonymi autorytetem Kościoła, przywilejami. W trakcie wspomnianego objawienia papieżowi Janowi XXII Maryja obiecała, że każdy, kto w chwili śmierci będzie miał na sobie szkaplerz, nie zazna potępienia. Tych, którzy nabożnie praktykowali cnoty Matki Najświętszej, Maryja obiecała osobiście wyprowadzić z czyśćca w pierwszą sobotę po ich śmierci. Choć wydawać by się mogło, że obietnice te mają charakter magiczny, to przecież nic dziwnego w tym, że czczącym swą umiłowaną Matkę Bóg zechciał udzielać łask płynących z niewyczerpanych źródeł miłosierdzia. Z przyjęciem szkaplerz wiążą się też zobowiązania do codziennej modlitwy poleconej przez kapłana, który nakłada wiernemu szkaplerz. Zachęca się do włączania do bractw szkaplerznych – choć nie jest to obowiązkowe. Jako duchowe dzieci Maryi noszący szkaplerz zobowiązani są do naśladowania cnót Najświętszej Panny, życia w czystości według stanu oraz szerzenia w świecie czci swej Matki.

Jak przyjąć szkaplerz?

Choć szkaplerz, który po raz pierwszy powinien być nałożony przez kapłana, można przyjąć w każdym momencie, szczególnie rozpowszechnione jest przyjmowanie szaty Maryi w dniu Jej święta – 16 lipca. W naszej diecezji można tego dnia przyjąć szkaplerz między innymi po Mszy św. w kościele przy klasztorze sióstr benedyktynek w Łomży. Na miejscu można także zakupić piękne, samodzielnie wykonane przez mniszki szkaplerze sukienne z wizerunkami Matki Bożej Szkaplerznej i Jezusa z otwartym sercem. Zaczynając słowami św. Jana Pawła II, pozwolę sobie również zakończyć tą krótką zachętą: „Noście zawsze Szkaplerz święty. Ja zawsze go noszę i wiele z tego nabożeństwa doznałem pożytku. Pozostałem mu wierny i stał się on moją siłą!” – mówił św. Jan Paweł II.

Beata Borkowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *