TwitterFacebook

Tytan pracy. Dżentelmen – młodzież Szkół Katolickich o swoim patronie

Wielki człowiek, bohater, dżentelmen, tytan pracy – taki obraz Prymasa Tysiąclecia noszą w swojej świadomości uczniowie łomżyńskich Szkół Katolickich im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Młodzi w rozmowie z Pawłem Dąbkowskim przyznają, że są dumni ze swojego patrona, a wiadomość o zakończeniu procesu beatyfikacyjnego przyjęli z entuzjazmem.

Paweł Dąbkowski: Komunikat Kongregacji do spraw Kanonizacyjnych nie pozostawia żadnych wątpliwości. To pomyślny koniec procesu beatyfikacyjnego kardynała Stefana Wyszyńskiego, czekamy już tylko na datę…

Małgorzata Gałka: To świeża, ale naprawdę dobra wiadomość dla nas wszystkich. Na swój sposób każdy Polak oczekiwał tego momentu, a przecież nie można zapominać, że kardynał Stefan Wyszyński pochodził z naszej diecezji. W szkole jeszcze spokojnie, ale wieści szybko się niosą, jesteśmy szczęśliwi. Prymas kojarzy mi się z walecznością. Objął wielką troską naród polski, stał się przykładem odwagi. Niech zostanie świętym!

Stanisław Świerżewski: To jedna z najwybitniejszych postaci epoki. Urodził się na naszej ziemi, niedaleko Łomży. Tu zresztą uczył się w liceum przy ul. Bernatowicza. Bardzo szybko został biskupem. W czasach II wojny światowej okazał się człowiekiem niezłomnym. Był przecież czynnym uczestnikiem Powstania Warszawskiego, kapelanem jednego z oddziałów. Później organizował chociażby życie kościelne w diecezji włocławskiej. Pomagał zachować wiary, w którym przecież tkwiła ostoja polskości. To bez wątpienia ikona ruchu antykomunistycznego, człowiek wielkiego dialogu. Myślę, że realizowana przez niego droga porozumienia była słuszna. Możliwe, że gdyby nie kardynał zbrodni na Kościele, co z pewnością wywarłoby wpływ na polskie społeczeństwo. Jestem z niego prawdziwie dumny!

Anna Zyśk: O zakończeniu procesu beatyfikacyjnego dowiedziałam się w szkole. Jestem bardzo szczęśliwa, przecież to nasz patron! W jego osobie ujął mnie szacunek do kobiet. Był prawdziwym dżentelmenem, dużo mówił o kobiecości. To dla mnie bardzo ważny temat. Przypominał, jak mamy zachowywać się we współczesnym świecie, traktować kobiety, nie ulegać żadnej dziwnej modzie. Cały czas podkreślał, że kobiety powinny zdawać sobie sprawę ze swojej wartości i pielęgnować to.

Julia Skupiewska: Mieszkam w Czyżewie. To niedaleko Zuzeli, skąd pochodzi kardynał Wyszyński. Dla mnie Prymas jest symbolem ogromnej wolności, sprawiedliwości i prawdziwej czci oddanej Bogu a okazanej troską o drugiego człowieka. Sama informacja o beatyfikacji zaskoczyła mnie. Chciałabym pojechać na uroczystości, ale w tym roku mam maturę. Mam nadzieję, że terminy się na siebie nie nałożą.

Zatwierdzony za wstawiennictwem kardynała Stefana Wyszyńskiego cud dotyczył kobiety, u której w 1988 roku stwierdzono nowotwór tarczycy. Lekarze nie dawali jej szans na przeżycie. Jeszcze w lutym tego samego roku wykonano rozległą operację, usuwając zmiany nowotworowe i dotknięte przerzutami więzły chłonne. Później w gardle kobiety wytworzył się guz wielkości 5 cm, który dusił ją i zagrał życiu. 14 marca 1989 roku, po intensywnych modlitwach sióstr zakonnych proszących o wstawiennictwo kardynała Stefana Wyszyńskiego stwierdzono przełom. Kolejne badania prowadzone w gliwickim Instytucie Onkologii potwierdziły, że kobieta wyzdrowiała całkowicie.

pd / fot SMG

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *