TwitterFacebook

Umarli otwierają oczy żyjącym – modlitwa kościoła łomżyńskiego za zmarłego tragicznie ks. Kazimierza Wojno

W środowe południe łomżyńska katedra wypełniła się śpiewem pogrzebowych Egzekwi. Ponad stu kapłanów, alumni Wyższego Seminarium Duchownego w Łomży, siostry i bracia zakonni oraz wierni, modlili się podczas Mszy świętej żałobnej, pod przewodnictwem pasterza diecezji bpa Janusza Stepnowskiego z udziałem bpa Tadeusza Bronakowskiego i bpa Stanisław Stefanka, o łaskę zbawienia dla zamordowanego przed kilkoma dniami w Brazylii ks. Kazimierza Wojno.

Na początku Mszy świętej biskup Janusz Stepnowski przypomniał sylwetkę tragicznie zmarłego kapłana i historię jego posługi kapłańskiej do nocy z 21 na 22 września, kiedy to ks. Kazimierz Wojno po Eucharystii, którą odprawił w swoim parafialnym kościele, został brutalnie zamordowany.

Za głoszenie Ewangelii zapłacił swoim ziemskim życiem, dlatego prosimy Pana w tej liturgii Mszy świętej, aby przyjął go do swojego królestwa – mówił bp Janusz.

W homilii ks. prał. Czesław Oleksy, kolega kursowy zmarłego ks. Kazimierza, dziękując biskupowi Januszowi za sprawowaną Mszę świętą, zwrócił uwagę, że przeżywamy pogrzeb jakiego w swoim życiu jeszcze nie przeżywaliśmy.

Pogrzeb, gdzie nie ma ciała zmarłego, a jest jego duch, który żyje wśród nas. Ta szczególna uroczystość przymusza nas, aby zastanowić się bardziej nad sobą niż nad zmarłym – mówił ks. Czesław. Jest takie przysłowie hiszpańskie, które brzmi: Umarli otwierają oczy żywym. Może właśnie po to umarli odchodzą, żebyśmy szerzej widzieli siebie i innych ludzi, horyzonty, zdarzenia, wszystko to, co wokół nas się dzieje. Bo niezwykła jest to rzeczywistość.

Wspominając zmarłego ks. Oleksy mówił: ks. Kazimierz był człowiekiem otwartym, spokojnym, poukładanym, gotowym na wszelkie wezwania i gotowym do wszelkiej pracy dla Kościoła w głoszeniu Ewangelii.

Kaznodzieja mówił, iż każdy z nas pisze księgę swojego życia i to najczęściej koniec odkrywa mądrość przeżytego życia. Życia, od którego Bóg tak wiele zażądał, bo zażądał ofiary. Przypomniał też, że dla kapłanów to nie jest coś nadzwyczajnego, bo kapłaństwo właśnie związane jest z ofiarą. Pan Jezus mówi: posyłam was jak owce między wilki i każdy z nas to wie. Trochę wilczego świata i w nas jest, bośmy wzięci ze świata – mówił ks. Czesław przytaczając historię z parku biebrzańskiego i spotkania z wilkiem, który po nakarmieniu nie atakował.

Te wilki współczesnego świata czegoś potrzebują – mówił. Czasami, kiedy kapłan wybiera życie misyjne, to tym bardziej zdaję sobie sprawę, że może Bóg zażądać największej ofiary, ofiary z życia. Ksiądz Kazimierz miał tego pełną świadomość ale to bycie misjonarzem chodziło za nim od kilku lat, tak pięknie w swoim liście do księdza biskupa, prosząc o wysłanie go na misje pisze: „Zwracam się z uprzejmą prośbą do Waszej Ekscelencji o zezwolenie mi na wyjazd do pracy w kraju misyjnym. Prośbę swą motywuję tym, że od lat studiów w Wyższym Seminarium Duchownym w Łomży dostrzegam w sobie gorące pragnienie głoszenia Chrystusa bliźnim, którzy odczuwają dotkliwy brak posługi kapłańskiej. Wielokrotnie zastanawiałem się nad podjęciem tej niełatwej decyzji. W miarę upływu czasu to pragnienie nie słabło ale wzmagało się. Potrzeby Kościoła powszechnego, zachęta naszego mistrza Jezusa Chrystusa – żniwo wprawdzie wielkie ale robotników mało oraz wypowiedzi Ojca Świętego Jana Pawła II, poruszyły moje sumienie i nakazały powiedzieć – oto jestem. Ufając Bożej pomocy, Jego łasce i znając wielkie zaangażowanie Waszej Ekscelencji w sprawy misyjne, chciałbym w przyszłości pracować w Brazylii. Od kilku lat myślałem o tym kraju z wielką sympatią. Na ile to możliwe poznawałem jego kulturę, przyrodę, obyczaje. Gdzieś tam w sercu rodziło się miejsce na drugą Ojczyznę ze świadomego wyboru. Gorąco więc proszę Waszą Ekscelencję o pozytywne ustosunkowanie się do mojej prośby. Z wyrazami synowskiej czci ksiądz Kazimierz Wojno.”

Pytał też kaznodzieja o to dlaczego ks. Kazimierz wybrał misje, dlaczego wybrał Brazylię i dlaczego życie dobrego kapłana zostało przerwane w tak tragiczny sposób. Dlaczego ten dobry człowiek, kapłan w którym było tyle miłości do człowieka i do tego kraju, do Brazylii, musiał aż tak drogo zapłacić?

Ks. Oleksy podzielił się świadectwem jednego z kolegów, który w lutym widział się z księdzem Kazimierzem i, na propozycję powrotu do domu i do kraju, zmarły kapłan miał odpowiedzieć ze wzruszeniem, że już do kraju nie wróci.

Było w tym stwierdzeniu jakieś proroctwo. Jakaś Boża iskra. Jakby przeczuwał. Bo on był przygotowywany do takiej wielkiej ofiary już od czasów kleryckich – mówił ks. Czesław i dodał – Byliśmy brani do wojska jako klerycy i wcale nie byliśmy potrzebni w wojsku, ale brano nas po to żeby upokorzyć, żeby dokuczyć Kościołowi, a nas poniżyć. A myśmy przez to uczyli się właśnie ofiary. Podjęcia trudu z miłością do Kościoła i Pana Jezusa. I ten nasz kolega Kazimierz niósł w sobie taką odwagę gotowości do ofiary. I ze wszystkich nas, a było nas w wojsku wielu, okazuje się, że to jego Bóg wybrał i postawił, abyśmy rozumieli, że umarli otwierają oczy żyjącym, żebyśmy otwierali te oczy szeroko – mówił kaznodzieja.

Na zakończenie homilii kursowy kolega zmarłego kapłana przypomniał zebranym, że gromadzimy się na Mszy świętej, prosząc o łaskę zbawienia dla niego, ale też ta modlitwa ma wymiar dziękczynny za jego ofiarne, piękne życie. My nie rozpaczamy dzisiaj po śmierci księdza Kazimierza, my jesteśmy dumni z niego, bo on złożył ofiarę – ofiarę za Kościół brazylijski, bo tam był misjonarzem. Głosił to Słowo jak tylko mógł i słowem i czynem i wysiłkiem, na różne sposoby, aż oddał swoje życie. Ale ta ofiara dotyka również nasz Kościół łomżyński, polski, bo on stąd pochodził, bo on był naszym kolegą, naszym przyjacielem. Dziękujemy Bogu za jego ofiarę, za jego życie i prosimy, aby dał mu zbawienie, aby mógł wspierać nas swoją modlitwą u Boga – zakończył homilię ks. Czesław Oleksy.

We wspólnej modlitwie uczestniczył też siostrzeniec śp. ks. Kazimierza pallotyn brat Grzegorz Żochowski oraz o. Antonello Cadeddu włoski kapłan, który od wielu lat posługuje na misjach w Brazylii.

Liturgię śpiewem uświetnił chór Diecezjalnego Instytutu Muzyki Kościelnej pod dyrekcją ks. kan. Kazimierza Ostrowskiego.

Ksiądz Kazimierz Andrzej Wojno miał 71 lat, w kapłaństwie 47, od 36 lat pracował na misjach w Brazylii. Został zamordowany w nocy z soboty 21 na niedzielę 22 września po wieczornej Eucharystii w swojej parafii Matki Bożej od Zdrowia (Paróquia Nossa Senhora da Saúde) w stolicy kraju – Brasilii.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się 23 września br., w parafii Matki Bożej Zdrowia gdzie zgromadziło się ponad 1200 osób, pod przewodnictwem kard. Sérgio da Rocha, arcybiskupa Archidiecezji Brasilia. Kardynał wyraził wdzięczność za życie ks. Kazimierza  „Zebraliśmy się z wielkim smutkiem i bólem, ale z ogromną wdzięcznością kapłanowi za dar życia, który ofiarował Brasilii. Składamy Bogu smutek i prośbę o miłosierdzie dla tych, którzy praktykują przemoc oraz szczere pragnienie sprawiedliwości i pokoju ”, podkreślił ks. Sérgio da Rocha.

W ceremonii uczestniczył przedstawiciel papieża w Brazylii, arcybiskup Giovanni D’Aniello oraz sześciu dyplomatów z Ambasady RP. Ambasador Marta Olkowska wyraziła ubolewanie z powodu tego incydentu i skomentowała, że instytucja pośredniczyła w kontaktach z dwoma braćmi i siostrzeńcem z ks. Kazimierza w Polsce.

Ks. Kazimierz spoczął na cmentarzu Campo da Esperança gdzie został pożegnany przez wiernych i księdza wikariusza wikariatu północnego Cristiano Sanches, który  poprowadził ceremonię pożegnalną i wspomniał o wszystkich, którzy cierpią i umierają z powodu przemocy.

Joanna Ekstowicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *