TwitterFacebook

Woskowe wota na odpuście w Brodowych Łąkach [FOTO]

Cudowny Boże, przez Twe przemienienie strapienia nasze obróć w pocieszenie…

Słowami tej pieśni 6 sierpnia w naszej parafii pw. Świętego Michała Archanioła w Brodowych Łąkach rozpoczęły się doroczne uroczystości odpustowe ku czci Przemienienia Pańskiego. Sumie odpustowej wraz z procesją przewodniczył i słowo Boże wygłosił ks. inf. Jan Sołowianiuk. Oprawę muzyczną i liturgię eucharystyczną ubogacił pieśnią zespół kurpiowski „Pod Borem”.

Nasza parafia jest jedną z nielicznych w Polsce, w której zachował się zwyczaj obnoszenia figurek wotywnych podczas dorocznego odpustu w święto Przemienienia Pańskiego. W tym roku parafia stała się „bogatsza” o nowe wota woskowe z prawdziwego wosku pszczelego. Tradycja obchodzenia ołtarza z figurkami została zarejestrowana przez zespół filmowy, który realizuje projekt „Szlakami Barci Kurpiowskiej”, w który to wpisuje się również tradycja kultywowana w naszej parafii oraz piękny zabytkowy kościół.

Kurpie są bardzo religijni, stworzyli wyjątkową i niepowtarzalną kulturę ludową. W tej kulturze znalazł się także zwyczaj składania symbolicznych ofiar proszalnych podczas odpustu 6 sierpnia.

Do kościoła przynoszono ulepione ręcznie woskowe wota – ofiary (w gwarze kurpiowskiej osiary). W wierzeniach ludowych wosk pszczeli był substancją szlachetną, czystą, świętą, dobroczynną, cenną jak złoto. Od średniowiecza zyskał znaczenie religijne. Czyniono więc z niego świece na ołtarz, a także przynoszono do kościoła wota błagalne i dziękczynne. Na Kurpiach, regionie o rozwiniętych tradycjach bartniczych i pasiecznych, wosk był tworzywem, które mogło godnie zastąpić szlachetne kruszce: złoto, srebro.

Początkowo wota wykonywali sami ofiarnicy. Z czasem kościelni na Kurpiach, nazywani brastewnymi, zaczęli wypożyczać wiernym na dziedzińcu kościoła, za drobną opłatą lub za produkty spożywcze (najczęściej jajka). Zebrane pieniądze przekazywano jako ofiarę na potrzeby kościoła. Brastewni – najczęściej członkowie rady parafialnej – lepili wota własnoręcznie z wosku pszczelego, schematycznie, bez detali w tradycyjnej na terenie Kurpiowszczyzny konwencji plastycznej.

Początki tradycji obchodzenia ołtarza w parafii sięgają połowy XIX wieku. Ołtarz w Brodowych Łąkach posiada ambit, czyli przejście za ołtarzem, umożliwiające wotywne procesje wokół ołtarza. Wśród woskowych figur przeważały wizerunki koni, krów, owiec oraz kur i kogutów. Zdarzały się także wyobrażenia świn oraz psów. Każdy z proszących wybierał to, o co prosił i jeśli chciał się modlić o powodzenie w hodowli bydła, wybierał figurkę krowy, jeśli zależało mu na tym, by jego stadko drobiu chowało się jak najlepiej, wybierał przedstawienie gęsi czy kury: „…brastewny, dajcie ni sinie…”, „…dajcie cizioka i kunia, i krowę…”, „…cemu ta krowa taka chuda, musieliście to załować wosku?”, „…coście ni dali, przecie to nie sinia!”. Brastewny odpowiadał: „…idźcie jus, idzcie, Pan Bóg i tak was wysłucha, niech tylko wasa modlitwa będzie scera…”.

Ofiarnicy, trzymając zapaloną świeczkę w jednej ręce, w drugiej woskową figurkę, modlili się i prosili o ochronę bydła przed chorobami i pomorem. Prosili również o pomyślność we wszystkich zabiegach hodowlanych. „…Ucyń, Panie Jezu, zeby moja krowa nie była jałowa…”, „…o, zeby mój kuń nie miał ochwatu…” „…ucyń, Panie, zeby parchy nie trzymali się mojego dobytku…”, „…spraw, Panie Jezu, co bym miał zięcej psychówku…”, „…jek Ciebie miłuję, Panie mój, tak przemienienia uprasam…”.

Były także wota woskowe składane w intencji zdrowia ludzkiego, postacie ludzi, głównie dzieci w powijakach, z szeroko otwartymi ustami. Przynoszono je do kościoła, aby uleczyć wątłe i nerwowe niemowlęta, płaczące po nocach, jednak należy zaznaczyć, że przedstawienia ludzkie należały do rzadkości, oraz figury rąk i nóg kulki i krążki (w gwarze: kuruny cierniowe, ziarnuski, grucoły, ocy, biegliki). Młode panny obnosiły także kręgi, zwane kółkami wiankami lub zianuskami, nasadzane na długie świece, mające wyprosić wytrwanie w panieństwie i czystości do małżeństwa czy też świece mające przeciwdziałać chorobom gardła. Modlitwy tych, którzy trzymali wota „kuruny cierniowej”, były innej treści niż tych, którzy modlili się o powodzenie w gospodarstwie. Dziewczęta modliły się o wytrwanie w czystości do wesela. Starsze kobiety o uzdrowienie z różnych chorób. Natomiast ci, co przynieśli wotum – dziecko, modlili się o jego narodziny, o narodziny chłopca, a nie dziewczynki, i prosili Boga, aby im pozwolił wychować je w zdrowiu i żeby im nie odbierał więcej dzieci. Ofiarnicy obchodzili trzykrotnie ołtarz zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Zbierali także kurz z desek i wcierali go na przykład w bolące skronie, oczy, uszy, stawy rąk i nóg i modlili się, prosząc o zdrowie dla siebie i swych bliskich. Po dokonaniu obrzędu figurki zwracano brastewnemu. Obrzędu dokonywano tylko pomiędzy nabożeństwami, na czas Mszy Świętej obchodzenie ołtarza z wotami ustawało.

Dzisiaj w parafii Brodowe Łąki omawiany zwyczaj związany z wotami woskowymi nie do końca przetrwał w swej pierwotnej formie, nie ma też już brastewnych, a stół ze świecami i wotami woskowymi został przeniesiony z dziedzińca kościoła do prezbiterium. Ale zarówno parafianie, jak i przybyli na uroczystości odpustowe goście z niezwykłą pobożnością i skupieniem uczestniczą w ofierze wotywnej. Jest to bardzo ciekawy zwyczaj utrwalający więzi między parafianami a kościołem.

Parafianin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *