TwitterFacebook

Zmartwychwstanie to nie fatamorgana

Apostoł Tomasz bez wahania włożył dwa palce do rany w boku Chrystusa. Chciał koniecznie się przekonać, że to nie złudzenie czy fatamorgana, ale naprawdę zmartwychwstały Pan. Później powiedział bez wahania: „Pan mój i Bóg mój” (J 20, 28). Tomasza nie było, kiedy Jezus ukazał się innym apostołom. Nie potrafił uwierzyć w nowinę o zmartwychwstaniu. „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę” (J 20, 25) – zapowiadał. Dlatego Jezus, gdy ukazał się ponownie, zachęcił Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym!” (J 20, 27).

Potrzeba wiary…

Określenie fatamorgana zawdzięcza swoją nazwę Morgan Le Fay, złej siostrze króla Artura. Uważano ją za czarownicę, która zwodziła żeglarzy, kierując ich na złe szlaki. Średniowieczni wojownicy, którzy wędrowali dziennie kilkadziesiąt kilometrów podczas krucjat, ulegali złudzeniu, że widzą cytadelę Morgan z legend o Rycerzach Okrągłego Stołu. Gdy nad gorącymi warstwami powietrza zalegają warstwy zimnego, to wówczas promienie świetlne są zakrzywiane w górę, ku chłodniejszemu, a zarazem gęstszemu powietrzu. Powstają wtedy złudne, zwierciadlane obrazy obiektów znajdujących się tak naprawdę w dużo większej odległości, które docierają do oka obserwatora pozornie z innego kierunku. Sytuacja taka ma miejsce właśnie na obszarach pustynnych, gdzie pod wieczór piasek oddaje swe ciepło, ogrzewając warstwę powietrza tuż nad swoją powierzchnią, podczas gdy wyższa warstwa jest już chłodna. Samotność podobna jest do pustego horyzontu. Dlatego ludzie bardzo samotni potrafią tworzyć własny świat. Jak fatamorgana na pustyni. By nie być samotnym, trzeba zaufać i uwierzyć Jezusowi, który zmartwychwstał, by nas zbawić. Trzeba uwierzyć, że owo zmartwychwstanie było czymś realnym, a nie fatamorganą, złudzeniem, które gdzieś zobaczyliśmy. Trwając w przyjaźni z Jezusem, nigdy nie będziemy samotni, nie będziemy musieli niczego sobie wyobrażać, bo będziemy potrafili uwierzyć. W Ewangelii według św. Jana „umiłowany uczeń”, którego Jezus kochał i który kochał Jezusa, zobaczył pusty grób i płótna i uwierzył. Ów uczeń jest janowym symbolem idealnego ucznia, którego wiara brała się nie z widoku zmartwychwstałego Pana, lecz z miłości. Kochając, uczeń ten nie potrzebował innych znaków. Miłość wyostrzyła mu wzrok. Ktoś, kto kocha, widzi to, czego inni nie widzą. Miłość otwiera w nas zmysł, który William Johnston nazwał okiem wewnętrznym lub trzecim okiem – oko serca, oko miłości. To trzecie oko widzi jedynie dzięki miłości. Tak jest z nami wszystkimi. Gdy miłość w nas żyje, widzimy więcej, niż ci, którzy nie kochają. Filozof Gabriel Marcel miał kiedyś powiedzieć: „Gdy wyznajesz komuś miłość, tak naprawdę mówisz mu: «Nie chcę, byś umarł»”. Gdy kogoś kochamy, chcemy, by ukochana osoba żyła wiecznie, by została z nami na zawsze. Dlatego nawet wówczas, gdy umrze, miłość skłania nas do nadziei, że w rzeczywistości nie umarła. Śmierć może położyć kres życiu, lecz nie miłości, gdyż prawdziwa miłość jest silniejsza niż śmierć.

…by zrozumieć

Wielkanoc to najważniejsze święto chrześcijan. Jak powiedział św. Jan Paweł II, w nim bowiem wypełnia się historia człowieka. Jednak dla większości z nas „łatwiejsze” jest Boże Narodzenie. Więcej bowiem znamy miłych sercu tradycji bożonarodzeniowych. Lepiej rozumiemy, co stało się w Betlejem niż na Golgocie. Łatwiej zrozumieć żłóbek niż pusty Grób. Również i dzieciom jakoś łatwiej opowiadać o Dzieciątku Jezus niż o Jezusie cierpiącym na krzyżu i o Jezusie Zmartwychwstałym. Tymczasem w roku kościelnym Wielkanoc uważana jest za święto świąt. Święta wielkanocne jaśnieją jako szczyt całego roku liturgicznego – stwierdza się w Konstytucji o liturgii ostatniego Soboru o trzech świętych dniach paschalnych. Dlaczego? Ponieważ nasze odkupienie dokonało się na krzyżu, kiedy to Chrystus, umierając, zniweczył naszą śmierć, a zmartwychwstając, dał nam życie wieczne. Dzisiaj stajemy przed pustym grobem, stajemy z otwartą księgą Ewangelii. Po raz kolejny wsłuchujemy się w tę niezwykłą wiadomość, jaka obiegła Jerozolimę i przez wieki dociera do najdalszych zakątków świata. Dotarła i do nas. Czy my sobie uświadamiamy, co ta wiadomość oznacza? Chrystus zwycięża zło i śmierć! To radosne orędzie rozbrzmiewa w tych dniach w sercu Kościoła. Zwyciężywszy śmierć, Chrystus obdarza nieskończonym życiem tych, którzy Go przyjmują i wierzą w Niego. Jego śmierć i zmartwychwstanie stanowią zatem fundament wiary Kościoła. Wesoły nam Dzień dziś nastał… Radość przepełnia serce każdego z nas, gdy widzimy budzącą się do życia przyrodę. Jest ona jeszcze większa, gdy dotyka nas bardzo osobiście, niosąc nadzieję, radość i wiarę w lepsze jutro. Tą radością jest Zmartwychwstanie Jezusa. Nie zrozumiemy i nie przeżyjemy jej, gdy nie pochylimy się nad wielką Tajemnicą Paschy Pana. Zmartwychwstanie przynosi każdemu z nas wiele nadziei i radości. Wtedy uświadamiamy sobie, że zło i śmierć, które są obecne, nie mają nad nami władzy, o ile sami nie opowiemy się za nimi. Pascha, czyli Przejście, jest dla Kościoła przypomnieniem prawdy wiary o nieśmiertelności człowieka dotkniętego przez Jezusa Chrystusa w sakramencie chrztu świętego. Ową prawdę przeżywamy podczas każdej Mszy św. oraz kiedy przyjmujemy Chrystusa do naszych serc w Komunii Świętej. Naznaczeni jesteśmy więc powstaniem z martwych i możemy śmiało powiedzieć: „Zbudź się, o śpiący, a zajaśnieje Ci Chrystus”. Zmartwychwstały Jezus jest obok nas, nie tylko w poranek wielkanocny, ale każdego dnia i dlatego ta prawda daje nam wiele radości i nadziei, ale żeby ona mogła zaistnieć, potrzeba nam czegoś więcej! Odrobiny wiary, że Jezus żyje! Nie potrzebujemy wiele! To naprawdę niewiele, aby zaufać – choć to bardzo trudne, gdy dotyka nas zło drugiego człowieka.

…że Zmartwychwstał

„Słowo i Chleb Eucharystii, tajemnica i dar paschalny, pozostają przez wieki jako nieustanna pamiątka męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa!” – tak mówił św. Jan Paweł II podczas błogosławieństwa Urbi et Orbi. Dzisiaj, w uroczystość Zmartwychwstania, my także powtarzamy z wszystkimi chrześcijanami na świecie: „Zostań z nami, Jezu, ukrzyżowany i zmartwychwstały!” – kontynuował. „Zostań z nami, wierny Przyjacielu i pewna ostojo ludzkości kroczącej drogami czasu! Ty, żywe Słowo Ojca, napełnij ufnością i nadzieją tych, którzy szukają prawdziwego sensu swojej egzystencji. Ty, Chlebie życia wiecznego, nasyć człowieka głodnego prawdy, wolności, sprawiedliwości i pokoju.” Jan Paweł II wielokrotnie mówił o zmartwychwstaniu. Tłumaczył, że „Zmartwychwstanie Chrystusa jest ostatecznym i najpełniejszym potwierdzeniem słowem objawienia się Boga Żywego jako «Boga żyjących, a nie umarłych» (Mt 12, 27). Jest ono ostatecznym i najpełniejszym potwierdzeniem prawdy o Bogu, która przemawia słowem tego objawienia od początku. Jest ono równocześnie odpowiedzią Boga Życia na historyczną konieczność śmierci, której człowiek został poddany od momentu złamania pierwszego Przymierza – śmierci, która weszła w jego dzieje wraz z grzechem. Tę odpowiedź: zwycięstwo nad śmiercią obrazuje 1 List do Koryntian (rozdz. 15) ze szczególną przenikliwością, ukazując zmartwychwstanie Chrystusa jako początek owego eschatologicznego spełnienia, w którym przez Niego i w Nim wszystko wróci do Ojca, wszystko zostanie Mu poddane, czyli oddane do końca, tak «aby Bóg był wszystkim we wszystkich» (1 Kor 15, 28). I wtedy – w tym ostatecznym przezwyciężeniu grzechu – tego, co przeciwstawiało stworzenie Stwórcy – zostanie również przezwyciężona śmierć: «jako ostatni wróg zostanie pokonana śmierć» (1 Kor 15, 26)”. Mówił, że jest ono podstawą wiary chrześcijańskiej, szczytem Objawienia. Ukazywał świadectwo niewiast, apostołów i uczniów Jezusa. Podkreślał, że Zmartwychwstanie jest wydarzeniem eschatologicznym, historycznym, a także ponadhistorycznym i potwierdzonym wiarą. Mówił o zbawczej wartości Zmartwychwstania i wskazywał, że zmartwychwstanie Chrystusa jest początkiem i źródłem naszego zmartwychwstania. Święty Jan Paweł II nawoływał do wiary w Zmartwychwstałego Chrystusa. „Nie odrzucajcie Go wy, którzy budujecie ludzki świat. Nie odrzucajcie Go wy, którzy w jakikolwiek sposób, w jakiejkolwiek dziedzinie budujecie świat dzisiejszy i jutrzejszy. Którzy budujecie świat kultury i cywilizacji; świat ekonomii i polityki; świat nauki i informacji. Którzy budujecie świat pokoju… lub wojny? Którzy budujecie świat ładu… tub terroru? Nie odrzucajcie Chrystusa: On jest kamieniem węgielnym! Niech żaden człowiek Go nie odrzuca – bo każdy jest budowniczym swego losu: budowniczym lub niszczycielem swojego istnienia.” Czy pamiętamy te słowa ojca świętego? Czy według nich staramy się żyć?

…i jest najważniejszy

Jan Paweł II podczas każdej wygłaszanej homilii chciał nam przekazać, że Chrystus powinien stać się najważniejszy w naszym życiu. Bo choć nasz świat się zmienia, wraz z postępem cywilizacji, to jednak nasza wiara powinna być niezmienna i co rok silniejsza Zmartwychwstałym Chrystusem. „Potrzebujemy Ciebie, zmartwychwstały Panie, także i my, ludzie trzeciego tysiąclecia!” – mówił Jan Paweł II. „Zostań z nami teraz i po wszystkie czasy. Spraw, by materialny postęp ludów nigdy nie usunął w cień wartości duchowych, które są duszą ich cywilizacji. Prosimy Cię, wspieraj nas w drodze. W Ciebie wierzymy, w Tobie pokładamy nadzieję, bo Ty jeden masz słowa życia wiecznego.” Mówił, że Chrystus kocha każdego z nas, bez względu na rasę, wykształcenie czy poglądy polityczne. „Człowieku naszych czasów! Chrystus cię wyzwala, ponieważ cię kocha, ponieważ wydał za ciebie siebie samego (por. Ga 2, 20), ponieważ dla ciebie i dla wszystkich odniósł zwycięstwo. Chrystus oddał świat i ciebie Bogu i przywrócił Boga tobie oraz światu. Na zawsze! «Ufajcie, Jam zwyciężył świat!».” Chcemy przeżyć tegoroczne Święta Wielkanocne w łączności z Nim, chcemy przeżyć je tak, jak on je przeżywał – radośnie, pełen nadziei. Te wartości starał się nam przekazać, te wartości były jego skarbem i według nich żył. A ludzie – nie tylko Polacy, ale cała ludzkość – podczas jego wizyt i pielgrzymek czuli się napełnieni wiarą i miłością, ufni i bezpieczni. Te treści przynosił do wszystkich i do każdego z osobna. Modlimy się, aby uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego była dla nas oraz naszych rodzin świętami takiej wielkiej nadziei, wielkiego spokoju i ogromnego zaufania Jezusowi Zmartwychwstałemu. Święty Jan Paweł II niech będzie dla nas wskaźnikiem na tej drodze do Boga śladem Chrystusa Zmartwychwstałego.

Na zakończenie wsłuchajmy się w słowa papieża Polaka skierowane do każdego z nas: „Jeśli ktoś lub coś każe Ci sądzić, że jesteś już u kresu, nie wierz w to! Jeśli znasz odwieczną Miłość, która Cię stworzyła, to wiesz także, że w Twoim wnętrzu mieszka dusza nieśmiertelna. Różne są w życiu «pory roku»: jeśli czujesz akurat, że zbliża się zima, chciałbym, abyś wiedział, że nie jest to pora ostatnia, bo ostatnią porą Twego życia będzie wiosna: wiosna zmartwychwstania. Całość Twojego życia sięga nieskończenie dalej niż jego granice ziemskie: Czeka cię niebo”. Niech te optymistyczne słowa św. Jana Pawła II pomogą nam w pełni przeżyć święta wielkanocne. Niech Zmartwychwstały Chrystus oświeca drogi naszego codziennego życia, obdarza nas błogosławieństwem i pomaga życie czynić szczęśliwym.

Katarzyna Mackiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *