TwitterFacebook

ŁKS „pierwszy od końca” w tabeli. Spadek do IV ligi nieunikniony?

Po sobotniej porażce ŁKS-u na własnym stadionie z Sokołem Ostróda 1-2 szanse łomżyńskiego klubu na utrzymanie się w III lidze spadły do minimum. Po 16 meczach ŁKS ma na koncie tylko 6 punktów. – Chwilę rozmawiałem z zawodnikami w szatni po meczu (po meczu z Sokołem Ostróda przyp. red) oni już tak mówili, że to chyba już był ostatni mecz i chyba jest już po wszystkim – mówił w audycji Z18 asystent trenera, Marcin Mroczkowski.

W tym momencie ŁKS ma 11 punktów straty do drużyny, która znajduje się na pozycji gwarantującej utrzymanie. Nie wiadomo też jak będzie wyglądała sytuacja w II lidze, która będzie miała wpływ na to ile drużyn ostatecznie spadnie z III ligi. ŁKS-owi do utrzymania – patrząc na historię poprzednich sezonów – jest potrzebne mniej więcej około 40 punktów. Oznacza to, że ŁKS musiałby wygrać około 12-13 spotkań. Zakładając nawet, że uda się wygrać w sobotę z Olimpią Zambrów to na wiosnę ŁKS mógłby sobie pozwolić na stratę punktów jedynie w kilku meczach. Taki scenariusz graniczy niemal z cudem.

Z faktu, że pociąg z napisem utrzymanie w III lidze praktycznie odjechał, zdają sobie sprawę działacze, sztab oraz piłkarze klubu. Marcin Mroczkowski, asystent I trenera ŁKS-u przyznał, że nawet remis w ostatnim meczu z Sokołem Ostróda tak naprawdę im nic nie dawał, gdyż byli świadomi tego, że w dwóch ostatnich meczach, aby jeszcze myśleć o utrzymaniu potrzebny był komplet punktów. Trener przyznał, że być może limit szczęścia klub wykorzystał już w poprzednim sezonie, gdzie 10 pozycja w tabeli przysłoniła trochę rzeczywistość. – Te miejsce było bardzo dobre jak na tę drużynę, możliwości kadrowe, finansowe i organizacyjne klubu i to też myślę, że troszeczkę nas uśpiło przed sezonem.

Czas budować już zespół na IV ligę?

Trener Marcin Mroczkowski twierdzi, że patrząc na obecną sytuację klubu pozostaje pytanie czy odpuścić ligę i budować zespół na IV ligę czy walczyć o utrzymanie. – To nie jest koniec świata. Nie takie zespoły spadają do niższych lig i trzeba się z tym zmierzyć.

Nowy zespół na pewno byłby zbudowany na osobach mieszkających w Łomży i wychowankach klubu. To pozwoliłoby na duże oszczędności w kasie klubu, a i juniorzy ŁKS-u mogliby się ogrywać na poziomie seniorskim i po rocznej przerwie – zakładając awans – wrócić na poziom III ligi.

Natomiast walka o utrzymanie wiązałaby się z zagraniem va banqe. Czyli postawić wszystko na jedną kartę, kupić kilku nowych zawodników za spore pieniądze, którzy dadzą jakość tej drużynie, ale jednocześnie grać na pograniczu dużej dziury finansowej. W przypadku gdyby udałoby się utrzymać, to dzięki dotacji z miasta na takim samym poziomie i pieniądzach z PRO Junior System klub wyszedłby na prostą. Jednak nowi zawodnicy nie dadzą żadnej gwarancji utrzymania w III lidze. W przypadku spadku z ligi dziura finansowa byłaby na tyle duża, że dalsze istnienie ŁKS-u stałoby pod dużym znakiem zapytania.

Pozostaje teraz czekać na decyzję zarządu klubu. W najbliższy poniedziałek gościem audycji Z18 będzie prezes klubu Łukasz Uściłowski, podczas której na pewno padną pytania o przyszłość klubu.

Bartosz Święciński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *