TwitterFacebook

Łomża: Plaży miejskiej w tym roku nie będzie. Co dalej?

Rok temu mieszkańcy Łomży mogli korzystać z plaży miejskiej przez miesiąc, a w tym roku w ogóle. Będą to pierwsze wakacje w mieście nad Narwią od kilkudziesięciu lat, podczas których nie będzie zorganizowane kąpielisko. Dlaczego? Ze względu na bezpieczeństwo.

Miejsce, gdzie do tej pory była organizowana plaża miejska nie gwarantuje bezpieczeństwa osób kąpiących się oraz nie spełnia podstawowych jakie narzuca ustawa. – Z natury rzeka jest niebezpieczna, a szczególnie w tym miejscu gdzie mieszkańcy od lat upodobali sobie na miejską plaże te warunki robią się coraz bardziej niebezpieczne. Robi się tam bardzo głębokie koryto i wpływa na to za pewne fakt, że co roku tej wody jest mniej – mówi dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Łomży, Andrzej Modzelewski. Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji przygotował w tym roku dla mieszkańców alternatywę w postaci sztucznej plaży przy Parku Wodnym z odkrytym basenem.

W miejscu gdzie zawsze była organizowana miejska plaża zostaną postawione znaki z zakazem kąpieli, co będzie oznaczało, że kąpiącym się będzie grozić grzywna do 250 złotych. Policja zapowiedziała także, że w sezonie letnim zwiększy ilość i częstotliwość patroli na terenach nadrzecznych. Oprócz tego miasto szuka firmy, która zajmie się patrolami na rzece. Ogłoszony został w tej sprawie konkurs i do końca miesiąca ma zostać rozstrzygnięty. Rzeka ma być patrolowana codziennie od 19 czerwca do 1 września w godzinach od 11 do 19 przez dwuosobowy patrol ratowników wyposażonych w odpowiedni sprzęt i poruszający się łodzią motorową.

Czy to oznacza, że mieszkańcy Łomży już nigdy nie będą mogli spędzać wakacyjnych, upalnych dni na plaży miejskiej w swoim mieście? Niekoniecznie. Jednym z rozwiązań mogą być baseny otwarte w miejscu gdzie znajduje się obecnie plaża i to byłoby możliwe w ramach II etapu budowy bulwarów, które mają być przedłużone do mostu Hubala. Wtedy infrastruktura z bieżącą wodą i kanalizacją pozwoliłaby na wdrożenie pomysłu w życie.

Bartosz Święciński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *