TwitterFacebook

Mieszkańcy Chojn: Chcemy być bezpieczni. Dlatego chodzimy o życie [FOTO]

Protestują, bo chcą poprawy bezpieczeństwa swoich rodzin i budowy ronda. Około 50 osób wzięło udział w blokadzie drogi krajowej nr 61, która łączy Łomżę z Ostrołęką. 

Okupywane dzisiaj skrzyżowanie łączy DK61 z drogami powiatowymi do Śniadowa i Nowogrodu. Często dochodzi tu do kolizji i i wypadków, w których giną ludzie. Mimo pism i spotkań wójta z osobami odpowiadającymi za drogę wciąż nie ma szans na poprawę bezpieczeństwa.

Wobec, wydaje się, nieskutecznych działań, które do tej pory ja podejmowałem od 2015 roku. Wobec tych wszystkich pism, całej tej papierologii i wizytologii wydaje mi się, że to jest dobra decyzja mieszkańców, żeby w jakiś inny sposób zamanifestować swoje stanowisko. Jasne jest, że to skrzyżowanie jest niebezpieczne. Dla mnie jest to osobisa porażka – mówił Piotr Kłys, wójt gminy Łomża i dodawał, że jego zadaniem jest być z mieszkańcami i dlatego był dzisiaj na miejscu.

Mieszkańcy zdecydowali się wyjść na drogę i zablokować ruch. Robili to co 15 minut i chodzili w kółko. Mieli przy sobie transparenty z napisami: „Chodzimy o życie”, „DK61 droga śmierci” czy też „Tu zginęła nasza sąsiadka”. Ci, którzy uczestniczyli w zgromadzeniu mieli jedną prośbę, żeby było bezpiecznie.

Moja matka zginęła na tym przystanku, ciężarówka w nią wjechała –  mówił jeden z uczestników protestu i dodaje, że oczekuje przebudowy skrzyżowania.

Walczymy o to, żeby nasze dzieci chodziły bezpiecznie do szkoły. One codziennie ryzykują przechodząc na drugą stronę jezdni, a samochody jeżdżą z dużą prędkością i nie zwalniają – mówi protestująca kobieta. 

Pół godziny musiałam stać, żeby przejść przez jezdnię zdradziła jedna z mieszkanek. 

Jedno życie jest sto razy droższe niż to skrzyżowanie. Jedno życie, a ile jeszcze ma zginąć?pytał inny uczestnik protestu. 

Organizatorem zgromadzenia jest Renata Romanik, sołtys Starych Chojn, która w ten sposób chce po prostu coś poruszyć: – Inaczej chyba tego nie możemy załatwić. Wyszliśmy na drogę, żeby walczyć o bezpieczeństwo naszych dzieci, rodziców i dziadków. Dzisiaj tego nie widać, ale to nie jest taki ruch jak na co dzień.

Na miejscu pojawił się m.in. poseł Lech Antoni Kołakowski, który oświadczył, że złożył pismo do ministra Andrzeja Adamczyka w sprawie. Prosi w nim o wyjaśnienia dotyczące odmowy wykonania przebudowy pod pretekstem zmiany kategorii drogi z krajowej na wojewódzką po wybudowaniu Via Baltica.

–  Pragnę poinformować, że taka decyzja byłaby błędna. Droga krajowa nr 61 prowadząca dziś z Warszawy do Augustowa tylko na niewielkim odcinku pokrywa się z planowaną budową S61. Pozbawienie tego korytarza statusu drogi krajowej oznaczałoby degradację nie tylko drogi i jej jezdni, ale też wszystkich miejscowości znajdującej się przy niejodczytywał fragment poseł Kołakowski i dodawał, że będzie zabiegał o środki na remont.

Mieszkańcy Chojn mają jednak dość obietnic i pism.

Chcemy jakiegokolwiek odzewu i działania. To, że ktoś nam da jakieś pisma to niczego nie zmieni. Niech po prostu ruszą do działania, bo my chcemy żyć. Chodzimy po to, żeby żyć – mówiła Romanik. Protest na DK61 odbył się 4 października między 13 a 16.

pg/pz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *