TwitterFacebook

Nie możemy spocząć na laurach [FOTO]

Łomżyńskie obchody setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości były pełne symboliki. Zarówno podczas Mszy Świętej za Ojczyznę, jak też w trakcie późniejszych przemówień wybrzmiało, że przed nami jeszcze wiele pracy. Nie można powiedzieć, że w czasie tych stu lat Polska była całkowicie wolna i niezależna. Trawiły ją rozliczne konflikty zewnętrzne i wewnętrzne. Nasz wkład w niepodległość to dbanie o to, by w mieście, w którym przyszło nam żyć, panował pokój – tak pokrótce można by streścić homilię, która wybrzmiała w łomżyńskiej, wypełnionej po brzegi katedrze.

Kazanie wygłoszone przez biskupa Janusza Stepnowskiego nie było wolne od nawiązań do polityki. Padły tam mocne słowa, które każdego mieszkańca Łomży wezwały do odpowiedzialności za naszą małą Ojczyznę: Nie liczmy na cuda. Liczmy na nasze zaangażowanie, na zaangażowanie wszystkich mieszkańców Łomży – mówił biskup Janusz. W nawiązaniu do biblijnej wdowy, która oddała Bogu ostatni grosz, pasterz zauważył, że wszystko w życiu ma swoją cenę, taką jaką kiedyś zapłacili za niepodległość nasi przodkowie. Nie chodzi tu o finanse, ale o poświęcenie, zaangażowanie i poczucie, że nasza Ojczyzna jest wspólnym dobrem, o które trzeba dbać. Biskup wspominał wojnę – tak bardzo tragiczną w skutkach i apelował o pokój – który jest zadaniem każdego z nas. Właśnie pokoju na najbliższe sto lat biskup życzył mieszkańcom Łomży, kończąc swoje kazanie.

Symbolem dbałości o pokój, ale także pamięć o tych, którzy w obronie niepodległej byli gotowi na śmierć był hołd oddany  Leonowi Kaliwodzie, komendantowi X Okręgu Polskiej Organizacji Wojskowej w Łomży. Władze państwowe i samorządowcy, wojskowi, harcerze, i wielu innych złożyli kwiaty i znicze w miejscach pamięci: przy tablicy upamiętniającej śmierć Leona Kaliwody, na jego pomniku, na którym uroczyście odsłonięto rzeźbę orła – symbol męstwa i walki oraz na grobach zasłużonych dla niepodległej, gdzie zapalono symboliczne sto białych i czerwonych zniczy.

Beata Borkowska

Foto: Beata Borkowska/ Adam Dąbrowski

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *