TwitterFacebook

Dzień po Bożym Ciele

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa w polskiej tradycji wpisało się bardzo mocno i chyba dziś już nikt sobie nie wyobraża ulic w czwartek, po oktawie uroczystości Zesłania Ducha Świętego, bez procesji. Mimo wielu ataków, w ostatnim czasie, przede wszystkim na coś najcenniejszego co posiada Kościół, a mianowicie na Najświętszy Sakrament, żywą obecność Boga pośród swego ludu, katolicy jak każdego roku pokazali swoją postawą czym dla nich jest wiara oraz czym jest Najświętszy Sakrament. W tysiącach procesji, jakie przeszły ulicami polskich miast nie było krzyków, zwymyślania kogokolwiek, obrażania i szczucia. Było za to skupienie, modlitwa, śpiew i radosne uwielbienie Boga.

Tysiące młodych ludzi, rodzin z dziećmi szło za Białym Chlebem z wiarą, że jest to Ciało Boga Żywego, że to On sam idzie ulicami naszych miast, aby pobłogosławić wszystkim, bez wyjątku. Co ciekawe, nikt tych ludzi nie zmuszał do przyjścia, nie obiecywał, że coś z tego będą mieli, a jednak przyszli. Warto postawić sobie pytanie i na nie również odpowiedzieć, co dla Polaków jednak jest ważne. Myślę, że zestawienie parad, które w ostatnim czasie przechodziły poprzez nowoczesne miasta w imię równości i tolerancji z głównym hasłem obrażania ludzi wierzących a procesji Bożego Ciała pokazują co dla Polaków jest ważne. Uczestnicząc w pochodzie Żywego Boga Polacy dali świadectwo jakie wartości są dla nich najistotniejsze. I zapewne wiele osób przyszło z przyzwyczajenie i dla czystego folkloru, ale krocząc za Bogiem, zapewne nie mając takiego celu, pokazali jak chcą aby wyglądała Polska.

Manifestacja wiary w Boga w uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa w ostatnim czasie to nie tylko procesje. Nową formą, która wpisuje się w ten dzień to nie tylko przejście ulicami, ale również koncerty uwielbienia, przed Jezusem ukrytym w Najświętszym Sakramencie. I tu znów nikt nie nakazuje, nie ciągnie, nie zmusza a ludzi tłumy. Mimo zmęczenia w ciągu dnia poprzez przejście często kilu kilometrów w skwarze idą jeszcze na wieczorną modlitwę, i znów nie zawsze w przestrzeni kościoła, ale na wolnym powietrzu, otwartej, by wspólnie się modlić. Oprócz wielkich koncertów takich jak między innym w Rzeszowie, również w naszej diecezji znalazło się klika osób, które zaproponowały tę nową formę modlitwy. I co? I okazuje się, że ludzie chcą być przy Jezusie i cieszyć się Jego obecnością. W Ostrowi Mazowieckiej, Ostrołęce i Myszyńcu, a może i w innych miejscach przedłużono świętowanie i uwielbianie Boga.

Kilka dni temu byłem zaniepokojony i poruszony sytuacją, która działa się w naszej Ojczyźnie, gdzie obrażano Jezusa Eucharystycznego, ale dziś jestem spokojny bo znacznie więcej tych, którzy wierzą i nie wstydzą się ŻYWEGO BOGA. I to cieszy.

x. Marcin Sobiech

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *