TwitterFacebook

Białystok: Kości wołać będą. Czy uda się odnaleźć utracone szczątki?

Niespełna miesiąc temu w położonym niedaleko Białegostoku Izabelinie gospodarz znalazł kości w przywiezionej na jego działkę ziemi. Były to najprawdopodobniej szczątki ludzkie. Na sąsiedniej działce, gdzie wywrotki przywoziły materiał z tego samego źródła, kości było zdecydowanie więcej i tutaj przypuszczenia się potwierdziły: na powierzchni odsłoniły się żuchwy, miednice, kości długie i kości stopy. Jak wynika z naszych ustaleń, ziemia pochodzi prawdopodobnie z… przebadanego już wcześniej obszaru na terenie ogrodów Aresztu Śledczego w Białymstoku.

Prace poszukiwawczo-ekshumacyjne na terenie Aresztu Śledczego w Białymstoku, a także na terenach przyległych, rozpoczęły się w 2013 roku. W pierwszym etapie kierował nimi dr hab. Krzysztof Szwagrzyk (obecnie wiceszef IPN i p.o. dyrektora Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN). Zakończyły się one odnalezieniem szczątków trzech ofiar. Na tej podstawie Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku wszczęła śledztwo, w ramach którego w kolejnych latach prowadzono prace na wspomnianym terenie. Trwały one do 2016 roku, lecz już bez udziału prof. Szwagrzyka, który został odsunięty od kolejnych poszukiwań. Działania w porozumieniu i pod nadzorem prokuratorów OKŚZpNP w Białymstoku kontynuowała natomiast firma BROSS ze Szczecina we współpracy z przedsiębiorstwem Adam Falis Archefach z Warszawy. W efekcie odnaleziono szczątki 385 ofiar. 36% stanowiły dzieci, 16% kobiety. Jako przyczynę śmierci ustalono obrażenia poniesione w wyniku brutalnych przesłuchań, niedożywienia, złych warunków sanitarnych. 10% ofiar nosi ślady postrzałów.

W związku ze znaleziskiem i opublikowanym z tej okazji komunikatem OKŚZpNP w Białymstoku (17 kwietnia br.) złożyliśmy zapytanie do Komisji, policji i białostockiego Aresztu Śledczego z prośbą o udzielenie informacji na temat odnalezionych szczątków, wskazanie miejsca ich ujawnienia zarówno w wykopie, jak i poza terenem AŚ. Porównanie odpowiedzi przyniosło niemałe zaskoczenie.

We wspomnianym komunikacie z 17 kwietnia br. czytamy, iż 13 kwietnia „podczas prac ziemnych prowadzonych (…) na terenie dawnego ogrodu przywięziennego odnaleziono szczątki kostne (…). Obecnie odnaleziono szczątki w miejscu, w którym nie były prowadzone prace ekshumacyjne”.

Zapytaliśmy zatem mjr. Michała Zagłobę, rzecznika prasowego dyrektora okręgowego Służby Więziennej w Białymstoku, o charakter wspomnianych prac ziemnych, które były wykonywane na zlecenie i pod nadzorem władz aresztu. W odpowiedzi czytamy: „Prace prowadzone na terenie dawnego ogrodu więziennego przy Areszcie Śledczym w Białymstoku przy ul. Kopernika 21 miały na celu zabezpieczenie terenu Aresztu przed zalewaniem wód opadowych. Z uwagi na ograniczone możliwości przyjęcia wód opadowych przez miejską kanalizację deszczową i odbiorniki naturalne wody opadowe z terenu Aresztu właściciel winien zagospodarować we własnym zakresie (…). W związku z takim stanem rzeczy zbiornik należało wykopać, a nadmiar gruntu wywieźć. Na wyznaczonym przez geodetę terenie pod prowadzenie prac nie było usytuowanych budynków bądź budowli”.

W odpowiedzi na pytanie o to, czy w miejscu, gdzie rozpoczęto prace ziemne, były prowadzone w latach 2013-2017 prace ekshumacyjne, czytamy: „Od wielu lat w różnych miejscach Aresztu prowadzono prace archeologiczno-ekshumacyjne. Instytut Pamięci Narodowej, Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku przeprowadziła prace odtworzeniowe i uporządkowała teren wcześniej prowadzonych prac archeologiczno-ekshumacyjnych na terenie dawnego ogrodu więziennego, dlatego też na tym terenie zdecydowano się usytuować zbiornik wodny”.

Odpowiedź rzecznika Służby Więziennej wskazuje jednoznacznie, iż teren pod budowę zbiornika retencyjnego wybrano ze świadomością, iż OKŚZpNP prowadziła tam już swoje prace i w związku z tym uznano teren za przebadany i czysty. Zatem ujawniają się nam dwie sprzeczne wypowiedzi: Komisja w komunikacie prasowym podaje, że szczątki zostały odnalezione na terenie, gdzie nie prowadzono czynności ekshumacyjnych, rzecznik zaś uzasadnia decyzję lokalizacyjną zbiornika faktem przeprowadzonych i zakończonych na wybranym terenie badań i ekshumacji. Czy widoczna gołym okiem sprzeczność jest wynikiem braku precyzji w wypowiedzi czy też celowym działaniem mającym na celu uspokojenie opinii publicznej?

Na materiale filmowym przygotowanym przez IPN w 2014 roku widać trwające prace w dawnym ogrodzie więziennym. Kiedy zestawimy współczesne zdjęcia z terenu prac ziemnych ze zdjęciami filmowymi z prac 2014 roku, wniosek nasuwa się jednoznaczny: w tym miejscu prowadzone były działania poszukiwawczo-ekshumacyjne i podejmowano w tym miejscu ludzkie szczątki. Zatem teren powinien być czysty.

W tle widoczne prace ziemne i budynek (garaż). (film IPN 2014)

W tle prace archeologiczne (widok z drugiej strony). (film IPN 2014)

Zdjęcie wykopu – 12 kwietnia 2018 (fot. nadesłane)

Plac budowy zbiornika (fot. 26 kwietnia 2018)

Sprawę dodatkowo komplikuje odpowiedź prok. Janusza Romańczuka, naczelnika OKŚZpNP w Białymstoku, który na prośbę o wyjaśnienie zdania, iż „szczątki odnaleziono w miejscu, gdzie nie były prowadzone czynności” odpowiedział: „Obecnie szczątki ludzkie ujawniono na terenie, gdzie rosną drzewa w pobliżu garażu. Rosnące drzewa oraz wspominany budynek uniemożliwiały wykonanie pełnej odkrywki archeologicznej, gdyż doprowadziłoby to do zawalenia budynku garażu. W miejscu tym w 2015 roku wykonano miejscowe sondaże archeologiczne tak, aby nie naruszyć konstrukcji garażu. Prace te nie doprowadziły do ujawniania jam grobowych ani nie ujawniono luźnych kości ludzkich”.

Z posiadanej przez nas dokumentacji (w tym dokumentacji fotograficznej) wynika, iż powyższa wypowiedź odnosi się do kwadratu znajdującego się obok trwających prac ziemnych, na którym wciąż rosną drzewa i nie ma śladów odkrywki. W jaki sposób zatem ujawniono szczątki bez wycinania drzew i zdjęcia kolejnych warstw ziemi? A nawet jeśli szczątki ujawniły się w bezpośrednim sąsiedztwie zalesionego terenu, to wciąż stoi tam garaż, który na czas kopania zbiornika retencyjnego nie został rozebrany. Czy zatem zagrożenie zawaleniem w przypadku odkrywki archeologicznej zniknęło?

Rozmowa z p. Andrzejem, właścicielem firmy prowadzącej prace budowlane na wspomnianym terenie, rzuca światło na sprawę: „Kiedy pojawiły się kości, przyszli panowie z IPN (nie wiem, czy prokuratorzy czy inni, nie znam ich) i mówią: «Tam to żeśmy kopali, a tutaj nie» i oddzielili nam ten teren, żeby nie prowadzić tam prac i powiedzieli, że oni przebadają teraz ten obszar”.

Nasz rozmówca podkreślił też, że przed rozpoczęciem prac rozmawiał z pracownikiem Aresztu Śledczego, który potwierdził (w oparciu o mapę), że na tym terenie już były prowadzone prace archeologiczne. „Jego słowa zrozumiałem tak: «Kopcie, bo tu już było badane. Teren został zrekultywowany, nawieziono coś i teraz kopcie»” – mówi. I po chwili p. Andrzej dodał (kilkukrotnie to zresztą powtórzył w czasie rozmowy): „Nikt o wywożonych szczątkach nie wiedział. Koparka ładuje na samochód i samochód wyjeżdża. Nikt nie sprawdza”.

Swój głos w tej sprawie zabrał też jeden z kierowców wywrotki: „Jak przyszli panowie z IPN, to powiedzieli nam, że nie możemy dalej pracować, bo pojawiły się szczątki. Potem nawet pomagaliśmy im naszą małą koparką zdejmować ziemię. Zdjęliśmy może metr, może półtora i pokazały się kości. Ja się nie znam, ale pan z IPN powiedział, że to są szczątki dziecka i mówi do nas: «Uratowaliście pamięć jakiegoś człowieka». Ale to też nie było tak, że myśmy ładowali koparką, a kości się z niej sypały”.

Fakty wskazują, iż szczątki (znalezione zarówno na działce w Izabelinie, jak i na terenie ogrodu AŚ) pochodzą albo z obszaru, na którym w 2014 roku prowadzony był wykop archeologiczny, albo z jego bezpośredniego sąsiedztwa. Całość terenu (przebadanego sondażowo i objętego wykopaliskami) została oznaczona jako przebadana, a zatem czysta i dała podstawę do rozpoczęcia prac budowlanych w 2018 roku. W takim wypadku powstaje pytanie: czy wykop na części badanego terenu (2014) i badania sondażowe na sąsiadującym terenie dały prowadzącym śledczym pewność, że w ziemi nie znajdują się ludzkie szczątki?

Szczątki, których nikt nie widział…

Kolejnym, jeszcze bardziej bulwersującym wątkiem w tej sprawie jest kwestia szczątków wywiezionych poza teren budowy. Z obserwacji miejsca budowy, naszych obliczeń wykonanych na podstawie zakładanych rozmiarów zbiornika retencyjnego, a także rozmów z dwójką kierowców wskazanych przez właściciela firmy wykonującej prace wynika, że z placu budowy wyjechało ponad sto wywrotek z ziemią. W ilu były szczątki? Tego nie wiemy. Dokąd trafiła ziemia? Tego też, poza przypadkiem Izabelina, nie udało się jeszcze ustalić. W odpowiedzi na zapytanie prasowe mjr Michał Zagłoba (SW Białystok) informuje, że „wybór miejsca wywozu ziemi z wykopu leży w gestii firmy prowadzącej prace. Ziemia była wywożona przez wykonawcę zbiornika we własnym zakresie. Prace budowlane na terenie Aresztu Śledczego w Białymstoku prowadzi firma zewnętrzna i rozpoczęła je w grudniu 2017 roku”.

Wspomniani wyżej pracownicy stanowczo twierdzą, iż ziemia trafiała na kilka działek, ale zawsze w Izabelinie. Gdy jeden z właścicieli posesji zobaczył to, co znajduje się w ziemi, poinformował o znalezisku białostocki IPN: „Był to dla mnie ogromny szok, kiedy zobaczyłem ludzkie szczątki wystające z ziemi zrzuconej na moją posesję”.

Szczątki odnalezione na jednej z działek w Izabelinie (fot. nadesłane)

Kiedy o sprawie zrobiło się głośno i informacja o znalezionych kościach dotarła do mediów, na miejsce zaczęły przychodzić osoby zainteresowane tematem. Jeden z naszych rozmówców usłyszał takie słowa: „Jak się znajduje kości, to trzeba je spalić albo gdzieś przerzucić. Mój kolega na przykład znalazł i zabrał sobie czaszkę do domu”. Dotarliśmy do osoby, która rzekomo miała wypowiedzieć takie słowa. Wszystkiemu zaprzeczyła. Oby beztrosko wypowiedziane słowa o wyniesieniu czaszki były tylko pustym i bardzo ponurym żartem.

Wśród wielu osób wciąż panuje przekonanie, że w przypadku odnalezienia szczątków ludzkich w ziemi należy je po cichu przenieść lub schować, ponieważ w przypadku zastosowania się do odpowiednich procedur prace zostają zatrzymane na czas prowadzonego śledztwa. O prawidłowym i koniecznym postępowaniu czytamy również w odpowiedzi nadesłanej z OKŚZpNP w Białymstoku: „W przypadku ujawnianych podczas prac ziemnych ludzkich szczątków każdy podmiot ma obowiązek powiadomienia o tym fakcie właściwej miejscowo jednostki Policji lub powszechnej jednostki organizacyjnej Prokuratury” (odpowiedź na zapytanie z 24 kwietnia br.). W przypadku prac na terenie dawnego ogrodu więziennego przy AŚ w Białymstoku ta procedura została zachowana, o czym informuje w piśmie z 25 kwietnia mjr Michał Zagłoba (SW Białystok).

O świadomość przewożenia ludzkich szczątków zapytaliśmy pracowników i właściciela wspomnianej wcześniej firmy budowlanej. Wszyscy jednogłośnie stwierdzają, że o ujawnionych kościach dowiedzieli się od osób trzecich (m.in. od pracowników IPN). Do momentu pisania tego tekstu nie został przesłuchany na okoliczność wywiezienia ludzkich szczątków żaden kierowca ani właściciel firmy, co podkreślili osobiście w rozmowie telefonicznej. Od znalezienia kości ludzkich minął miesiąc. Czy zostaną przesłuchani? O tym czytamy w lakonicznej odpowiedzi na kolejną serię pytań przesłanych do OKŚZpNP w Białymstoku: „Zaangażowanie sił i środków do prac związanych z odnalezieniem wywiezionych szczątków będzie adekwatne do rozmiarów działań i wskazań specjalistów realizujących czynności zlecone przez prokuratora” (prok. Dariusz Olszewski, w/z naczelnika).

Wiemy, że ziemia na jednej z działek została już przesiana. Ale to była najmniejsza ilość ze wszystkich transportów przywiezionych na działki w Izabelinie. Przesiewanie największej rozpoczęło się 9 maja br. Trzeciej grupy hałd nie badano. Rzekomo pochodziły one z innego wykopu i została wkopana w teren działki praktycznie w całości. Trzeba dodać, że do zbadania nawiezionej ziemi została zatrudniona ta sama firma, która w 2014 roku prowadziła ekshumacje i sondaże na terenie obecnej budowy zbiornika retencyjnego (BROSS i Adam Falis Archefach).

Hałdy ziemi, których przesiewanie rozpoczęto 9 maja 2018 roku (fot. nadesłane)

Ślad po „zakopanej ziemi” na trzeciej działce (fot. nadesłane)

A jeśli to mój ojciec…?

Trzecim aspektem tej sprawy jest ból rodzin, które wciąż oczekują na odnalezienie swoich przodków i wiedzą, że jeśli nie zostaną odszukane wszystkie wywiezione na wywrotkach kości, to być może stracili ostatnią szansę na odnalezienie i identyfikację najbliższych. Czy w perspektywie ok. 400 szczątków ludzkich odkrytych w Białymstoku w latach 2013-2016 stracić kilka, kilkanaście, to mało czy dużo? A gdyby chodziło tylko o jednego człowieka? O jedną czaszkę, która mogła stać się ciekawym, domowym rekwizytem? Czy to mało?

Swój ból i oburzenie wyraził dr Romuald Rajs, syn kpt. „Burego”, w liście skierowanym do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry: „Informacje medialne, jakie do mnie dotarły, są dla mnie więcej niż szokujące. Wskazują, że w ziemi wywiezionej z terenu, gdzie prowadzono prace ziemne na terenie ogrodu przywięziennego, odnaleziono szczątki ludzkie. Ziemię wywieziono w nieznane miejsce bez wcześniejszego zbadania, czy znajdują się tam szczątki ludzkie! To, co się stało, jest skandalem! Nie mieści mi się w głowie, że mogło to się stać w wolnej wreszcie Polsce, rządzonej przez nasz Rząd – Prawa i Sprawiedliwości. Zadaję sobie kolejne straszne pytanie: czy w tej wywiezionej ziemi są doczesne szczątki mego śp. Ojca – kpt. Romualda Rajsa «Burego» i jego zastępcy – śp. por. Kazimierza Chmielowskiego «Rekina»”.

Każdemu, kto choć trochę zbliżył się do działania zespołu prof. Krzysztofa Szwagrzyka, wiadome jest, z jaką troską i pieczołowitością wydobywano na sitach z ziemi powązkowskiej „Łączki” najmniejsze fragmenty ludzkich kości, aby nie uronić fragmentu ciała naszych bohaterów. Polska się upomniała o nich po kilkudziesięciu latach zmowy milczenia i nienawiści. Czy wciąż brakuje nam sił, środków, a przede wszystkim chęci, aby stanąć w prawdzie i ratować zagubione szczątki? Czy niedawne (przypadkowe) ujawnienie szczątków w wykopie i na działkach prywatnych osób zostanie uznane jako sukces poszukiwań czy konsekwencję zaniedbania lub wręcz porażkę? Czas pokaże…

W 2014 roku prok. Zbigniew Kulikowski (OKŚZpNP w Białymstoku), prowadzący śledztwo na wspominanym terenie powiedział przed kamerą: „Najważniejsze jest to, żeby te szczątki ludzkie zostały tutaj ujawnione, wydobyte. Musi być przeprowadzony proces identyfikacyjny i (muszą być – przyp. red.) godnie pochowane…”

Przykład z Izabelina staje się pewnym symbolem. Symbolem, że te kości same wołać do nas będą z ziemi (por. Łk 19,40), że nie pozwolą o sobie zapomnieć, wbrew ludzkim pomyłkom, zaniedbaniom oraz zawinionej i niezawinionej ignorancji. Obyśmy potrafili je tylko usłyszeć…

Marek Mazurek

2 kommentarze

  1. Wolontariusz Odpowiedz

    Widać że katolickie radio ma artykuły rzetelne jak w wyborczej . Szkoda i brak słów .Oczywiście masa błędów , niedomówień ,brak informacji które białostocka prasa opisał wcześniej .
    A na dodatek oczywiście stwierdzenia o panu doktorze AWF i historii Krzysztofie Szwagrzyku – prawda jest taka że pan Krzysztof w 2013 w dniu gdy znaleziono szczątki ludzkie pojechał z panem radnym Hajnówki teologiem Bogdanem Łabędzkim szukać partyzantów bo w odnalezienie kogoś na areszcie już nie wierzył – odnaleźli żołnierza armii czerwonej – a szczątki ludzkie na terenie aresztu odkrył pracownik białostockiego IPN u Marcin Zwolski ( już były tak mu podziękowano za pracę w odnajdywaniu bohaterów ) który najmocniej zaangażował się w prace . Wystarczy poczytać relacje na bieżąco wychodzące w białostockim mediach aby wiedzieć jak wyglądały prace . Osobom szkalującym prace na areszcie czyli prawdopodobnie osoby którym zależy na tym aby informacje że można sprawnie szukać i wydobywać szczątki ludzkie bez medialnego doktora z Warszawy chcą swoje ponad roczne prace bez rezultatu ( jedyny sukces przywłaszczenie i zaczęcie ekshumacji odnalezionych na ul Gedymina w Białymstoku ) zagłuszyć medialnym atakiem . Ale sprawiedliwość i prawda i tak wygra . Nie raz pojawiały się doniesienie że pan doktor po AWF ie coś ma do ukrycia . Ciekawe co się stanie gdy cała prawda wyjdzie na jaw .

  2. J.B.Korzińska Odpowiedz

    Panie „wolontariuszu” chyba wiem kim pan jest – byłam w tym dniu kiedy odnaleziono pierwsze szczątki w wykopie koło płotu blisko drzewa, obok psiarni, mam zdjęcia tego skrawka papieru z napisem „łzy”, klęczałam nad tymi szczątkami i modliłam się i płakałam i przytuliłam się do profesora K.Szwagrzyka, który wówczas zapewnił mnie, że „odnajdziemy wszystkich”. Nie miałam wówczas świadomości, ze szukam także członka mojej rodziny …dzisiaj Jego kości mogą rzeczywiście poniewierać się na działkach w Izabelinie.
    Nieprzypadkowo, jestem przekonana że nieprzypadkowo postanowiono o budowie tego „zbiornika” właśnie teraz, zamiast przekopać cały teren.
    Może w areszcie pracują potomkowie tamtego „działu specjalnego” i to właśnie oni mają coś do ukrycia, bo przecież to ich przodkowie mogli na ochotnika wykonywać za ekstra opłatą wyroki śmierci na więzionych, ew. mordować ich podczas przesłuchań.
    Proszę pana „wolontariusza” szczątki należy wydobywać z szacunkiem dla nich, tak jak robił to prof. K. Szwagrzyk na „Łączce” to nie jest robota dla „stachanowców” i poszukiwaczy skarbów – „sprawnie” wykonywali swoją pracę przodownicy pracy socjalistycznej, pan stanowczo myli pojęcia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *