TwitterFacebook

Jacek Bogucki: Odchodzę w poczuciu dobrze wykonanej pracy

Każdy szef ma prawo do doboru współpracowników. Odchodzę w poczuciu dobrze wykonanej pracy – mówi Jacek Bogucki, po odwołaniu go z funkcji wiceministra rolnictwa i rozwoju wsi. Przypomnijmy – Jacek Bogucki w poniedziałek został odwołany z funkcji wiceministra. Był pierwszym zastępcą poprzedniego ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela. W parlamencie zasiada czwartą kadencję.

Po tym jak do dymisji podał się minister Krzysztof Jurgiel, w resorcie rolnictwa będą kolejne zmiany. W poniedziałek z funkcji wiceministra rolnictwa i rozwoju wsi odwołany został Jacek Bogucki. Ten nie ukrywa, że decyzja o odwołaniu nie była dla niego zaskoczeniem:

Każdy szef ma prawo do doboru współpracowników. Ja byłem wójtem, starostą i także dobierałem sobie współpracowników. Ja szanuję tę decyzję, natomiast odchodzę w poczucie dobrze wykonanej pracy – mówi Jacek Bogucki.

Jacek Bogucki był wiceministrem rolnictwa i rozwoju wsi przez blisko trzy lata. W resorcie odpowiadał między innymi za ubezpieczenia w rolnictwie. W tym czasie doprowadzono do znacznego wzrostu zainteresowania ubezpieczaniem się rolników. Znaczenie zwiększono też środki na ubezpieczenia rolnicze

Czeroipółkrotnie zwiększyliśmy ilość środków na ubezpieczenia rolnicze. W końcu ubezpieczenia zaczęły się rozwijać w Polsce. W ubiegłym roku, w stosunku do roku 2016 ilość ubezpieczonych wzrosła o kilkadziesiąt procent – precyzuje Jacek Bogucki.

Nawałnice, ulewne deszcze, wiosenne przymrozki czy wreszcie susze – z tym rolnicy muszą się liczyć zawsze. Stąd, jak podkreśla Jacek Bogucki, bardzo ważnym jest ubezpieczenie upraw. Ale były już wiceminister zwraca też uwagę na środki pomocowe przyznawane poszkodowanym w wyniku właśnie nawałnic:

W ubiegłym roku było to 1 tysiąc złotych do hektara upraw rolnych, 2 tysiące do upraw sadowniczych, 10 tysięcy do budynku zniszczonego w ramach nawałnicy – wylicza Jacek Bogucki.

Pomocą objęto też tych, którzy w roku ubiegłym na skutek przymrozków wiosennych utracili swoje uprawy. Wcześniej tak znaczącej pomocy nie było. W roku 2015 było to 400 złotych do hektara, a w 2017 już 1 tysiąc złotych.

Pakiet Hogana – pakietem Jurgiela

Jeszcze kilka lat temu produkcja rolno-spożywcza stanęła na granicy opłacalności, a niejednokrotnie też bywały przypadki, że trzeba było liczyć straty. Szczególnie na przełomie lat 2015 i 2016.

Wieprzowina, mleko – właściwie wszystko dołowało – wspomina Jacek Bogucki. Uruchomiliśmy program unijny – „pakiet Hogana”, choć tak naprawdę powinien on się nazywać „pakietem Jurgiela”. To minister Jurgiel był jego wnioskodawcą.

Na zaproszenie Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi do Warszawy zjechali ministrowie rolnictwa Niemiec i Francji. W gronie trójstronnym opracowano model pomocy, który potem został przyjęty przez wszystkie państwa Unii. To niewątpliwy sukces grupy Trójkąta Weimarskiego.

Uregulowanie łańcucha dostaw produktów rolno-spożywczych

Przepisy zostały uchwalone, zaczynają działać, ale na efekty jeszcze trzeba poczekać. Kroplą przelewającą przysłowiową czarę goryczy, była sprawa z ziemniakami, które miały być niby polskie, a tak faktycznie to w Polsce jedynie zostały przepakowane.

Nie uregulowano do tej pory w Polsce systemu kontroli i egzekwowania kar w przypadkach stwierdzenia fałszowania danych dotyczących na przykład pochodzenia produktu. Te kary, śmieszne – 500 złotych za zafałszowanie oznaczenia żywności, były ustalane dawno temu i od tamtej pory niezmieniane. Jest już gotowy projekt zmian, a kara badzie na tyle dotkliwa, że puści w skarpetkach każdego, kto będzie chciał oszukiwać – mówi Jacek Bogucki.

Co z ASF-em?

Od momentu pojawienia się przypadków afrykańskiego pomoru świń, do początku 2016 roku w Polsce nie było żadnego systemu wsparcia rolników, producentów i hodowców trzody chlewnej. Był co prawda program, polegający na ograniczaniu produkcji, ale ten doprowadził do likwidacji pogłowia.

Na obszarach, gdzie wystąpił pierwotnie ASF , a więc w powiatach sokólskim i białostockim po prostu nie ma hodowli. Rolnicy odeszli od niej, bo nie mieli gdzie sprzedać, nie mieli możliwości dalszego funkcjonowania. W 2016 roku wprowadziliśmy wsparcie ratunkowe, polegające na dopłatach do sprzedanych świń, tak aby wyrównać straty rolnikom. To funkcjonowało przez dwa lata – wspomina Jacek Bogucki.

W roku obecnym funkcjonuje już stały program, który udało się wynegocjować z Unią Europejską. To nie jedyna pomoc. Są też odszkodowania wypłacane tym hodowcom, których świnie muszą być ubite ze względu na obecność ogniska ASF-u, a także wsparcie rolników, którzy czasowo rezygnują z hodowli trzody chlewnej. Przygotowany jest kolejny program pomocowy, jednak ten, mimo, że gotowy od kilku miesięcy, jeszcze nie został przyjęty przez Radę Ministrów.

Nowy szef – nowy zastępca

Trzy tygodnie temu do dymisji podał się Krzysztof Jurgiel, który przez ostatnie ponad dwa i pół roku dzierżył tekę ministra rolnictwa i rozwoju wsi. Swoją decyzję motywował względami osobistymi. Od początku kierowania pracami resortu rolnictwa jego pierwszym zastępcą był Jacek Bogucki. W miejsce Krzysztofa Jurgiela premier Mateusz Morawiecki powołał Jana Krzysztofa Ardanowskiego. Kiedy poznamy nazwisko nowego wiceministra? Na to pytanie nie ma jeszcze odpowiedzi, podobnie jak nie można dziś zdecydowanie powiedzieć, kto nim będzie. Według informacji, jakie dochodzą do nas z Warszawy, nowy minister chce by był to ktoś z województwa podlaskiego. Podobno pod uwagę brani są dwaj politycy, jeden z kręgów parlamentarnych, drugi z kręgów sejmikowych. Tym pierwszym ma być poseł Lech Kołakowski, który jednak w rozmowie z naszą redakcją przyznał, że nie posiada jakiejkolwiek wiedzy na ten temat i nie będzie komentował całej sytuacji, natomiast drugim ma być radny Sejmiku Karol Tylenda.

mk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *