TwitterFacebook

„Pielęgnujemy piękną tradycję Kościoła”. Rozmowa z papieskim łacinnikiem

Na co dzień piszą i tłumaczą liczne dokumenty papieskie na łacinę, kontynuując wielowiekową tradycję w Kościele Katolickim. Od kilku lat sekcja łacińska Sekretariatu Stanu zajmuje się także tłumaczeniem tekstów, za pomocą których naucza papież Franciszek na Twitterze. O książce zbierającej część papieskich wpisów, a także o pracy watykańskiej sekcji łacińskiej z ks. prał. Waldemarem Turkiem, kierownikiem sekcji rozmawia ks. Tomasz Trzaska.

ks. Tomasz Trzaska: Jedną z najnowszych publikacji watykańskich jest zbiór tweetów papieża Franciszka. To bardzo ciekawe wydawnictwo z tej racji, że zawiera wpisy po włosku jak i po łacinie. Ksiądz Prałat kieruje sekcją łacińską w Sekretariacie Stanu. Skąd pomysł na łacińskie tweety Franciszka?

ks. Waldemar Turek: Książka ukazała się w tych dniach, dzisiaj otrzymałem jej pierwsze egzemplarze. Nosi ona tytuł: Breviloquia Francisci Papae, co możemy przetłumaczyć jako Tweety Papieża Franciszka. Ma ona też podtytuł: Anno MMXVII composita, czyli chodzi o tweety zredagowane w roku 2017. Dzisiaj łacina kojarzy nam się często z językiem martwym, natomiast w Stolicy Apostolskiej przygotowywany jest wciąż cały szereg dokumentów właśnie w tym języku, który nadal jest traktowany jako oficjalny. Dziś mamy wiele nowych środków masowego przekazu. Nasza sekcja od kilku lat tłumaczy na język łaciński także myśli Ojca świętego, te wypowiadane czy pisane, a następnie publikowane w formie tweetów, które nazwaliśmy breviloquia. Jest to termin używany przez niektórych autorów klasycznych; oznacza krótką, zwięzłą myśl, wypowiedzianą w kilku słowach. Wyrażenie tej myśli w wielu językach nowożytnych wymaga użycia większej ilości słów, natomiast łacina jest tym językiem, który pozwala w krótkim zdaniu zawrzeć wiele treści. Wiemy, że tłumaczenia współczesne dzieł łacińskich potrzebują na ogół więcej miejsca, użycia większej ilości słów. Cieszymy się, że tłumaczone przez nas tweety śledzone są przez prawie milion użytkowników tego portalu społecznościowego. Mamy oczywiście świadomość, że jest to niewiele w porównaniu z kontami w języku angielskim czy hiszpańskim, ale wciąż jest to duża grupa odbiorców. Dlatego pragnęliśmy wydać książkę, aby także w tej formie dać współczesnemu człowiekowi możliwość czytania tweetów Ojca świętego w języku łacińskim.

Łacina to język klasyczny, zaś Twitter to bardzo nowoczesna platforma komunikacji. Sam przekaz wymaga niekiedy użycia bardzo współczesnych pojęć. Jak Wasza sekcja radzi sobie ze słowami, które nie występują w łacińskich słownikach?

Dziś, kiedy tłumaczymy teksty na łacinę i spotykamy się z terminem współczesnym, który nie znajduje się w żadnym innym języku klasycznym, a jest związany na przykład z technologią, mamy zwykle dwie możliwości: opisać ten termin, używając kilku innych, znanych rzeczowników, przymiotników… lub też stworzyć nowe słowo, bo chodzi przecież o język wciąż przez nas używany, a zatem na swój sposób żywy, nawet rozwijający się. Podam przykład, dla nas Polaków bardzo wymowny: pamiętamy, że w języku polskim bardzo często używa się słowa „solidarność”, mającego swój korzeń w języku łacińskim. Jednak termin solidarietas nie jest słowem łacińskim z okresu klasycznego; w rzeczywistości pojawia się bardzo późno. Jednak biorąc pod uwagę zdania, w których to słowo się pojawiało w dokumentach św. Jana Pawła II i ich sens, użyliśmy go w jednym z tekstów i na tej zasadzie słowo wchodzi do zwykłego obiegu. Zdarza się to samo, przy zachowaniu odpowiednich reguł, w dzisiejszych tweetach; w rzeczywistości bowiem, oprócz odniesienia do Ewangelii czy Ojców Kościoła, znajdziemy w nich także treści związane bardzo wyraźnie z aktualnymi wydarzeniami, spotkaniami i nowościami. Trzeba, przy użyciu nowej formy, przekazać tę treść, którą języki współczesne wyrażają bez większych trudności. Zależało nam także na tym, aby pokazać, że wiele terminów współczesnych jest wziętych z języka greckiego i łacińskiego i posługujemy się nimi nawet nie znając tej ich etymologii.

Łacina to piękna tradycja w Kościele, ale język, w pewnym sensie, jest językiem martwym i poza Kościołem nieużywanym…

Nie do końca się mogę zgodzić z tym, że język ten jest językiem martwym. Są ośrodki w pewnych krajach (chociażby w Stanach Zjednoczonych, Niemczech czy we Finlandii) albo niewielkie grupy osób, które wciąż posługują się językiem łacińskim. Są również nadawane bieżące informacje w tym języku np. w radiu fińskim (przynajmniej tak było jeszcze kilka lat temu). W Watykanie mamy tę tradycję, że cały szereg dokumentów pisany jest wciąż po łacinie. Trzeba jednak, niestety, przyznać, że coraz rzadziej stanowią one ten tekst, do którego odwołują się studenci, profesorowie czy teologowie. Mamy jednak tę bogatą tradycję, którą, na miarę naszych możliwości, chcemy pielęgnować. Stąd encykliki, adhortacje i inne dokumenty papieskie mają wersję łacińską, która jest traktowana jako oficjalna, mimo że jest publikowana niekiedy później niż teksty w innych językach. Bierze się to stąd, że czasami są jakieś poprawki i korekty, które zostają wprowadzone do tekstu łacińskiego, przed publikacją w Acta Apostolicae Sedis. W wyżej wymienionych przypadkach jesteśmy tłumaczami, natomiast dosyć często redagujemy dokumenty bezpośrednio po łacinie. W naszej sekcji niekiedy również rozmawiamy w tym języku. Nie jesteśmy jedynym takim ośrodkiem, ale niewątpliwie należymy do nielicznych, którzy mają tę możliwość, radość i udział w kontynuacji wielkiej tradycji Kościoła Powszechnego.

Wróćmy do książki. Co może zaciekawić w niej potencjalnego czytelnika w naszym kraju?

Publikacja ta jest na tyle interesująca dla czytelnika polskiego, który nie zna języka włoskiego, że jest to wydanie dwujęzyczne. Z jednej strony mamy teksty włoskie, z drugiej te same teksty po łacinie. Zostały one ułożone chronologicznie, według miesięcy. Wskazane są też często okoliczności, np. Światowy Dzień Pokoju, czy Dzień Migranta. Niekiedy są to myśli z kazań Papieża Franciszka wygłoszonych podczas porannych Mszy św. w Domu Świętej Marty czy w czasie innych przemówień. Warte zauważenia jest to, o czym wspomniałem na początku naszej rozmowy: łacińskie wpisy są zazwyczaj krótsze (breviloquium), zgodnie z charakterystykami klasycznymi brevitas i perspicuitas, czyli: krótkość i precyzja. Lektura będzie okazją do przybliżenia sobie tego pięknego, klasycznego języka, którym Kościół posługuje się od wieków.

W takim razie nie pozostaje nam nic innego, jak poprosić o pozdrowienia dla Radia Nadzieja właśnie w języku łacińskim…

Chętnie pozdrowię słuchaczy, zwłaszcza że nazwa Waszego radia ma bardzo ładny łaciński odpowiednik spes: Magno cum animi gaudio saluto operarios, diurnarios et potissimum auscultatores stationis radiophonicae cui nomen „Spes”, in dioecesi Łomżensi. Valetote omnes!

Dziękuję za rozmowę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *