TwitterFacebook

Wyszków/Rząśnik: „Nie ma większej miłości, jak oddanie życia za przyjaciół swoich” [FOTO/WIDEO]

Wczoraj (06.05) w kościele parafialnym w Rząśniku odbyła się Msza św. dziękczynna za odnalezienie szczątków śp. Jana Kmiołka, ps. Wir, dowódcy oddziału podziemia antykomunistycznego, działającego m.in. na ziemi pułtuskiej i wyszkowskiej. Mieszkańcy mieli również okazję wysłuchać historii związanej z działalnością oddziału „Wira”, którą wygłosił st. insp. Marek Nadolski z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN. Wydarzenie zorganizowano w ramach Dni Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Wyszkowie.

Prace poszukiwawcze na warszawskiej „Łączce”, czyli w miejscu, gdzie po wojnie potajemnie grzebano ciała żołnierzy antykomunistycznej konspiracji, zabitych w więzieniu na Rakowieckiej, rozpoczęły się w 2012 roku. Szczątki Jana Kmiołka odnaleziono wiosną 2017 roku, a w lutym b.r., w pałacu prezydenckim, krewni „Wira” odebrali notę identyfikacyjną. Wczoraj, w Rząśniku odbyła się dziękczynna Msza św. Na ten moment czekano od ponad 60 lat.

Trzeba znaleźć coś, co charakteryzuje człowieka, jako człowieka. Tym czymś jest wolność. Człowiek ma wolną wolę, rozum i ma duszę nieśmiertelną. To najpiękniejszy dar, który wyróżnia człowieka spośród innych stworzeń. A wyrazem wolności jest miłość. Kocham, bo jestem wolny. Jestem wolny, więc kocham. Tak się miłujcie, jak umiłowałem was Ja, bo nie ma większej miłości, jak oddać życie za przyjaciół swoich – tak mówi Bóg. Największym wyrazem miłości jest ofiara swojego życiamówił podczas homilii ks. Tomasz Trzaska. Każdy ma prawo do godnego pochówku. A jeśli jest osobą wierzącą – do katolickiego pogrzebu. A Janek taki był. Modlił się przed obrazem Matki Boskiej z różańcem w ręku. Poszedł do księdza prosząc o opiekę duchowną. Przeczytałem w dokumentach znajdujących się w archiwach IPN, że prosił też o spowiedź dla siebie i kolegów z oddziału. Prosił, aby ksiądz przybył tam, gdzie byli – do lasu. Jak można mówić, o kimś, kto się modli i prosi o spowiedź że jest bandytą? Jak, w takim razie, należy nazwać tych, którzy bestialsko przesłuchiwali i potajemnie grzebali pomordowanych – pytał ksiądz.

Po Mszy św. prelekcję poświęconą działalności oddziału wygłosi st. insp. Marek Nadolski z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN, który brał udział w pracach w kwaterze Ł. Jan Kmiołek od jesieni 1941 roku, początkowo w strukturach Związku Walki Zbrojnej Armii Krajowej, następnie w Armii Krajowej pełnił funkcję łącznika, kuriera między organizacją na terenach włączonych do Rzeszy a Generalnym Gubernatorstwem. Aresztowany i uwięziony w obozie karnym w Pułtusku, ucieka stamtąd, następnie ponownie pod koniec 1944 roku trafia do obozu karnego w Ciechanowie. Po około pół roku zostaje zwolniony i dalej przystępuje do pracy w konspiracji. Po wyzwoleniu nie ujawnia się, przechodzi do organizacji „Wolność i Niezawisłość” w okręgu Ostrów Mazowiecka. Uczestniczy m.in. w akcji rozbicia więzienia w Pułtusku, która miała miejsce w 25 listopada 1946 roku. W trakcie tej akcji uwolniono ok. 70 więźniów. Na rozkaz organizacji ujawnia się 9 kwietnia 1947 roku, jednak już po kilku dniach, a dokładnie 1 maja 1947 roku ponownie w konspiracji tworzy oddział – opowiadał.

Oddział Jana Kmiołka, do którego należał też m.in. jego brat Franciszek, ale też Marian Czajkowski, ps. Dym (obecny podczas wczorajszych uroczystości) charakteryzował się podtrzymywaniem na duchu ludności nastawionej patriotycznie i zbieraniem informacji o kolaborantach reżimu. Podjęto również ponad sto działań zbrojnych, głównie w celach samoobrony, gdyż unikano starć z wojskiem, rozbijano też zebrania partyjne, karano agitatorów. Do najsłynniejszych akcji oddziału zalicza się m.in. zasadzkę na ambulans pocztowy w Pniewie – przejęto wówczas 1 200 000 zł, które posłużyły na działalność oddziału, rozbicie zasadzki zorganizowanej przez patrole Milicji Obywatelskiej w Rząśniku, starcie z obławą kilkusetosobowej grupy operacyjnej UBP, MO i KBW w Grądach Pulewnych (zginął wtedy Roman Składanowski, ps. Wiktor) – zauważył insp. Nadolski

W oddziale „Wira”  było, w szczytowym momencie, ponad 20 partyzantów. Dowodem na społeczną świadomość celowości i bohaterstwa członków oddziału jest fakt, iż przez cztery lata działalności Jan Kmiołek zbudował „siatkę” ok. czterystu osób, u których zdobywał nocleg, aprowizację i miejsce do przechowania broni.

Do rozpracowania oddziału przyczynił się w dużej mierze ks. Aleksander Policewicz, ps. Popławski, Andrzej z parafii w Długosiodle. To do niego Kmiołek wraz z członkami oddziału zwrócił się o opiekę duchową i kontakt z warszawskimi strukturami organizacji podziemnej. Jednak on zgłosił do MBP, że ma kontakt z oddziałem. W wyniku kombinacji operacyjnej, w ramach akcji „Lancet” Jan Kmiołek został ujęty w Katowicach, dokąd udał się w celu przerzucenia na rzekome szkolenie. Kilka tygodni później ujęty został również Stanisław Kowalczyk, ps. Baśka z oddziału Kmiołka. Obaj zostali skazani w wielokrotnie powtarzanym procesie pokazowym na karę śmierci (Jan Kmiołek 28-krotną, Stanisław Kowalczyk 14-krotną). Obu stracono 7 sierpnia 1952 roku na terenie więzienia przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.

W uroczystościach wzięły udział m.in. grupy rekonstrukcyjne z Pułtuska, Wyszkowa i Łomży, przedstawiciele wyszkowskiego klubu Gazety Polskiej, stowarzyszenia Pepisko, Solidarności Ardagh Glass, a także wielu sympatyków historii oraz przyjaciół sprawy „Janka”. 

MG

1 komentarz

  1. Pingback: Dziś 66. rocznica zamordowania Jana Kmiołka, ps. Wir i Stanisława Kowalczyka, ps. Baśka » Portal Informacyjny Radia Nadzieja [wZasięgu.pl]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *