TwitterFacebook

A właśnie, że wstanę i pójdę!

Msze św. roratnie są nieodłącznym elementem Adwentu i na stałe wpisały się w polską tradycję. Odprawia się je we wszystkich parafiach, byśmy mogli wraz z Maryją oczekiwać na nadejście Zbawiciela.

Adwentowa msza

Msza św. roratnia, tradycyjnie zwana roratami, jest zazwyczaj odprawiana przed wschodem słońca, by podkreślić tym samym wyjątkowość Adwentu. Sama nazwa pochodzi od pieśni śpiewanej na wejście, opartej na proroctwie Izajasza (Iz 45, 8) i zaczynającej się: Rorate caeli desuper, et nubes pluant iustum; aperiatur terra, et germinet Salvatorem – „Niebiosa, spuśćcie Sprawiedliwego jak rosę, niech jak deszcz spłynie z obłoków, niech się otworzy ziemia i zrodzi Zbawiciela”. Roraty są Mszą św. wotywną o Najświętszej Maryi Pannie, będącą jednym ze znaków szczególnej obecności Matki Bożej w okresie Adwentu, gdyż to właśnie Ona w szczególny sposób oczekiwała na Mesjasza. Msza św. roratnia jest niezwykle nastrojowa, dlatego uczestniczy w niej wielu wiernych, nawet dzieci, które mimo wczesnej pory chętnie podążają do kościoła z lampionami w ręku. Roraty rozpoczynają się przy zgaszonym świetle, a mrok kościoła rozpraszają jedynie świece i przyniesione przez wiernych lampiony. Dopiero na śpiew „Chwała na wysokości Bogu” zapala się wszystkie światła w świątyni. Są to też jedyne msze w czasie Adwentu, podczas których śpiewany jest właśnie hymn „Chwała na wysokości Bogu”.

Trochę historii

Początki rorat wiążą się z dawną tradycją celebrowania zwiastowania Pańskiego, które miało miejsce w okresie Adwentu. Jednak równie istotna dla historii rorat jest zachodnia tradycja tzw. zimowych dni kwartalnych, które w Polsce nazywane były dniami suchymi – od staropolskiego „suszyć”, czyli „pościć”. W Adwencie były one przygotowaniem do świąt Bożego Narodzenia. I właśnie w środę adwentowych suchych dni wspominano tajemnicę Zwiastowania. W tym dniu przed wschodem słońca odprawiano tzw. Missa Aurea – „Złotą Mszę”, o czym możemy dowiedzieć się z pism klasztoru św. Gotharda w Hildesheim. Są różne wyjaśnienia owej nazwy. Najprawdopodobniej w księgach mszalnych albo cała ta msza, albo przynajmniej jej początkowe litery były pisane złotem. Próbuje się też ją tłumaczyć po prostu pięknem owej liturgii, celebrowanej w średniowieczu bardzo uroczyście. Msza ta była również nazywana „Mszą Mesjasza” – od oczekiwania na Jego przyjście lub „Mszą Rorate” – od pierwszych słów introitu Rorate Caeli, który właśnie wówczas był śpiewany. W Europie Zachodniej z czasem przyjął się zwyczaj odprawiania mszy roratnich przez 9 dni przed Bożym Narodzeniem, zaś w niektórych krajach – głównie Niemczech, Czechach, na Węgrzech oraz w Polsce – na mocy specjalnych przywilejów nadawanych przez Stolicę Apostolską rozciągnięto tę tradycję na cały okres Adwentu. W całym Kościele formularz i czytania mszy z dnia środy suchodniowej przeniesiono na czwartą niedzielę Adwentu. Nawet obecnie, w posoborowych mszałach, można odnaleźć wyraźne podobieństwa między liturgią rorat oraz liturgią tej niedzieli (zwłaszcza antyfona na wejście, modlitwa nad darami i antyfona na komunię).

Roraty w Polsce

W Polsce tradycja Mszy św. roratniej sięga XIII wieku. Prawdopodobnie przyniesiono ją z Węgier, głównie za sprawą bł. Kingi, żony Bolesława Wstydliwego. Pierwsze ślady tej liturgii znajdują się w księgach śląskich cystersów. Już w XIV wieku roraty były znane w całej Polsce, zaś szczyt popularności osiągnęły w wieku XVI, kiedy to zaczęły powstawać specjalne bractwa zwane kapelami rorantystów, których zadaniem było uroczyste odprawianie Mszy św. roratnich, przede wszystkim w Adwencie, lecz w niektórych miejscach nawet codziennie, przez cały rok. I właśnie z tamtych czasów pochodzą takie pieśni jak „Hejnał wszyscy zaśpiewajmy”, „Boże wieczny, Boże żywy”, „Zdrowaś bądź Maryja”, czy „Oto Pan Bóg przyjdzie”. Najbardziej znanym bractwem było to założone w 1540 roku przez Zygmunta Starego przy kaplicy Zygmuntowskiej na Wawelu, które przetrwało do 1872 roku. Jego członkowie śpiewali Mszę św. roratnią przez cały rok, raz w tygodniu. Jak podają dokumenty, wierni bardzo licznie gromadzili się tej mszy. Przed jej rozpoczęciem do ołtarza podchodzili kolejno przedstawiciele wszystkich stanów (król, prymas, senator, ziemianin, rycerz, mieszczanin oraz chłop) i wkładali w stojący na nim siedmioramienny lichtarz świece, mówiąc przy tym Sum paratus ad adventum Dei – „Jestem gotowy na przyjście Pana”. Być może właśnie z tej tradycji wywodzi się tzw. roratka – świeca ozdobiona niebieską lub białą wstążką oraz mirtem lub bukszpanem, do dziś zapalana w czasie rorat. Symbolizuje ona Maryję, która w mroczny czas adwentowy w swoim łonie niesie światu Chrystusa – Światłość Prawdziwą. Z czasem, gdy z braku pieniędzy czy też małej popularności mszy roratniej, funkcje rorantystów zaczęły podupadać, odprawianie rorat ograniczało się do okresu Adwentu. Jednak nawet do tego, by móc ją w Polsce odprawiać przez cały Adwent, potrzebna była zgoda Watykanu, której udzielono w II poł. XVI wieku. Później, przez kilka wieków poszczególne diecezje na terenie Polski uzyskiwały różne przywileje dotyczące odprawiania rorat. Praktyka dla całego kraju została ujednolicona dopiero przez kardynała Stefana Wyszyńskiego – w 1957 i 1961 roku. Od II Soboru Watykańskiego roraty mogą być odprawiane jedynie w dni powszednie.

Symbolika światła

Na roratach zapala się dodatkową świecę – roratkę, która symbolizuje obecność czuwającej Maryi. Uczestnicy tej Mszy św. mają zapalone świece lub lampiony, które symbolizują nasze oczekiwanie na narodziny Jezusa. Ich znaczenie można też odnaleźć w Ewangelii o pannach głupich i rozsądnych, które oczekiwały z lampami w ręku. Te mądre zatroszczyły się, żeby nie zabrakło oliwy, a te, które poszły ją kupić, przeoczyły najważniejszy moment. Dlatego, mając w ręku lampion, uczymy się oczekiwać razem z Maryją na nadejście Zbawiciela. Po roratach niesiemy zapalone lampiony do domu, wyrażając nasze świadectwo światła Chrystusa będącego w naszym sercu.

Adwentowe „ćwiczenie”

Roraty są Mszą św. dla wszystkich, nie tylko dla dzieci, jak się w praktyce przyjęło. Nie ma chyba prostszego sposobu wyrażenia swojej gotowości na przyjście Pana, jak wcześniejsze wstanie i pójście do kościoła. Gdy pytamy dorosłych o ich najpiękniejszy Adwent, wielu z nostalgią wspomina grudniowe, nieraz bardzo mroźne poranki, kiedy sami albo w towarzystwie rodziców czy dziadków po ciemku szli do kościoła. Niestety współcześni ludzie są bardzo leniwi i oddaliby dużo za każde pięć minut spędzone w łóżku pod ciepłą kołderką. Dlatego nie wszyscy rodzice są w stanie zmobilizować siebie i swoje pociechy do pójścia rano na Mszę św. Trzeba przyznać się do tego, że to raczej my – dorośli, a nie dzieci mamy problem z porannymi roratami. Musimy jednak zdać sobie sprawę, że w tym zwyczaju kryje się możliwość ćwiczenia woli i umiejętności wyrzeczenia, tak potrzebnych później w dorosłym życiu. Najważniejsze jest jedno, aby pamiętać, iż nasze uczestniczenie w roratach jest piękną postawą czuwania razem z Maryją na nadejście Zbawiciela w pamiątce Bożego Narodzenia.

Katarzyna Mackiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *