RN
TwitterFacebook

„Boży szaleńcy” wyruszyli na Ekstremalną Drogę Krzyżową [FOTO]

Do wyboru były dwie trasy: długa i dłuższa. Chcąc namalować obraz tej drogi można powiedzieć krótko: zimno, głodno i spać się chce. A jednak ok. trzystu „szaleńców” zechciało wyruszyć w nocną drogę krzyżową, która nie dość że odbywała się po ciemku to jeszcze naznaczona była ciężarem niesionych przez wiernych krzyży.

Mowa o Ekstremalnej Drodze krzyżowej, która wyruszyła z Łomży już po raz piąty. Zgodnie z zaleceniami ogólnopolskich organizatorów akcji, wierni zarejestrowali się na stronie EDK i otrzymali materiały: mapę trasy i rozważania do każdej ze stacji. Do wyboru były dwie trasy liczące 41 lub 31 kilometrów. Kilkuosobowe grupy poruszały się w ciszy, której zachowanie było jedną z ważniejszych zasad tej wędrówki.

Powody dla których zrezygnowano tego wieczoru z wygodnej sofy przed telewizorem i kubka ciepłej herbaty w dłoniach były różne. Rozmaite były także problemy z którymi pątnicy muszą się na co dzień mierzyć, bo w drogę wyruszyli starcy i dzieci. Wielu młodych, w sile wieku i pragnieniu życia w sposób ekstremalny zechciało wziąć udział w trudzie wędrówki. Nie brak było też całych rodzin, ojców, matek i dzieci jednoczących się na modlitewnym szlaku.

Wbrew pozorom przygotowania do drogi były niewielkie: termos, kanapki, latarka i krzyż. Tylko serce biło mocniej niż zwykle, tak jak gdyby cieszyło się na spotkanie z kimś wyjątkowym, z kimś ważnym…

Okazało się, że wśród pątników znaleźli się też i tacy, którzy co miesiąc wyruszają w ekstremalną drogę. Pielgrzymi, bo tak można ich nazwać powiedzieli nam, że kto raz wyjdzie, ten z pewnością powróci na szlak. Dlaczego? Bo w cichej wędrówce można usłyszeć siebie i przyjrzeć się temu co w nas piękne, ale też temu nad czym powinniśmy popracować.

Pomimo zimna, wiatru i tego, że słońce już zaszło pielgrzymi byli uśmiechnięci i pełni optymizmu. Z dumą dźwigali własnoręcznie zrobione krzyże, choć byli też tacy, którzy nieśli małe, różańcowe, z medalików czy bierzmowania. Jednoczyło ich jedno, pragnienie by wyjść i dojść do celu niosąc swoje intencje. Niosę w moim sercu wszystkich których znam i tych których nie znam, tych którzy chcieli by pójść i tych, którzy są takim pielgrzymkom przeciwni – mówi Zofia Kołodziejczyk, która w każdy pierwszy piątek miesiąca pokonuje trasą równą Ekstremalnej Drodze Krzyżowej.

Inni mówili, że aby pójść potrzeba tylko jednego, serca otwartego na działanie Boga. Tylko tego trzeba by pokonać własne ograniczenia i lęki, które są często największą przeszkodą w pełnieniu woli Bożej.

Beata Borkowska

1 komentarz

  1. Marcin Odpowiedz

    Bylem po raz pierwszy na takim przezywaniu drogi krzyzowej Pana Jezusa. Nie bylo latwo noc,mroz,bardzo silny wiatr,roznego rodzaju bole chwilami po prostu ludzka bezsilnosc.l dopiero mozna chociaz odrobine zrozumiec jak kazdy nasz grzech wielki bol sprawia Jezusowi.Przecierz on za nas na nowo cierpi swa meke a ona byla nieporownywalnie ciezsza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *