TwitterFacebook

Bp Stefanek: Życie Eucharystią przepełnione

Wakacyjne obserwacje pozwalają szerzej widzieć zwyczaje naszego życia chrześcijańskiego. To widzenie jest bardziej podkreślone i przejrzyste przez warunki pobytu organizowanego poza miejscem zamieszkania.

Widzimy więc bardzo konsekwentne szukanie kościoła, wręcz zaraz po rozpakowaniu się w domu wypoczynku, bywa pytanie skierowane do gospodarzy, gdzie tu jest najbliższa świątynia i o której godzinie odprawiane są Msze św., zwłaszcza w niedziele. Bywa i tak, że czas wakacji poświęca się na częstszy udział we Mszy św., czyli w dni powszednie, jeśli tylko warunki na to pozwalają. Bywa też i inna postawa u tych chrześcijan, którym zdarza się często opuścić Mszę św. w stałym miejscu zamieszkania. Stąd wakacyjne jakiekolwiek przeszkody usprawiedliwiają opuszczanie niedzielnego spotkania z Jezusem. Jest to dosyć groźne zjawisko, gdy myślimy o skutkach wychowawczych. Rodzice zabierając dzieci na urlop, na kolonie, na wczasy, zabierają je równocześnie z kościoła. A przecież organizowany grupowo czas wakacyjny: kolonie, oaza, wakacje z Bogiem, obozy wędrowne bardzo często zabezpieczają możliwość Mszy św. Stąd też w miejscowościach wczasowych możemy w niedziele spotkać zorganizowane grupy, które przychodzą do kościoła ze swoich miejsc obozowania.

Podobną obserwację odnoszenia się do Jezusa w Eucharystii możemy poczynić w okresie zwykłych zajęć zawodowych, przy zamieszkaniu w własnym domu i organizowaniu życia według normalnego biegu obowiązków. Najpierw trzeba by spojrzeć na statystykę obecności w kościele mieszkańców parafii w niedziele. Każdego roku organizuje się takie statystyki, które szczegółowo informują o procencie obecnych na Mszy św. w poszczególnych regionach Polski. Do tego trzeba dodać troskę o powoływanie kapelanów dla rozmaitych instytucji zamkniętych i poświęconych dziełu szczególnemu, jak np. wojsko, szpitale. A tam, gdzie forma życia, np. zakłady karne, nie pozwala na wyjście więźniom poza mury, kapelani odprawiają Mszę św. w kilku miejscach jednego zakładu.

Przecież nasze życie jest skojarzone ze Mszą św., od chrztu św. począwszy. Kościół w posoborowej reformie liturgii bardzo zatroszczył się, ażeby zwłaszcza sakrament chrztu i szczególnie zawieranie małżeństw organizowane były w czasie Mszy św. Także nasze życie kalendarzowo wchodzi w rytm naszych spotkań z Jezusem Eucharystycznym. Trzeba tu widzieć piękny zwyczaj zamawiania Mszy św. rocznicowych. Są osoby, które potrafią zorganizować chwilę na codzienny udział we Mszy św. i przyjęcie Komunii Świętej.

Równocześnie te zwykłe warunki naszego życia często przytaczane są jako usprawiedliwienie opuszczania niedzielnej Mszy św. Niektórzy zapytani, dlaczego nie byli na Mszy św., dają odpowiedź dziwną: „Tak się złożyło”, czyli we wnętrzu osoby, w myśleniu, w planowaniu nie ma miejsca na Eucharystię. Tym bardziej nie mówimy na ten temat w spotkaniach towarzyskich, w czasie odwiedzin, zwłaszcza przypadkowych. Nie ma prostego wyjaśnienia: „Idziemy teraz do kościoła” czy też zapytanie: „Czy idziecie z nami?” lub też: „Zaczekajcie, za godzinę wrócimy”. W naszej duchowości brakuje tego prostego przekonania: zrodziliśmy się z Eucharystii i każdy z nas rozwój życia duchowego – drogę do świętości – opiera o to jedno źródło: codzienny pokarm, którym jest Ciało i Krew Chrystusa.

W ten sposób nasze życie społeczne jest organizowane z położeniem szczególnej wagi na centralny punkt tegoż życia. Jesteśmy ludem Eucharystii. Dlatego proste określenie człowieka wiary czy człowieka wyziębionego w życiu duchowym posługuje się właśnie tym skrótem: chodzi do kościoła lub nie chodzi do kościoła. Lud Eucharystii. Bardzo mocno podkreślają ten fakt autorzy pamiętników z czasów wygnań i niewoli, obozów koncentracyjnych i zsyłek na Sybir. Głód Chleba, tęsknota za Jezusem, Eucharystią odzywa się bardzo ostro w tych granicznie trudnych sytuacjach. Wtedy odnosimy się do elementarnych faktów naszego życia, staje nam przed oczami nasza rodzina i najbliżsi, staje przed oczami Jezus czekający na mnie w czasie Mszy św.

W ten głód wpisane są też tęsknota i pragnienie, które zrodziły się u osób żyjących w sytuacji nieregularnej życia małżeńskiego, tzw. związków cywilnych czy życia bez formalizacji związku. Tu współczesność jeszcze bardziej ukazuje prawdę, że nasze życie przepełnione jest Eucharystią.

Bp Stanisław Stefanek / Głos Katolicki 31/2018

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *