TwitterFacebook

Czcigodny Sługa Boży z ziemi łomżyńskiej

18 grudnia 2017 r. papież Franciszek podpisał dekret o heroiczności cnót kard. Stefana Wyszyńskiego. Od tego momentu Prymasowi Tysiąclecia przysługuje tytuł Czcigodnego Sługi Bożego. Kolejnym i ostatnim krokiem potrzebnym do beatyfikacji będzie stwierdzenie cudu za jego wstawiennictwem.

Kardynał Stefan Wyszyński urodził się 3 sierpnia 1901 r. w Zuzeli nad Bugiem jako syn Stanisława i Julianny z domu Karp. Jego ojciec był organistą w miejscowej parafii. W 1910 r., po przeprowadzce do Andrzejewa, gdzie ojciec dostał nową posadę, stracił matkę. Wychował się w bardzo religijnej i patriotycznej rodzinie. To z domu wyniósł głęboką cześć do Matki Bożej, zaszczepioną przez rodziców, która stała się osią jego pobożności.

Po zdobyciu wykształcenia i wojennej tułaczce w 1946 r. został mianowany przez Piusa XII biskupem lubelskim. Nominacja go zaskoczyła i zaniepokoiła. Chciał działać jako nauczyciel akademicki i duszpasterz, nie pragnął biskupstwa. Ostatecznie jednak, jak wspominał: „Musiałem jednak ustąpić, bo kard. prymas August Hlond, który mi zwiastował wolę Stolicy Świętej, powiedział: «Papieżowi się nie odmawia»”. 12 maja 1946 r. otrzymał na Jasnej Górze sakrę biskupią. Jako zawołanie biskupie przyjął słowa: „Soli Deo”. W 1948 r. po śmierci kard. Augusta Hlonda bp Wyszyński został mianowany przez Piusa XII arcybiskupem metropolitą gnieźnieńskim i warszawskim oraz prymasem Polski. Uroczysty ingres do katedry gnieźnieńskiej odbył się 2 lutego 1949 r. Nikt nie spodziewał się, że bp Wyszyński zostanie następcą kard. Hlonda. Miał wówczas 47 lat, był najmłodszym hierarchą w Polsce. Władzę biskupią sprawował dopiero dwa lata. Niemniej jednak Watykan spełnił ostatnią wolę kard. Hlonda, wbrew części polskiego episkopatu, i uczynił z bp. Wyszyńskiego prymasa Polski.

Sytuacja powojennej Polski była bardzo trudna dla całego społeczeństwa, także dla Kościoła. Wyszyński zdawał sobie sprawę, że stoi przed nim nie lada zadanie. Musiał znaleźć sposób funkcjonowania Kościoła w komunistycznej Polsce. W 14 kwietnia 1950 r. zawarł porozumienie z władzami państwowymi. Nie zakończyło ono jednak represji wobec Kościoła katolickiego. Władze nie chciały respektować jego postanowień i powołały Urząd ds. Wyznań, który miał kontrolować działalność Kościoła i duchowieństwa. W ramach represji wobec Kościoła aresztowano Wyszyńskiego, który kilka miesięcy wcześniej został kardynałem, i internowano w następujących miejscach: Rywałd (od 25 września do 12 października 1953 r.), Stoczek Warmiński (od 12 października 1953 r. do 6 października 1954 r.), Prudnik (od 6 października 1954 r. do 27 października 1955 r.), Komańcza od 27 października 1955 r. do 26 października 1956 r.). Prymas widział w tym jednak wolę Bożą i umiał się z nią pogodzić. Jak zanotował w „Zapiskach więziennych”: „Omnia bene fecisti… Po trzech latach mego więzienia ten wniosek uważam za ostateczny. (…) Lepiej, że upłynęły one w więzieniu, niżby miały upłynąć na Miodowej. Lepiej dla chwały Bożej, dla pozycji Kościoła powszechnego w świecie – jako stróża prawdy i wolności sumień; lepiej dla Kościoła w Polsce i lepiej dla pozycji mego Narodu; lepiej dla moich diecezji i dla wzmocnienia postawy duchowieństwa. A już na pewno lepiej dla dobra mej duszy”. W czasie więzienia kardynał napisał tekst ślubów narodu, które miały być odnowieniem ślubów Jana Kazimierza w ich trzechsetną rocznicę. 26 sierpnia 1956 r. na Jasnej Górze zostały one odczytane przez bp. Michała Klepacza.

Po powrocie na wolność prymas zajął się organizacją obchodów tysiąclecia chrztu Polski, do których naród przygotowywał się przez Wielką Nowennę w latach 1957-1966. Główne uroczystości milenijne odbyły się na Jasnej Górze 3 maja 1966 r. Miał w nich uczestniczyć papież Paweł VI, ale władze komunistyczne uniemożliwiły mu to. Reprezentował go więc kard. Wyszyński jako legat papieski. W latach 1962-1965 kard. Wyszyński uczestniczył w Soborze Watykańskim II, aktywnie włączając się w jego prace. Był jednym z twórców orędzia biskupów polskich do biskupów niemieckich. Działał bardzo aktywnie na rzecz Kościoła w Polsce. Z tego powodu znosił wiele cierpień, musiał radzić sobie z trudnościami, które stwarzały władze i myśleć bardzo perspektywicznie, żeby zbudować pole rozwoju Kościoła. Nie da się krótko opisać działań postaci, która zrobiła tak wiele dla Kościoła i społeczeństwa polskiego. Ważne jednak, że jak pokazała historia, jego starania i cierpienia nie poszły na marne. Uwieńczeniem jego działań było wybranie kard. Wojtyły na papieża. Jak powiedział Jan Paweł II podczas audiencji dla Polaków po inauguracji pontyfikatu: „Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego Papieża Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, niecofającej się przed więzieniem, cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twojego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry – i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, które związane są z Twoim biskupim i prymasowskim posługiwaniem”. Prymas w czasie ostatnich lat życia wielokrotnie spotykał się z Janem Pawłem II w Rzymie. Do spotkania doszło także w Polsce, podczas pierwszej pielgrzymki papieża do ojczyzny w 1979 r. Ta pielgrzymka dała impuls do zmian społeczno-politycznych w Polsce, których prymas Wyszyński nie mógł już zobaczyć.

W marcu 1981 r. zdiagnozowano u niego ciężką chorobę, która zakończyła się śmiercią 28 maja 1981 r. w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Pogrzeb, który miał wręcz królewski charakter, odbył się 31 maja. Podczas pogrzebu została odczytana homilia Jana Pawła II, który nie mógł uczestniczyć w nim osobiście ze względu na zamach z 13 maja. Uroczystość była transmitowana przez radio i telewizję. Wzięło w niej udział kilkaset tysięcy ludzi. Stała się ogromną manifestacją religijno-patriotyczną odradzającej się powoli Polski. Zakończyła w dziejach polskiego Kościoła epokę działalności wybitnej postaci, o której Jan Paweł II pisał: „Oddaliśmy Bogu samemu tego, który do Boga nade wszystko należał – nam zaś był dany jako pasterz i pierwszy w Polsce biskup ku głębokiemu zbudowaniu. Stał się za naszych czasów, w ciągu trzydziestolecia swego pasterzowania, autentycznym świadkiem Chrystusa wśród ludzi, stał się nauczycielem i wychowawcą w duchu całej prawdy o człowieku – ucząc zaś i pasterzując, starał się na podobieństwo Chrystusa i Jego Matki służyć ludziom i narodowi, których dobry Bóg postawił na drodze jego posłannictwa. Jako nieustraszony rzecznik godności człowieka oraz jego nienaruszalnych praw w życiu osobistym, rodzinnym, społecznym i narodowym, stał się zmarły Prymas szczególnym przykładem żywej miłości Ojczyzny i musi być policzony jako jeden z największych mężów w jej dziejach” (7 lipca 1981 r.).

29 maja 1989 r. z inicjatywy papieża Jana Pawła II rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny. Odtąd Prymasowi Tysiąclecia przysługiwał tytuł sługi Bożego.

6 lutego 2001 r. zakończył się etap diecezjalny tego procesu, po czym akta zostały wysłane do Watykanu. W tym czasie odbyło się 289 sesji, w ramach których przesłuchano 59 świadków. Watykańska Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych wydała 8 lutego 2002 r. dekret o ważności procesu diecezjalnego. W marcu 2010 r. postulatorem został o. dr hab. Zbigniew Suchecki.

Od marca 2012 do maja 2013 r. w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej toczył się diecezjalny proces o domniemanym uzdrowieniu za jego wstawiennictwem mieszkanki Szczecina. U kobiety w wieku 19 lat rozpoznano raka tarczycy. W lutym 1988 przeprowadzono operację, w trakcie której usunięto zmiany nowotworowe oraz dotknięte przerzutami węzły chłonne. W styczniu i marcu następnego roku kobieta była leczona jodem radioaktywnym. W tym czasie w jej gardle zdiagnozowano guz wielkości 5 cm, który dusił kobietę. Przełom w chorobie stwierdzono po intensywnych modlitwach za wstawiennictwem Stefana Wyszyńskiego. Do czasu przeprowadzania diecezjalnego procesu o domniemanym uzdrowieniu u pacjentki nie zaobserwowano remisji nowotworu. W listopadzie 2015 r. złożono tzw. positio w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. W kwietniu 2016 r. komisja teologów w Rzymie jednomyślnie uznała heroiczność jego cnót, a 12 grudnia 2017 r. uczynili to kardynałowie i biskupi z Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. 18 grudnia 2017 r. dekret o heroiczności cnót podpisał papież Franciszek. Od tego momentu kardynałowi Stefanowi Wyszyńskiemu przysługuje tytuł Czcigodnego Sługi Bożego.

Jowita Rusiecka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *