RN
TwitterFacebook

Człowiek głębokiej wiary, ogromnej pokory i genialny muzyk – uroczystości pogrzebowe prof. Winiarskiego

Trzydzieści osiem lat posługi jako organista w katedrze, współtwórca Diecezjalnego Instytutu Organistowskiego ale przede wszystkim człowiek głębokiej wiary, ogromnej pokory i genialny muzyk, o którym profesor Chorosiński, niegdyś rektor Akademii Muzycznej w Warszawie, kiedy słuchał improwizacji organowych pana profesora Winiarskiego, powiedział: „macie tu w Łomży perełkę”. Mąż, ojciec, dziadek, kochający bezwzględna miłością swoich najbliższych – mówił we wprowadzeniu do mszy św. pogrzebowej zmarłego w niedzielę 20 września w Lublinie prof. Stanisława Winiarskiego, były dyrektor Instytutu Organistowskiego i przyjaciel zmarłego profesora ks. Szczepan Dobecki.

We wspomnienie św. Ojca Pio rodzina, organiści diecezji łomżyńskiej, kapłani i przyjaciele, pożegnali muzyka, profesora, organistę, chórmistrza, a przede wszystkim człowieka, który umiał zaszczepić miłość do muzyki, która przybliża do Boga.

Uroczystej mszy św. koncelebrowanej w łomżyńskiej katedrze przewodniczył ks. Infułat Jan Sołowianiuk, a homilię wygłosił ks. kan. Marian Mieczkowski proboszcz parafii katedralnej. W swoim słowie przypomniał życiorys prof. Stanisława Winiarskiego, nawiązując do słów św. Pawła, który w liście do Efezjan zachęca „przemawiając do siebie wzajemnie w psalmach i hymnach, i pieśniach pełnych ducha, śpiewając i wysławiając Pana w waszych sercach”. Pan profesor Stanisław, realizując zachętę św. Pawła, przez trzydzieści osiem lat w katedrze łomżyńskiej wypowiadał pod adresem Boga, także ku radości ludzi zgromadzonych w tej świątyni, hymn chwały, wyrażał serdeczną modlitwę do Boga. Zgodnie z życzeniem Konstytucji o Liturgii Soboru Watykańskiego II służył liturgii, by ja podnieść i uświetnić, by głębiej, intensywniej i serdeczniej wyrazić modlitwę do Boga – możemy dodać też – i wprowadzić nastrój głębokiej refleksji.

Śp. Stanisław Aleksander Winiarski urodził się 1937 roku w Lasocinie k. Opatowa. Tradycję muzyczną wyniósł z rodzinnego domu, ponieważ jego ojciec Jan był organistą, a swój muzyczny talent ugruntował i rozwinął w Instytucie Muzykologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Rodzinę założył w 1959 roku, a więc w ubiegłym roku państwo Halina i Stanisław Winiarscy cieszyli się, obchodząc sześćdziesięciolecie swojego małżeństwa, z którego doczekali się czterech córek. Pracował jako organista w parafii pw. św. Anny w Lubartowie, a następnie w kościele garnizonowym w Lublinie, gdzie też prowadził chór akademicki przy Akademii Rolniczej. W 1974 roku kolega ze studiów śp. ks. Mieczysław Dworakowski zaproponował, w imieniu proboszcza łomżyńskiej katedry, stanowisko organisty w naszym mieście. Trzeba w tym miejscu sobie uświadomić, że wówczas parafia katedralna była bardzo rozległa. Obejmowała prawie całą Łomżę i wiele okolicznych wiosek. I tak zaczęła się posługa prof. Stanisława Winiarskiego w Łomży, która trwała przez trzydzieści osiem lat. Zmieniało się miasto, przybywało w nim parafii, a jego talent, od Boga dany, do Boga prowadził całe rzesze wiernych – mówił ks. Marian Mieczkowski.

Patrząc na historię życia zmarłego profesora doświadczeniem możnaby obdzielić kilku, a może nawet kilkunastu organistów.

Jako doskonały dyrygent występował, wraz z chórem katedralnym, na uroczystościach diecezjalnych jak koronacja obrazów łaskami słynących, dożynkach diecezjalnych, podczas wizyty Ojca świętego Jana Pawła II w Łomży i Drohiczynie, uroczystości 100 rocznicy urodzin kardynała Stefana Wyszyńskiego w Zuzeli i Łomży, nawiedzenia obrazów Matki Boskiej Częstochowskiej, Jezusa Miłosiernego czy Figury Fatimskiej, uroczystościach patriotycznych, konsekracjach i ingresach biskupów łomżyńskich, corocznych świeceniach diakonów i prezbiterów, czy uświetnieniu uroczystych celebr z udziałem Episkopatu Polski w Łomży. A cóż powiedzieć o gorliwej posłudze w katedrze łomżyńskiej – w każdą niedzielę, uroczystości, święta oraz w dni powszednie – wspominał zaangażowanie katedralnego organisty ks. Mieczkowski.

Nie można też zapomnieć o kształceniu nowych adeptów do posługi organistowskiej w Diecezjalnym Instytucie Organistowskim . Ojciec święty Benedykt XVI, na prośbę biskupa łomżyńskiego, biorąc pod uwagę posługę dla diecezji łomżyńskiej i uwzględniając świadectwo chrześcijańskiej życia, wyróżnił w 2005 roku śp. Stanisław Winiarskiego medalem papieskim „Pro Ecclesia et Pontifice” za zasługi dla Kościoła i papieża – mówił katedralny proboszcz.

W homilii nie zabrakło też nawiązania do muzyki.

Większość tutaj zebranych zna tą podstawową zasadę, że kto chce skomponować wielogłosowy utwór muzyczny musi opanować sztukę kontrapunktu, czyli umiejętność równoczesnego prowadzenia różnych linii melodycznych, tak by razem wszystko pięknie brzmiało, by tworzyło harmonię. By życie stało się pieśnią dla Pana, potrzebna jest właśnie i w życiu sztuka kontrapunktu. Tak kochać, tak wierzyć, tak pracować, tak cieszyć się i smucić, tak dojrzewać i starzeć się, wreszcie tak umierać, by nie było zgrzytów, dysharmonii, aby te wszystkie żywioły, które pojawiają się w ludzkim życiu, zagrały razem wspaniałą piękną pieśń ku chwale Boga w Trójcy Świętej Jedynego Amen – zakończył ks. Marian Mieczkowski.

Specjalny list do pogrążonej w smutku rodziny skierował biskup łomżyński Janusz Stepnowski, przypominając w nim ogromne zaangażowanie śp. Prof. Winiarskiego w pracę organisty i chórmistrza, a także pedagoga, spod ręki którego wyszło wielu znanych dzisiaj organistów.

Uroczystość swoim śpiewem uświetnił chór Diecezjalnego Instytutu Muzyki Kościelnej. Instytut jest spadkobiercą i kontynuatorem Instytutu Organistowskiego, którego zmarły prof. Winiarski był wykładowcą. W katedrze łomżyńskiej podczas uroczystości pogrzebowych, nie mogło zabraknąć też chórzystów chóru katedralnego, który przez wiele lat prowadził prof. Winiarski. Z wielkim wzruszeniem, pod batutą pana Krzysztofa Szymanowskiego, ucznia i przyjaciela profesora po raz ostatni zaśpiewali swojemu chórmistrzowi.

Na zakończenie słowa pożegnania i podziękowania, w imieniu chóru katedralnego, skierował pan Listowski, a w imieniu Instytutu Muzyki Kościelnej dyrektor ks. Kazimierz Ostrowski, który przypomniał, że w zeszłym roku, a dokładnie 16 marca 2019 roku, w katedrze, w obecności organistów diecezji łomżyńskiej, pan Stanisław Winiarski został odznaczony medalem świętej Cecylii za zasługi w upowszechnianiu muzyki kościelnej w diecezji łomżyńskiej – mówił ks. Ostrowski. Niestety już wtedy stan zdrowia profesora był na tyle słaby, że nie pozwalał na przyjazd do Łomży, dlatego też dzisiaj chce przekazać ten medal na ręce małżonki pani Haliny i zapewnić o pamięci modlitewnej całej społeczności Instytutu.

Szczególne słowa, które poruszyły zebranych w łomżyńskiej katedrze, skierowała córka profesora Iza, która, żegnając swojego tatę z wielkim wzruszeniem, mówiła o wartościach jakie przekazał swoim dzieciom profesor Stanisław Winiarski.

Nie jest łatwo żegnać rodzica – wróciłeś tato do domu. Po 8 latach rozłąki znów jesteś w łomżyńskiej katedrze, która przez 40 lat była nie tyle miejscem pracy, ile twojej osobistej posługi Bogu przestrzenią twojego duchowego rozwoju. To tu, w katedrze, spełniałeś się jako organista, nauczyciel w szkole organistowskiej i dyrygent chóru katedralnego, ale nie nam dzieciom mówić o twoich zasługach dla Kościoła łomżyńskiego. Dla nas byłeś tatą, tatuniem, tatinką bo tak cię nazywaliśmy, choć nie byłeś osobom wylewną, a raczej zamkniętą w sobie, skromną, dyskretną, ale ceniliśmy twoje poczucie humoru i umiałeś wychować nas. Byłeś mądrym rodzicem i każdej z nas pozwoliłeś iść własną drogą – mówiła córka profesora. Jako dziecko, które dojrzewało w cieniu łomżyńskiej katedry, mogłam przeglądać twoje zeszyty z nutami, które przygotowywałeś dla chóru katedralnego. Na pierwszej stronie, swoim równiutkim pismem i kaligraficznymi nutami zapisałeś Psalm 1 Jana Kochanowskiego z muzyką Mikołaja Gomółki. „Szczęśliwy, który nie był miedzy złymi w radzie. Ani stóp swoich torem grzesznych ludzi kładzie. Ani siadł na stolicy, gdzie tacy siadają, Co się z nauki Bożej radzi naśmiewają.” Nie wiem kiedy te słowa wchodziły mi do głowy tak jak słowa innych pieśni, które frapowały i intrygowało mnie swoim niezwykłym językiem i stylem. Dzięki tobie mogłam poznawać i odkrywać swoje pasje, swoje fascynacje, które tak jak dla ciebie, stały się w przyszłości i teraz moim zawodem. Inspirowałeś nie tylko mnie, ale także ludzi, których spotykałeś na swojej drodze. Swoim chórzystom umiałeś zaszczepić miłość do muzyki. Spójrz tato wszyscy, którzy mogli są tutaj twoi chórzyści, uczniowie, przyjaciele widzę ich twarze i poznaje pana Krzysztofa pana Stanisława, księży, którzy byli przyjaciółmi naszego domu. Dziękuję wam za tę obecność, bo wiem jak bardzo bliscy byliście mojemu tacie, byliście dla niego jak rodzina. Dlatego my rodzina rozumiałyśmy jego decyzję by spocząć na zawsze w Łomży. (…) Na koniec tato my, twoje dzieci, zięciowie, wnuki i wszyscy krewni, pragniemy podziękować ci za to że byłeś z nami, że dałeś nam lekcje godnego życia i także godnej i pokornej śmierci. Twoja choroba zmusiła nas do zatrzymania się i zwrócenia się wzajemnie ku sobie. Żegnamy się z tobą ale czujemy się mądrzejsi i pewniejsi jako ludzie, nie roztrwonimy tego dziedzictwo. Boże, Tobie też dziękuję za mojego tatę i za jego spokojną śmierć między tymi, którzy go tak kochali – mówił córka profesora.

Profesor Stanisław Winiarski zmarł w niedzielę 20 września w Lublinie, zgodnie ze swoją wolą został pochowany na cmentarzu parafialnym w Łomży.

Joanna Ekstowicz

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *