RN
TwitterFacebook

Czynili ziemię poddaną – wielkie zalesianie Puszczy Białowieskiej [FOTO]

Ponad 3 tysiące drzewek dębu, 350 klonu i 150 lipy posadzono w Puszczy Białowieskiej, w Nadleśnictwie Browsk. To akcja wpisująca się w kampanię „Sadzimy 1000 drzew na minutę”. W wielkim sadzeniu brali udział leśnicy, strażacy, strażnicy graniczni, harcerze czy policjanci. Takich działań będzie więcej.

To nie przypadek, że na terenach Puszczy Białowieskiej rozpoczęto wielkie nasadzenia. Wcześniej, jak tłumaczy nadleśniczy Nadleśnictwa Browsk Robert Miszczak, konieczna była ingerencja człowieka z uwagi na rozprzestrzeniającą się populację szkodnika zwanego kornikiem drukarzem. Ten atakuje głównie świerki, jednak istniała obawa, że będzie też eskalował na inne drzewostany.

Jak przekonują leśnicy, w sytuacji tak dużego zagrożenia, gdy przyroda sama już nie była w stanie poradzić sobie, potrzebna była ingerencja człowieka. Tysiące drzew wycięto, a w ich miejsce sadzone są nowe.

Dzisiaj sadzimy taką powierzchnię niedużą. Całość ma 8 hektarów, myślę, że dzisiaj posadzimy półtora hektara lasu – mówi nadleśniczy Robert Miszczak.

Do gleby trafiły głównie dęby. Te rosły tutaj od wieków. Niestety, z uwagi na jakość drewna, także od wieków dęby wycinano. W sumie na powierzchni około półtora hektara posadzono ponad 3 tysiące dębów, ale także 350 sztuk klonu i 150 sztuk lipy.

Tutaj mamy las mieszany, świeży. Tutaj powinny rosnąc gatunki przede wszystkim liściaste, takie jak dąb. To jest bardzo ważne, dlatego sadzimy tutaj dęby, gatunek, który tutaj dawniej rósł na tych terenach – dodaje nadleśniczy Robert Miszczak.

Piątkowa akcja sadzenia drzew w Puszczy Białowieskiej spotkała się z reakcją środowisk tak zwanych ekologicznych. Konkretnie z fundacji „Dzika Polska”. Na jednym z drzew ktoś napisał – Puszcza to nie plantacja! Sami przedstawiciele „Dzikiej Polski” głównie w milczeniu przyglądali się nasadzeniom. Na pytanie kto wdrapał się na drzewo i napisał hasło, nie umieli odpowiedzieć, natomiast przekonywali, że napis wykonano farbą biodegradowalną.

Organizatorzy wielkiego sadzenia przyznali, że w pełni zgadzają się z faktem, że puszcza to nie plantacja. Zwracali jednak uwagę, że trzeba o nią należycie dbać, by jako dziedzictwo narodowe mogła cieszyć kolejne pokolenia.

Dzisiaj byliśmy świadkami tego, co robili tu ludzie 50, 100 czy 200 lat temu. (…) Znajdujemy się na terenie puszczy, która była dziedzictwem miejscowej ludności. Na pewno nie przesadzę w tym co powiem, że tym ludziom, tej miejscowej ludności, która zamieszkuje również i dzisiaj te tereny, należy się nagroda Nobla. (…) Oni dokonali tego, co powiedział Pan Bóg do nas stwarzając świat – czyńcie sobie ziemię poddaną. Oni ten testament wykonali perfekcyjnie. (…) Dzięki pracy miejscowej ludności mamy tutaj masę gatunków – mówi ksiądz Tomasz Duszkiwicz, duszpasterz Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych.

Zdaniem dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych Andrzeja Nowaka Puszcza Białowieska była naszą wizytówką. Są połacie lasu, na których stoją martwe kikuty. To efekt braku właściwie prowadzonej w ostatnich latach gospodarki leśnej. Teraz to ma się zmienić, a dyrektor Andrzej Nowak zapowiada kolejne nasadzenia.

Wraca normalność. Z tego należy się cieszyć. Będziemy przywracać tej puszczy to, co żeśmy utracili, i tymi gatunkami, które produkujemy sami, które są produkowane w Puszczy Białowieskiej. (…) Do tego będziemy dążyli, żeby ta puszcza w jakimś ułamku tą swoją świetność odzyskała – mówi dyrektor Andrzej Nowak.

Przywracanie lasu tam, gdzie on zamarł jest jak najbardziej wskazane – mówi Tomasz Zygmunt z Ministerstwa Środowiska i dodaje – Lasy to tak zwane płuca środowiska. Chodzi o to by te płuca były zdrowe.

mk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *