TwitterFacebook

GD: Ks. Jacek Kotowski – Biskup Stefanek był dla mnie jak ojciec

Biskup Stanisław był dla mnie kimś wielkim, był dla mnie jak ojciec. Nie tylko dlatego, że zrodził mnie do kapłaństwa ale też, że poczytuję sobie jako wielką łaskę, może nawet jako wielki zaszczyt, że mogłem mu służyć jako sekretarz przez sześć lat – mówi ksiądz Jacek Kotowski, diecezjalny duszpasterz rodzin.

– Byłem też przy księdzu biskupie do końca… miałem też łaskę, ten zaszczyt być przy Nim też w szpitalu – wspomina ksiądz Jacek.

Biskup Stanisław przez ostatnie dni życia ziemskiego przebywał w szpitalu w Lublinie. W miniony piątek, po ciężkiej chorobie, odszedł do Domu Ojca. Na kilka godzin przed śmiercią ksiądz Jacek Kotowski wraz z biskupem Januszem Stepnowskim, odwiedził biskupa Stanisława.

– Ksiądz biskup był cierpiący, ale był przytomny. Poznał nas, może trudno było mu powiedzieć, że się cieszy ale jego skinięcie głową, że się cieszy, że przyjechaliśmy, że jesteśmy, że nas wszystkich poznaje… Mieliśmy tę łaskę potrzymać Go za rękę, powiedzieć mu wszystko, co gdzieś tam leżało na sercu. Ja też miałem taką możliwość, żeby być z Nim sam na sam – kontynuuje ksiądz Kotowski.

O godzinie 15:45 kapłani pod przewodnictwem biskupa Janusza Stepnowskiego odprawili Mszę św.

– Kiedy wyjechaliśmy ze szpitala pół godziny później dostaliśmy telefon od siostry Maksymiliany, że ksiądz biskup odszedł do Pana Boga, odszedł do Ojca…

Ksiądz Jacek Kotowski przez sześć lat był sekretarzem biskupa Stanisława. Miał sposobność nieomal każdego dnia obcować z biskupem, obserwować Jego zachowania, Jego obyczaje, słuchać Jego wypowiedzi. Jedna z wielu pięknie zapisanych kart życia biskupa Stanisława dotyka rodziny.

Rodzina, jej troski, kłopoty ale też i radości dnia codziennego, zawsze była stawiana przez biskupa Stefanka w gronie spraw najważniejszych.

– Kiedy jeździliśmy samochodem, przez Łomżę czy przez inne miasta diecezji, ja widziałem, że czynił jakiś znak krzyża, błogosławił. Nie wiedziałem za bardzo o co chodzi. I zapytałem Go. Ksiądz jakieś krzyżyk robi, błogosławi, o co chodzi księże biskupie? A On mówi – księże Jacku, mijamy mamę w stanie błogosławionym, ma dziecko pod sercem, ja jej błogosławię i temu dziecku…

Z księdzem Jackiem Kotowskim, wieloletnim sekretarzem biskupa Stanisława Stefanka rozmawia Joanna Ekstowicz:

Poniżej pozostałe audycje z cyklu Gość Dnia Radia Nadzieja:

2 kommentarze

  1. wawrek kłosiński Odpowiedz

    Księże Jacku, piękne świadectwo! Dziękuję. Miałem to szczęście, że jako pierwszy dziennikarz z Łomży, tuż po nominacji na Ordynariusza, dodzwoniłem się do Łomianek i nagraliśmy przez telefon rozmowę dla radia Białystok. Bardzo ucieszył się z „sąsiada”, gdy powiedziałem, że studio jest tylko przez ulicę z Domem Biskupim. Żadnego dystansu, bardzo swobodna rozmowa, dużo radości i żartu. Potem miałem też ten zaszczyt na żywo prowadzić transmisję z ingresu… Często podczas spotkań zwracał się do mnie bezpośrednio: „Wawrzek”. To trudne odejście. Słyszeliśmy o ciężkiej chorobie, ale ciagle bardzo trudno w to uwierzyć… Niech Aniołowie zawiodą Go do raju…

  2. Jadwiga Odpowiedz

    Od szedł Tytan pracy Wielki wspaniały kapłan człowiek dziękuję Panu Bogu że miałam możliwość bliżej poznać Księdza Biskupa był w naszym domu rodzinnym na wsi chwile które zapisały się na zawsze niech spoczywa w Pokoju Wiecznym Amen

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *