RN
TwitterFacebook

GD: Mieczysław Bienia, archeolog – Prawdziwym rarytasem jest ulica Rządowa

Wokół Starego Rynku, na ulicach do niego przylegających trwa remont, który odkrywa wiele ciekawych historycznych fragmentów budowli. To raj dla archeologów, którzy mają w Łomży ręce pełne roboty. Dzisiejszym Gościem Dnia Radia Nadzieja był Mieczysław Bienia, archeolog i kierownik prac wykopaliskowych w Łomży. 

Na ulicy Giełczyńskiej dokopano się do fragmentów dwóch studni, które pochodzić mogą nawet z przełomu XV i XVI wieku. Natomiast na ulicy 3 Maja odkryto murek budynku, który stał tam najprawdopodobniej na przełomie XVIII i XIX wieku. 

– Wygląd na to, że mamy do czynienia z tymi takimi stajniami, które tutaj był za dawnym budynkiem siedziby władz powiatowych, tym rozebranym w okresie powojennym – wyjaśnia kierujący pracami wykopaliskowymi Mieczysław Bienia.

Obok fragmentów dawnych stajni i studni z okresu średniowiecza archeolodzy dokopali się też do fundamentów budynku znanego jako Hotel Polski.

– Prawdziwym rarytasem jest ulica Rządowa na odcinku przy Zjeździe. Tam udało nam się odsłonić fragmenty budynku, który został wybudowany przez znanego mieszkańca Łomży, pana Wacława Śmiarowskiego. To jest ten człowiek, który ma taką piękną kaplicę na cmentarzu starym, tutaj przy wejściu. To był notariusz łomżyński i najprawdopodobniej na przełomie lat 30-40 XIX wieku wzniósł właśnie swój budynek mieszkalny, gdzie znajdowała się jego kancelaria notarialna. I pod koniec XIX wieku odsprzedał ten budynek takiej równie znanej rodzinie łomżyńskiej, rodzinie Karbowskich. Oni tutaj przybyli, jak się nie mylę, z Augustowa do Łomży. Gdy się osiedlili się to wnieśli duży wkład w rozwój miasta. To była polska rodzina żydowska, bo ten który budował ten budynek to był Lejp Karbowski, natomiast jego dwaj synowie, bardzo znane postacie, w okresie międzywojennym to byli lekarze – Julian i Bronisław. Jeden z nich pracował w szpitalu żydowskim, a drugi chyba Świętego Ducha. Bronisław, jak się nie mylę, jest na liście katyńskiej, czyli jako oficer rezerwy Wojska Polskiego został zamordowany przez Sowietów w Katyniu – mówi Mieczysław Bienia. Archeolog dodaje, że jeszcze w XIX wieku z budynku uczyniono hotel. – Hotel nazywał się Hotel Polski i jak się nie mylę, miał trzynaście pokoi gościnnych. Była tam też restauracja, kawiarnia. Miejsce, tak jak cała rodzina, bardzo związane z polskością, ponieważ tam odbywały się chociażby spotkania POW w 1918 roku, na których podejmowano decyzje o rozbrajaniu Niemców, którzy jeszcze wtedy okupowali Łomżę. Pozostałością po tych spotkaniach mogą być dwa bagnety, które udało nam się odkryć w piwnicach odsłoniętego hotelu. 

Broń nie jest w najlepszym stanie, ale archeolodzy liczą, że uda się im chociaż ostrą część bagnetu odnowić. – Pójdzie do konserwacji, która pewnie się przesunie, bo mamy mocno utrudnione dojście do niektórych instytucji czy zakładów, które z nami współpracują.

Wspomniane utrudnienia związane są z epidemią koronawirusa. W związku z obowiązującymi zasadami bezpieczeństwa przesunięte w czasie zostały też prace wykopaliskowe na samym Starym Rynku. Jeśli będzie to możliwe rozpoczną się one w maju.

Zdjęcia części wykopalisk można zobaczyć na naszym portalu. 

Z Mieczysławem Bienią, archeologiem i kierownikiem wykopalisk w Łomży rozmawiała Beata Borkowska:

Pozostałe rozmowy z cyklu „Gość Dnia” Radia Nadzieja:

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *