TwitterFacebook

Jasnogórskie Śluby Narodu wciąż aktualne

„Nie przedawniły się słowa Jasnogórskiego Ślubowania z 1956 roku. Z pewnością się nie przedawniły (…). Są aktualne w nowych warunkach – i w nowy sposób. Są jeszcze bardziej niż wówczas warunkiem naszej społecznej dojrzałości. Warunkiem naszego miejsca w Europie (…)” – powiedział św. Jan Paweł II do Polaków w Castel Gandolfo w 1990 roku. Tradycyjnie 26 sierpnia na Jasnej Górze odnowione zostaną Śluby Narodu. Przyrzekać będą pielgrzymi, którzy na wałach jasnogórskich wezmą udział we Mszy św. ku czci Matki Bożej Częstochowskiej oraz wierni zgromadzeni w kościołach w całej Polsce.

Od Jana Kazimierza do Prymasa Tysiąclecia

Zaraz po zwycięskiej wojnie król złożył śluby we Lwowie. Król oddał siebie i losy Narodu we władanie Królowej. Złożone, ale niewypełnione śluby, stały się zobowiązaniem dla pokoleń Polaków.

Po trzech wiekach i tragicznej wojnie z niemieckim okupantem trzeba było „się pozbierać” i szukać pomocy. Życie nauczyło nas najlepszej drogi. Kardynał August Hlond, prymas Polski, pisał jeszcze przed zakończeniem wojny: „Gdy skończą się dni tułaczki, gdy legną szatańskie siły, kuszące się o panowanie nad światem – odnowimy swe śluby na Jasnej Górze…”. A do zawierzenia i poświęcenia Jej Niepokalanemu Sercu wzywała Matka Boża w orędziu fatimskim.

Dnia 8 września 1946 roku na Jasnej Górze, w obecności ponad miliona wiernych, kard. Hlond dokonał poświęcenia Narodu polskiego Niepokalanemu Sercu Maryi. Korespondenci pism zagranicznych pisali, że w żadnym innym miejscu pielgrzymkowym nie widzieli tak licznej rzeszy ludzi i takiego ducha modlitewnego. To było wyznanie wiary i manifestacja nierozerwalnej więzi Kościoła i Narodu polskiego. W Akcie Ślubowania było zobowiązanie dochowania wierności nauce Chrystusa i Kościoła i szerzenia królestwa Bożego na polskiej ziemi. Na tych uroczystościach obecny był biskup lubelski Stefan Wyszyński.

Śluby prymasa Hlonda miały wielkie znaczenie. 10 lat później powstały Jasnogórskie Śluby Narodu. „Powstały one wśród gór, w odosobnieniu mego więzienia, gdy Prymasowi Polski dana była radość «dla imienia Jezusowego zelżywość cierpieć» (Dz 5, 41)” (kard. Stefan Wyszyński, 1957 r.).

Jak powstały Śluby Jasnogórskie?

Prymas Stefan Wyszyński pisał je wiosną 1956 roku w czasie internowania w Komańczy. Inspiracją do ich napisania była 300. rocznica lwowskich ślubów króla Jana Kazimierza, który 1 kwietnia 1656 roku w katedrze we Lwowie ogłosił Maryję Królową Polski i powierzył Jej opiece Rzeczpospolitą, okupowaną przez wojska szwedzkie. 300 lat później sytuacja w pewnym sensie była podobna. Polsce również zagrażał potop, tyle że nie szwedzki, ale czerwony. Prymas był uwięziony, społeczeństwo sterroryzowane przez komunistów, a Kościołowi groziło fizyczne zniszczenie. Król ślubował, że gdy Rzeczpospolita odzyska wolność, poprawi sytuację mieszczan i chłopów. Ale przyrzeczenia nie dotrzymał. W odnowionych 300 lat później ślubach przyrzeczenia składał z prymasem, jako interreksem, cały lud wierzący. Odnowione Śluby Narodu złożone zostały na Jasnej Górze 26 sierpnia 1956 roku przez milion pielgrzymów, którzy za bp. Michałem Klepaczem powtarzali „Przyrzekamy”. Kardynał Wyszyński składał śluby w Komańczy, gdzie był internowany, o czym w Częstochowie przypominał pusty tron z herbem prymasa, na którym leżała wiązanka biało-czerwonych róż. Śluby po raz pierwszy zostały odnowione 3 maja 1957 roku na Jasnej Górze, już z udziałem prymasa, który rozpoczął Wielką Nowennę, a dwa dni później, 5 maja, zostały odczytane we wszystkich parafiach w całej Polsce. Odtąd aż do zakończenia Wielkiej Nowenny śluby odnawiane były na Jasnej Górze 3 maja. Podobnie w roku millennium. Od jego zakończenia do dzisiaj odnawiane są co roku na Jasnej Górze 26 sierpnia, w uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej.

Wartość ślubowania

„Śluby złożone muszą być wykonane!” – mówił często prymas Wyszyński. Bo taki jest sens ślubowania – tak jak małżonkowie przysięgają sobie miłość i wierność przez całe życie. Ksiądz prof. Józef Kudasiewicz kilkanaście lat temu pisał: „Śluby mają wartość modlitwy, a nawet ofiary, ale modlitwą nie są. Nie wystarczy więc je powtarzać, recytować co roku, ale trzeba je wypełniać. Tu potrzebne jest mądre duszpasterstwo, które z odnowieniem ślubów połączy odpowiedni rachunek sumienia, społeczne oczyszczenie pamięci, bo śluby mają charakter społeczny”. I dodał: „To nam nie wychodzi. Jeśli się nie nauczymy rozliczać wobec Boga, śluby będą martwą literą, kultem warg, który potępiał Izajasz, a za nim Jezus Chrystus”.

Kardynał Wyszyński połączył śluby z duszpasterstwem, z 9-letnim programem Wielkiej Nowenny. Z Instytutu Prymasowskiego Ślubów Narodu na Jasnej Górze szły na cały kraj materiały duszpasterskie. Wszyscy realizowali to samo. Jednym się to podobało, innym nie, jedni realizowali program z ochotą, inni podchodzili do tego bez entuzjazmu.

Śluby Narodu zostały po 1956 roku uzupełnione o akty zawierzenia się Maryi, powtarzane w kolejnych latach, od Episkopatu po parafie, przez wszystkie stany, duszpasterstwa, z kulminacyjnym momentem zawierzenia się Maryi w roku millennium 3 maja 1966 roku. Nastąpiło to w „Akcie oddania Polski w macierzyńską niewolę Maryi, Matki Kościoła, za wolność Kościoła Chrystusowego”.

Jeśli celem ślubów i dopełniającego ich aktu zawierzenia się Maryi, znów mówiąc w dużym skrócie, było zachowanie przez naród wiary, a przez Kościół w Polsce wolności, to można powiedzieć, że ich cel został osiągnięty. Maryja odpowiedziała na akt zawierzenia. „Owocem zawierzenia się Maryi w 1966 roku, oddania się «za narzędzie» do dyspozycji Kościołowi powszechnemu, była też wielka liczba powołań misjonarzy z Polski, którzy do dziś pracują w świecie. Owocem tego był również wybór Karola Wojtyły na papieża” – stwierdził o. Grzegorz Bartosik OFM Conv.

7 x przyrzekamy

Co więc przyrzekamy na Jasnej Górze Maryi od niemal 60 lat? Mówiąc w dużym skrócie i uproszczeniu, przyrzekamy, po pierwsze, dochować „wierności Bogu, Krzyżowi i Ewangelii” oraz uczynić wszystko, aby Polska była krajem chrześcijańskim. Po drugie, pragniemy żyć bez grzechu ciężkiego, każdy z nas i cały naród. Po trzecie, przyrzekamy bronić życia nienarodzonych. Po czwarte, strzec trwałości małżeństw, rodzin, godności kobiety, wychowywać dzieci po chrześcijańsku. Po piąte, w życiu społecznym zobowiązujemy się do solidarności ze słabszymi, do miłości i sprawiedliwości społecznej. Będziemy żyć w zgodzie, pokoju i miłości, bez przemocy, wyzysku i nienawiści. Po szóste, przyrzekamy walczyć z naszymi wadami: lenistwem, lekkomyślnością, marnotrawstwem, pijaństwem i rozwiązłością. Przyrzekamy zdobywać takie cnoty jak wierność, sumienność, pracowitość, oszczędność. Po siódme, szerzyć będziemy cześć i nabożeństwo do Matki Bożej.

Gdyby zapisać śluby w 140 znakach na Twitterze, brzmiałoby to tak: „Ślubujemy wierność Bogu, Kościołowi i Maryi. Będziemy bronić trwałości małżeństw, rodzin, poczętego życia; solidarności i miłości społecznej”. Nawet tak zapisany program, w wielkim skrócie i uproszczeniu, to program maksimum. Śluby Narodu są podsumowaniem maryjnej duchowości prymasa. Duchowości wymagającej konkretnej pracy‚ rozłożonej na lata i ciągle aktualnej.

W zamyśle prymasa Wyszyńskiego śluby miały zmobilizować naród do pracy nad sobą, doprowadzić do odnowy religijnej i moralnej, a w efekcie do oparcia się systemowej ateizacji; do wejścia Polaków w drugie tysiąclecie jako naród wierzący, żyjący po chrześcijańsku i tak kształtujący swe życie społeczne. „Jan Paweł II mówił, że Jasnogórskie Śluby to karta praw człowieka i narodu” – mówi o. Zachariasz Jabłoński OSPPE.

„Śluby” wciąż aktualne

Dziś dają się zauważyć wciąż nowe problemy moralne i cierpienia społeczne, z którymi trzeba podjąć walkę, ale przede wszystkim przyjść z pomocą konkretnym ludziom, niosąc im nadzieję. Są to między innymi: narkomania, alkoholizm i różne inne uzależnienia, rozwiązłość seksualna, emigracja z Ojczyzny w poszukiwaniu lepszej płacy, bezduszność społeczna i polityczna, brak prawych sumień i oddanych sprawie Ojczyzny umysłów. Dlatego wciąż pozostaje aktualny program naprawy człowieka i narodu zawarty w Ślubach Jasnogórskich. Nie jest to praca na miesiąc czy rok, ale na lata.

Zobowiązaniem pozostaje nieustanne nawracanie się. Tyle razy jako naród składaliśmy śluby. Umiemy się modlić, ale często nie umiemy żyć po chrześcijańsku. „I naszym narodowym «być albo nie być» jest nakaz władania sobą, spokój, równowaga, trzeźwość, umiejętność rządzenia wszystkimi swymi porywami, odruchami, namiętnościami, skłonnościami i uczuciami (…). Narodowy ciężar ślubowań jasnogórskich poniesiemy z Maryją” (kard. S. Wyszyński, 1957 r.).

Marcin Szczepański

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *