TwitterFacebook

Każda singielka ma swoją historię

Singielki – spotykasz je przy rodzinnym stole, mijasz na ulicy. Są twoimi sąsiadkami, krewnymi, współpracownikami. Szacuje się, że stanowią 25% polskiego społeczeństwa. Są zwykłymi kobietami. Ale z powodu tego, że żyją same, w czasie spotkań rodzinnych czy towarzyskich wiszą nad nimi niewypowiedziane pytania „Dlaczego ona jest sama? Dlaczego jeszcze nie założyła rodziny? Czy już kogoś ma? Czy ona nie wie, że zegar biologiczny tyka?”.

Niezależnie od powodów, dla których ktoś żyje w pojedynkę, te pytania wywierają presję, dają poczucie, że jest się ocenianym, że trzeba się tłumaczyć. I choć mogą wynikać z troski, to nie pomagają, a często wręcz krzywdzą.

Od pewnego czasu pracuję z kobietami, które marzą o spotkaniu tego jedynego, ślubie i założeniu rodziny. Każda z nich jest inna, ma inną historię i bagaż doświadczeń.

Singielka – każda inna

Spotkałam dziewczyny, które są same, bo zwyczajnie nie trafiły jeszcze na mężczyznę, z którymi mogłyby stworzyć trwały i satysfakcjonujący związek małżeński. Czasami określa się je jako zbyt wybredne, ale to nieprawda. Te dziewczyny znają swoją wartość i nie godzą się na bylejakość. Nie chcą związku na chwilę, szukają kogoś, kto będzie gotowy zaangażować się w relację, która będzie trwać aż do śmierci. Pracując z takimi dziewczynami, widzę, że wystarczy, że zmienią środowisko, w którym bywają, otworzą się na nowe znajomości, a ich marzenie o dobrym małżeństwie staje się rzeczywistością.

Inną grupę stanowią kobiety, które mają różne trudności w budowaniu relacji damsko-męskich. Powodów takiej sytuacji może być wiele: brak ojca, trudne doświadczenia z poprzednich związków, nieumiejętność stawiania granic, nieświadomość swoich potrzeb, złe doświadczenia związane z małżeństwem rodziców. Dobra wiadomość jest taka, że wszystkie je można przełamać, gdy podejmie się trud pracy nad sobą.

W tej grupie są też dziewczyny, które po prostu nie umieją budować relacji romantycznej z mężczyzną. O swojej rodzinie pochodzenia mówią, że była normalna, dobra, a z ojcem miały całkiem fajne relacje. Mimo to jakoś nie wychodzi im ułożenie sobie życia miłosnego. Często mają dużo znajomych i wielu kolegów, ale żaden z nich nie staje się kimś bliższym.

Budowania relacji trzeba się nauczyć

Umiejętność budowania relacji jest czymś, czego trzeba się nauczyć. Wiele osób ma z tym trudność, nie zna etapów budowania relacji, zasad, jakimi rządzi się skuteczna komunikacja, czy nie rozumie różnic między kobietami i mężczyznami, przez co dochodzi do licznych nieporozumień.

Tego wszystkiego można nauczyć się m.in. podczas date coachingów (z ang. coachingów randkowych). Niesamowite jest obserwować, jak zrozumienie zasad, którymi rządzą się zdrowe relacje, odblokowuje dziewczyny. Często wystarczy dosłownie kilka spotkań, aby kobieta, która z nikim się nie spotykała, zaczęła poznawać nowych mężczyzn i umawiać się na randki (czyli przyjacielskie spotkanie kobiety i mężczyzny, w czasie którego mogą się nawzajem poznać). I choć rzadko kiedy pierwszy chłopak, który zaprosi ją na kawę, zostaje jej mężem, to jednak samo wychodzenie i otwieranie się na nowe znajomości jest już ogromnym sukcesem.

Życie w pojedynkę może być świadomym wyborem

Na koniec chcę też wspomnieć o dziewczynach, które świadomie i w wolności wybrały życie w pojedynkę. Nie czują one powołania do życia w małżeństwie, ani w zakonie. Niektóre z nich chcą oddać się swojej pasji i czują, że nie da się tego pogodzić z rodziną. Przykładem takiej osoby była Karolina Lanckorońska, która we „Wspomnieniach wojennych” opisała, dlaczego zrezygnowała z małżeństwa.

Takim kobietom łatwo przyczepić łatkę karierowiczki lub egoistki. Ale to jest niesprawiedliwe. Ich działania często mają ogromny wkład w rozwój społeczeństwa. Dodatkowo znajdują one czas na działania charytatywne, na które ludzie żyjący w małżeństwach (szczególnie jak mają małe dzieci), zwyczajnie nie mają czasu.

Każda singielka ma swoją historię i powody, dla których jest sama. Podane przeze mnie przykłady są tylko próbą pokazania różnorodności i nie stanowią klasyfikacji singielek. Zresztą takie podejście byłoby niestosowne.

Wsparcie i empatia dla tych, którzy żyją w pojedynkę

Marzy mi się, żebyśmy przestali traktować singielki jak zjawisko, które trzeba opisać. Żebyśmy przestali je oceniać i postrzegać tylko przez pryzmat braku związku/małżeństwa. Zamiast tego, każdy z nas może okazać im większe wsparcie i empatię. Samotne życie, niezależnie od powodów, nie jest łatwe. Wyrzućmy z głowy pytania typu „Dlaczego ona jest sama?”. Zamiast tego spotkajmy się z nią i posłuchajmy co u niej. Ofiarujmy życzliwość, zrozumienie i braterską miłość.

Kierunek Małżeństwo to autorski program rozwojowy dla kobiet i mężczyzn, którzy marzą o spotkaniu tego Jedynego/ tej Jedynej, ślubie i założeniu rodziny. Przesuwamy w nim horyzont z krótkotrwałej korzyści „być z kimś” na długofalowy cel „udane małżeństwo”. (www.kierunekmalzenstwo.pl)


Zuzanna Górska-Kanabus – doktor psychologii, ma ponad 12-letnie doświadczenie w indywidualnej pracy z osobami. Wraz z mężem stworzyła projekt Kierunek Małżeństwo – autorski program rozwojowy dla kobiet i mężczyzn, którzy marzą o spotkaniu tego jedynego/tej jedynej, ślubie i założeniu rodziny. Przesuwamy w nim horyzont z krótkotrwałej korzyści „być z kimś” na długofalowy cel „udane małżeństwo”. (www.kierunekmalzenstwo.pl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *