TwitterFacebook

Kim był Jan Kmiołek? Poznaj historię oddziału

Był nieugiętym żołnierzem walczącym o wolną Polskę. Bronił jej zarówno w czasie II wojny światowej, jak i po jej zakończeniu. Chcąc pozostać przy życiu zdecydował się na podziemną walkę z nowym okupantem. Wraz ze swoim oddziałem, złożonym w większości ze swoich przyjaciół przeprowadził ok. 100 akcji zbrojnych, w terenie zaś zbudował czterystuosobową siatkę zaufanych współpracowników. Został zamordowany, w majestacie ówczesnego prawa, 7 sierpnia 1952 roku, a jego ciało zostało wrzucone przez funkcjonariuszy bezpieki do bezimiennego grobu. Dziś, po ponad 65 latach, Prezydent RP Andrzej Duda wręczył rodzinie Jana Kmiołka, ps. Wir notę potwierdzającą identyfikację ciała bohatera ziemi wyszkowskiej i pułtuskiej.

Jan Kmiołek urodził się 23 lutego 1919 r. w Rząśniku (gm. Wyszków) w rodzinie rolniczej. Miał trzech braci i dwie siostry. Ukończył 7 klas szkoły powszechnej. Od jesieni 1941 r. był żołnierzem ZWZ-AK, łącznikiem z organizacją niepodległościową na terenach wcielonych do Rzeszy i w Generalnym Gubernatorstwie w Obwodzie Pułtusk.

Działalność po zakończeniu II wojny światowej i powrót „do lasu”

Po tzw. wyzwoleniu kontynuował działalność konspiracyjną. Od kwietnia 1946 r. ponownie pełnił funkcję łącznika, tym razem pomiędzy placówką Rząśnik i placówką Długosiodło w Obwodzie WiN Ostrów Mazowiecka. We wrześniu 1946 r., dołączył do oddziału partyzanckiego WiN. Uczestniczył w akcji odbicia więźniów z pułtuskiego więzienia (25 listopada 1946 r.). W wyniku tego działania uwolniono ponad 70 więźniów i zastrzelono 7 funkcjonariuszy.

Zgodnie z rozkazem swoich przełożonych z dowództwa miejscowego Zrzeszenia „WiN” – ujawnił się 9 kwietnia 1947 r. Jednak już wkrótce ponownie „wrócił do lasu”. W decyzji utwierdzały go napływające informacje o zmuszaniu ujawnionych członków podziemia do podpisywania deklaracji współpracy z UB, represjach stosowanych wobec odmawiających pracy agenturalnej, a nawet o mordowaniu byłych uczestników działalności niepodległościowej. 1 maja 1947 r. Jan Kmiołek, w uzgodnieniu z dowódcami wznowił działalność podziemną, organizując oddział partyzancki. W czasie swojej działalności oddział funkcjonował w ramach struktur NZW, a także jako samodzielna jednostka „leśnych”.

Przeświadczenie o konieczności wznowienia oporu pogłębiały napływające wiadomości o zmuszaniu ujawnionych do podpisywania deklaracji współpracy z UB, represjonowaniu odmawiających pracy agenturalnej, a nawet o mordowaniu byłych uczestników działalności niepodległościowej. W efekcie już 1 maja 1947 r. Jan Kmiołek w uzgodnieniu z wymienionymi wyżej dowódcami wznowił działalność niepodległościową, organizując zawiązek oddziału partyzanckiego. Początkowo grupa działała samodzielnie, bez kontaktu z istniejącymi jeszcze w niektórych powiatach terenowymi centrami kierowniczymi organizacji niepodległościowych. Jesienią 1948 r. weszła w skład „XV” Okręgu NZW, jednak latem 1949 r. straciła kontakt z tą organizacją. Przez oddział Jana Kmiołka przewinęło się łącznie ponad 20 partyzantów, przy czym przeciętny jego stan rzadko przekraczał 10 ludzi. Większość żołnierzy pochodziła z gmin Obryte, Długosiodło i Wyszków. Prawie wszyscy polegli w potyczkach lub zostali zgładzeni na mocy wyroków sądów komunistycznych.

3 maja 1947 r. w lesie niedaleko Przetyczy (gm. Długosiodło) spotkał się pierwszy, trzyosobowy skład grupy: Jan Kmiołek, ps. „Mazurek”, por. Albin Gąsiewski i Julian Kwiatkowski „Miły”. W ciągu kolejnych tygodni i miesięcy do oddziału dołączyli kolejni członkowie: Franciszek Kmiołek „Bogdan” (brat Janka), Bolesław Kulesza „Pomsta”, Franciszek Ampulski „Skra”, Kazimierz Ampulski „Benek”, Stanisław Kowalczyk „Baśka”, Roman Składanowski „Wiktor”, Julian Soliwoda „Jurek” i Tadeusz Małaszka „Kruczek”. Kilku żołnierzy dochodziło okresowo z siatki terenowej, m.in. Marian Czajkowski „Dym”. Część partyzantów stale przebywała w polu jako lotny patrol leśny, część składająca się z „niespalonych”(nierozpracowany przez UB) pozostawała okresowo na „wolnej stopie” (toczyła normalne życie, dołączając do oddziału na akcje bojowe). Codzienne utrzymanie grupy finansowane było przez „niespalonych” mających możność dorabiania pracą fizyczną u zaprzyjaźnionych gospodarzy oraz dzięki zdobyczy z ekspriopracji.

„Wir” regularnie prowadził „książkę raportów”, która po aresztowaniu dostała się w ręce UB (oryginał nie zachował się, ale przepisana treść „książki” została dołączona do akt sądowych Jana Kmiołka i Stanisława Kowalczyka – obecnie dokumenty znajdują się w archiwach IPN). Zarówno z jej zapisów, jak i z zeznań „Mazurka” składanych podczas przesłuchań wynika, iż oddział utrzymywany był m.in. z dobrowolnej pomocy lokalnej ludności, która nie tylko udzielała schronienia w swoich zabudowaniach (szczególnie w miesiącach zimowych), ale również zapewniała całościowe lub częściowe wyżywienie członkom oddziału braci Kmiołków. Należy tutaj dodać, iż w wyniku wprowadzenia do oddziału (drogą zdrady) agenta bezpieki, prawie połowa współpracującej z oddziałem ludności (ponad 190 osób) poddana została represjom ze strony reżimu komunistycznego (od bolesnych przesłuchań po karę więzienia włącznie).

Jesienią 1947 r. na rozkaz Jana Kmiołka został zorganizowany „pododdział” na terenie gminy Obryte. Organizatorem i dowódcą dziesięcioosobowego patrolu został Henryk Borczyński „Burza”.

Działalność oddziału zamykała się we wschodniej części powiatu pułtuskiego i zachodniej części powiatu ostrowskiego oraz w południowej części powiatu ostrołęckiego i południowo-wschodniej powiatu makowskiego.

O nastrojach panujących w oddziale Jana Kmiołka pisze w barwny sposób dr Kazimierz Krajewski (IPN): Codzienne bytowanie niedużego zespołu sprowadzające się do ustawicznego wspólnego przebywania, wspólnych noclegów i posiłków spożywanych wraz z gospodarzami dającymi kwatery, wymagające zgrania akcje i starcia z przeciwnikiem, wytwarzały swoisty klimat więzi nieformalnej. Bracia Kmiołkowie byli przecież przyjaciółmi i znajomymi większości swych współtowarzyszy broni z wcześniejszego, cywilnego życia. Choć stosunki w grupie były na co dzień koleżeńskie, panowała w niej jednak wysoka dyscyplina. W dwóch przypadkach za jej rażące naruszenie i działalność destrukcyjną sprawcy zostali zlikwidowani (w ten sposób zginęli: Tadeusz Jasiński „Ignac” i Henryk Pawlicki „Jasiek”, „Kuropatwa”). Dowódca prowadził Książkę raportów oddziału, odnotowując w nim stany osobowe, prowadzone zajęcia, podejmowane działania, a nawet nastroje i stosunek ludności do grupy. Nie ulega wątpliwości, że dominującą postacią w oddziale był jego twórca i dowódca, Jan Kmiołek „Wir”, „Fala”, „Mazurek”, a w znacznie mniejszym stopniu jego młodszy brat Franciszek „Mundek”. Obaj bracia różnili się pod względem osobowości. Jan Kmiołek był człowiekiem poważnym, nastawionym bardzo ideowo i można rzec – pryncypialnie, zaś Franciszek słynął jako ulubieniec kobiet i młodzieniec niestroniący od towarzystwa i zabawy. Wspomniane wybitnie ideowe nastawienie i towarzysząca mu determinacja sprawiały – w połączeniu z niewątpliwymi cechami przywódczymi – że Jan Kmiołek, młody człowiek posiadający wykształcenie zaledwie podstawowe i będący w końcu kolegą większości swych podkomendnych, zdołał zorganizować i podporządkować sobie setki ludzi na rozległych terenach Mazowsza.

Do głównych celów działalności grupy „Wira” należało m.in. podtrzymywanie na duchu ludności nastawionej patriotycznie i zbieranie informacji o kolaborantach reżimu. Podejmowano również działania zbrojne (w ciągu pięciu lat działalności było ich ok. 100). Oddział Jana Kmiołka zwalczał agenturę UB, a także aktywistów komunistycznych. Likwidacje przeprowadzane były częściej za konkretne przewinienia, niż profilaktycznie. Kilkakrotnie likwidowano liderów lokalnych organizacji partyjnych, zbyt aktywnie współpracujących z władzami bezpieczeństwa. Często jednak Jan Kmiołek poprzestawał na pouczeniu i ostrzeżeniu bolszewików lub ich zauszników, co zazwyczaj łączyło się z wymierzeniem kary chłosty. Drugą, istotną kategorią działań oddziału „Wira” stanowiły akcje zaopatrzeniowe, pozwalające na dalsze funkcjonowanie grupy bez nadmiernego obciążania współpracującej z nią ludności. Kmiołkowie dwukrotnie podjęli ataki na ambulanse pocztowe (jeden udany, drugi zakończony bez efektów), wykonali co najmniej 20 wypadów na spółdzielnie i 5 na inne obiekty państwowe, w kilkunastu przypadkach potrzebne partyzantom zaopatrzenie zabrano z gospodarstw komunistycznych aktywistów. Zaopatrzenie rekwirowano także od różnego rodzaju współpracowników władz (w tym ostatnim przypadku rekwizycje były jednak na ogół niewielkie i ograniczały się do najbardziej niezbędnej żywności lub odzieży) – czytamy w opracowaniu dra Krajewskiego.

Do najgłośniejszych wystąpień Jana Kmiołka i jego oddziału zalicza się m.in.: „nakaz wysiedlenia” dwóch rodzin kolaborujących z UB (1947), zasadzka na ambulans pocztowy pod wsią Pniewo na szosie Różan – Warszawa, w wyniku której przejęto 1 200 000 zł i rozbrojono konwój (14 stycznia 1948 r.), rozbicie zasadzki MO w Rząśniku (11 lipca 1948 r.), starcie z obławą kilkusetosobowej grupy operacyjnej UBP, MO i KBW (15 lipca 1948 r. w Grądach Pulewnych, zginął wtedy Roman Składanowski, ps. Wiktor). Po nieudanych próbach ujęcia, oddział stał się „solą w oku” bezpieki, która od tej pory nieustannie zwiększała wysiłki zmierzające do ujęcia i skazania zarówno Jana Kmiołka, jak i pozostałych członków jego grupy.

Jedną z bezpośrednich przyczyn rozbicia oddziału i ujęcia lub zabicia jego członków było użycie agenta MBP Aleksandra Policewicza, ówczesnego wikarego w Długosiodle, który znał oddział z poprzednich lat swojej pracy w Lubielu. Na początku 1951 roku Jan Kmiołek skontaktował się z nim poszukując kontaktu z dowództwem organizacji podziemnej oraz opieki duchowej. TW „Andrzej”, „Popławski” przekazał tę informację do MBP, obiecując pomoc we wprowadzeniu do oddziału agenta bezpieki. Sam wycofał się z dalszej współpracy z reżimem, zasłaniając się „etyką zawodową”. Od tego momentu (kontaktu Kmiołka z „agentem Markiem” – Edwardem Wasilewskim) oddział, a także osoby współpracujące z grupą były pod stałym i ścisłym zainteresowaniem bezpieki.

W wyniku kombinacji operacyjnej, w ramach akcji „Lancet” Jan Kmiołek został ujęty w Katowicach, dokąd udał się w celu przerzucenia na rzekome szkolenie. Kilka tygodni później ujęty został również Stanisław Kowalczyk. Obaj zostali skazani w wielokrotnie powtarzanym procesie pokazowym na karę śmierci (Jan Kmiołek – 28-krotną, Stanisław Kowalczyk – 14-krotną). Dzień po zatrzymaniu „Baśki”, w wyniku tej samej operacji zginęli trzej członkowie oddziału (Jurgi k/ Różana).

Wyrok na Jana Kmiołka, ps. „Wir” i Stanisława Kowalczyka, ps. „Baśka” został wykonany 7 sierpnia 1952 roku na terenie więzienia przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Ich ciała na wiele lat skryły bezimienne doły śmierci. Mieli pozostać nigdy nie odnalezieni.

Wiosną 2017 roku , po 65 latach, prof. Krzysztof Szwagrzyk wraz z Biurem Poszukiwań i Identyfikacji odnaleźli szczątki „niezłomnego bohatera Puszczy Białej”. Dziś szczątki Jana Kmiołka powracają do rodziny i przyjaciół, aby odbył się spóźniony o ponad pół wieku pogrzeb.

xtt/na podst. opr. dr. K. Krajewskiego

1 komentarz

  1. to nie tak Odpowiedz

    proszę o poszerzenie informacji jakie działania Kmiołka były odnotowane w latach 1939 – 1945 brakuje informacji jak walczył z okupantem niemieckim. Czy informacje powyższe zweryfikowane były wywiadami z żyjącymi jeszcze „sąsiadami” Kmiołka? A jeszcze jedno, kto temu panu dał prawo do mordowania innych ludzi, okradania sąsiadów, czy ego prawa były ważniejsze jak prawa mordowanych przez jego oddziały??????? Czy zamordowani przez kmiołków byli sądzeni przez jakikolwiek sąd?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *