TwitterFacebook

Kończy się rok fatimski

Od roku na łamach naszego diecezjalnego tygodnika (Głos Katolicki) piszę o objawieniach fatimskich. Niestety fatimski jubileusz powoli dobiega końca. 13 października będziemy przeżywać 100. rocznicę ostatniego objawienia w Cova da Iria, a jubileusz zakończy się w listopadzie.

Ważną rzeczą, o której należy pamiętać, jest fakt, że objawienia nie zakończyły się 13 października 1917 r. Matka Boża ukazała się w Fatimie sześciokrotnie, od maja 1917 roku do października tego roku. Jednak już podczas pierwszego objawienia Matka Boża zapowiedziała, że powróci do Cova da Iria jeszcze po raz siódmy: „Przyszłam was prosić, abyście tu przychodzili przez 6 kolejnych miesięcy, dnia 13 o tej samej godzinie. Potem powiem, kim jestem i czego chcę. Następnie wrócę jeszcze siódmy raz”. Siódme objawienie miało miejsce 15 czerwca 1921 roku, kiedy Franciszek i Hiacynta już nie żyli. Łucja po decyzji przełożonych kościelnych miała opuścić rodzinny dom i wyjechać do odległego Porto. Wtedy udała się na miejsce objawień i tam ujrzała Maryję, która powiedziała: „Jestem tu po raz ostatni. Idź, postępuj drogą, którą wskazuje Ci biskup, taka jest wola Boża”.

Objawienia fatimskie są przypomnieniem współczesnemu światu o istnieniu nieba, piekła i czyśćca. Najświętsza Maryja Panna w Fatimie przypomniała trojgu dzieci o istocie różańca oraz o istnieniu czyśćca! Odpowiadając na pytania Łucji, mówiła, że Franciszek musi zmówić jeszcze wiele różańców, nim trafi do nieba, a o Amelii, że na pewno będzie przebywać w czyśćcu do końca świata. Królowa świętych przypomniała więc nam wszystkim o zbawiennej praktyce odmawiania różańca świętego – a więc o sposobie ratowania własnej duszy. Oferuje wręcz różaniec jako gwarancję na bezpieczne przejście z ziemi do nieba, jak właśnie w przypadku Franciszka. Co szczególnie istotne, Matka Boża wskazuje na samą rzeczywistość istnienia czyśćca, o której tak wielu katolików, w tym niestety duchownych, zdaje się zapominać. A przecież – przypomina Maryja – wiele spośród dusz w czyśćcu czekać będzie aż do końca świata. Według badań księdza Sebastiano dos Reis wspomniana Amelia zmarła w okolicznościach wskazujących na hańbę w sprawach czystości! Szokujące dla niektórych może się wydawać, że siostra Łucja mówiła o wiecznym cierpieniu w piekle licznych dusz, które zmarły, mając na sumieniu tylko jeden grzech śmiertelny!

Wspominałem też, że do spotkania z Matką Bożą dzieci były przygotowane poprzez potrójne spotkanie z Aniołem rok wcześniej. Bardzo ciekawym było, że fizyczne, emocjonalne i psychologiczne doświadczenie objawień Anioła Portugalii i Matki Bożej opisane było przez dzieci jako zupełnie różne. Siostra Łucja pisze w swych wspomnieniach: „Nie wiem dlaczego, ale faktem jest, że objawienia Matki Bożej miały inny wpływ na nas. Towarzyszyła nam, co prawda, ta sama intymna radość, ten sam pokój i to samo szczęście. Jednak, zamiast fizycznego zmęczenia, czuliśmy pewną ekspansywną żywotność, zamiast odrętwienia z powodu Bożej obecności, czuliśmy pewien rodzaj radości, zamiast trudności w mówieniu, czuliśmy pewien rodzaj entuzjazmu komunikacyjnego…”. Istnieje wyraźna różnica między objawiającymi się Matką Bożą i Aniołem – wynika to z ich różnej natury. Anioł to wszak czysty duch, Maryja posiada jednak i duszę, i ciało. Po spotkaniu z Aniołem Portugalii pastuszkowie czuli się wyczerpani, chodziło stworzenie o wyższej naturze. Jako że dzieci były tej samej natury co Najświętsza Panna, przy spotkaniu z Nią czuły się bardziej swobodnie. Potwierdza to dogmat wiary o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny do nieba wraz z ziemskim ciałem.

Orędzie fatimskie jest przede wszystkim wezwaniem nieba do nawrócenia i przemiany życia, zaproszeniem ludzi do podjęcia pokuty i składania Bogu duchowych ofiar. Ludzie współcześni, słysząc o umartwieniu i pokucie, kojarzą te hasła ze średniowieczem. Kryzys moralny ogarniający cały świat jest niezwykle poważny, wymaga ciągłej modlitwy, pokuty i ofiary. Prawda ta stale przewija się w Orędziu Matki Bożej Fatimskiej. W swojej niewinności dwoje młodszych pastuszków zrozumiało potrzebę ofiarowania się jako przebłagalne ofiary. Ale przecież apel Matki Bożej, w którym zwraca się z prośbą o modlitwę i pokutę, odnosi się również do reszty ludzkości. Zwykli śmiertelnicy mogą dużo zyskać, umartwiając ciało. Praktyka ta pozwala opanować niesforne namiętności, które przechodzą pod kontrolę łaski i woli. Cierpienie bowiem łatwo staje się potęgą w sprawach Bożych. Pan Jezus odkupił ludzkość poprzez krwawą ofiarę i ogromne cierpienia znoszone na Kalwarii.

ks. Marcin Sobiech

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *