TwitterFacebook

Wypadek autokaru z Zambrowa. Relacja ks. Dariusza Tybury z miejsca wypadku [AUDIO]

Troje dzieci, opiekun i kierowca tira przewiezieni do szpital po wypadku do jakiego doszło dzisiaj (12.07) nad ranem na trasie DK1 w Wikłowie niedaleko Częstochowy. Autokarem podróżowały dzieci z parafii Ducha Świętego w Zambrowie.

Jak zapewnia ks. Dariusz Tybura, który jest na miejscu wypadku, troje dzieci z opiekunem przewiezionych zostało do szpitala na rutynowe badania, a ich zdrowiu i życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Ks. DT: O godzinie 5 rano, kiedy wszyscy jeszcze w autokarze spali w drodze do Zakopanego, samochód ciężarowy uderzył w nasz tył. Skończyło się to tym, że kierowca został przetransportowany do szpitala od razu. Nasze dzieci co prawda mają lekkie obrażenia, takie powiedzmy potłuczenia. Trójka i opiekun są w szpitalu, przechodzą rutynowe badania. Zwykłe prześwietlenie, oględziny lekarskie. My akurat w tym czasie się już przepakowywujemy do drugiego autokaru i za chwilę ruszymy w dalszą drogę do Zakopanego, gdzie dalej odbędą się nasze kolonie. Nie ma żadnego uszczerbku, jeśli chodzi o nasze dzieci, więc po prostu ruszymy dalej.

Jaka atmosfera panuje wśród dzieci?

Na początku było duże zdziwienie ponieważ wszyscy spali. Nikt za bardzo nie wiedział co się dzieje. Dopiero, gdy wyprowadziliśmy dzieci w bezpieczne miejsce, poza autokar, na parking, dopiero dzieci zobaczyły co się w ogóle wydarzyło. Że musimy stać, że mamy awarię, że ktoś uderzył, że wypadek, ale ogólnie jest dobrze. Tłumaczyliśmy dzieciom, że jest po prostu wypadek, musimy poczekać aż przyjadą policjanci, przyjedzie straż pożarna, że przepakujemy się do drugiego autokaru i pojedziemy dalej.

Kolonie rozumiem będą się odbywać, tak jak zostały zaplanowane?

Ks. DT: Tak, wszystko odbędzie się dalej zgodnie z planem i mam nadzieję, że dalej szczęśliwie.

Jak poinformowała nas mł. asp. Marta Ladowska, oficer prasowy KMP w Częstochowie, przyczyną zdarzenia mogła być nadmierna prędkość jadącej za autobusem ciężarówki.

Joanna Ekstowicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *