RN
TwitterFacebook

Kucany

Ile razy patrzę na kościółkowych „kucaczy”, zastanawiam się, o co chodzi. Czyżbym coś przespała? Czy osoby klękające w Kościele określane są mianem dinozaurów na wymarciu, które brudzą sobie spodnie, nie mówiąc już o markowych rajstopkach? Po co klękać, skoro młodzi wokół kucają? Po co? Bo nie jesteśmy u siebie, ale gościmy u NAJWYŻSZEGO i należy MU się szacunek.

W czasie wystawienia Najświętszego Sakramentu bardzo często śpiewamy „Upadnij na kolana, ludu czcią przejęty. Uwielbiaj swego Pana: Święty, Święty, Święty”. I właśnie ta piękna pieśń przypomina nam przed KIM stajemy, z KIM rozmawiamy, KOMU oddajemy cześć. Niestety coraz częściej możemy zaobserwować postawy, które bardzo odbiegają od treści śpiewanych słów.

Jeden z ilustratorów  nasze zachowanie w czasie Mszy św. przedstawił dosyć humorystycznie. I może jest to i trochę śmieszne, ale po chwili zastanowienia takie oddawanie hołdu Bogu przestaje być żartem, wręcz przeciwnie – świadczy o naszym braku pokornej postawy przed Bogiem. Autor wyróżnia tu klęk półpełny, czyli „żaden ze mnie sportowiec, ale jednak poszpanuję, może ktoś się nabierze”, klęk z improwizacją na temat znaku krzyża, czyli „rozwiązał mi się but i potrzebny mi długopis”, klęk typu konik polny, czyli tzw. „pozycja sedesowa” oraz klęk pozorny, czyli „co widać przez dziurkę od klucza”.

Msza św. nie jest wydarzeniem sportowym, rozrywkowym czy turystycznym. Ma ona o wiele poważniejszy charakter. Dlatego domaga się od jej uczestników odpowiednich postaw. I mimo że liturgia dopuszcza wiele postaw, to jednak nigdzie nie wymienia kucania, którym coraz więcej ludzi zastępuje klęczenie, sądząc, że między tymi dwoma postawami nie ma żadnej różnicy. A jednak!

Klęczenie bowiem przede wszystkim wyraża adorację. W ten sposób człowiek pragnie wyrazić swoją małość w obliczu Boga i pragnie wyznać, że Bóg jest Panem i Królem. Przed Chrystusem Zmartwychwstałym zgina się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych. Postawa klęcząca jest także postawą błagalną oraz wyrazem pokuty. Jak celnik bijący się w piersi stajemy przed Bogiem skruszeni, świadomi naszych win. Czy kucanie oznacza to samo? Chyba jednak nie!

Wchodząc do kościoła, powinniśmy przyklęknąć. Niestety często wykonujemy wtedy jedynie jakieś śmieszne skłony, ugięcia kolan, inne gesty nie będące przyklęknięciem. Czy więc nawet Bogu żałujemy odrobiny naszej życiowej energii? Królowie, cesarze i ludzie nieprzeciętnego pokroju klęczeli przed Najświętszym Sakramentem, ale przecież my uważamy się za zbyt ważnych, aby wykonać z szacunkiem ten prosty gest świadczący o naszej pokorze.

Klęczenie wyraża nasze pragnienie oddania czci Bogu, witając Go oraz żegnając. Coraz częściej jednak o tym zapominamy, bo przecież nieokreślone bliżej ruchy ciała trudno nazwać przyklęknięciem. Można zrozumieć osoby starsze, chore, ale młodzież czy dzieci… Czy wszyscy mają problemy z kolanami, które nie chcą się zginać?

Ci, którzy mają serce Polaka i ci, którzy cieszą się królewską godnością katolika, znają tajemnice gestów królewskich wobec Pana Jezusa utajonego w Najświętszym Sakramencie. Klękam! Nie ma niebezpieczeństwa przesady w trosce o tę tajemnicę, gdyż w tym Sakramencie zawiera się cała tajemnica naszego zbawienia, mówił bł. Jan Paweł II. Czy więc coraz częściej przestajemy być Polakami i wstydzimy się naszego katolicyzmu?

Uczestnicząc w Eucharystii, ciągle obserwuję czających się za filarem niczym żubr za rogiem „kucaczy” i zastanawiam się, o co chodzi. Czy o czymś nie wiem? Czy w naszym kościele została wprowadzona kolejna postawa, a ja coś przespałam? Rozglądając się wokół siebie, stwierdzam jednak, że nic mi nie umknęło i dzięki Bogu są jeszcze ludzie, którzy przeżywają Mszę św. w odpowiedni sposób na kolanach. Przyznaję, że nawet próbowałam kiedyś kucać i muszę stwierdzić, że jest to postawa niezwykle niewygodna. Ale jak to? Niewygodna i nieakceptowana przez Kościół. Dlaczego więc ludzie przestrzegający przepisów kościelnych ją stosują? Jak więc rozgryźć ten kościelny fenomen? Zaryzykuję tezę, że kucanie zrodziło się z lęku przed pobrudzeniem sobie kolan. Kiedy byłam dziewczynką, mama podkładała mi pod kolana chusteczkę, żebym nie pobrudziła śnieżnobiałych rajstop. Może więc ludzie w kościele boją się ubrudzić swoje markowe spodnie bądź rajstopy i dlatego nie oddają należytej czci Bogu. Ale czy ważniejsze jest ubranie czy Pan Bóg, do którego przychodzimy? Skądinąd wiem, że mój kościół parafialny jest sprzątany, jego posadzki nie pokrywa okropny brud i błoto, a jednak „kucacze” istnieją. Jeśli ktoś ma taki problem, zawsze może wziąć do kieszeni chusteczkę i podłożyć ją pod kolana. Dla chcącego nic trudnego!

Chyba jednak nie tylko o szanowanie ubrań tu chodzi. I znowu pokuszę się o stwierdzenie, pewnie wielu się narażając, iż niektórzy z nas po prostu nie wiedzą, po co się klęka, wstaje, siada. Wielu wie, kiedy to trzeba robić. Choć wystarczy Msza składająca się z garstki wiernych lub Msza ślubna, pogrzebowa itp., by przy braku sygnalizacji dzwonków, gongu nastąpiła totalna panika i ogólne zamieszanie pt. to co teraz mamy robić?

Dlaczego więc stosujemy tę dziwną praktykę? Nie chcę tutaj nikogo moralizować, ale po prostu przybliżyć problem, który chyba istnieje w każdym kościele w większym lub mniejszym stopniu. Dlaczego kucamy? Bo nie chce nam się uklęknąć, ot po prostu! Nie widzę prostszego wytłumaczenia!

A Wy, drodzy Czytelnicy, jakie postawy możecie zaobserwować uczestnicząc we Mszy św.? Przeważa klęk pozorny, na konika polnego czy jeszcze inne? Zapraszam do dyskusji i komentowania.

Katarzyna Mackiewicz

2 kommentarze

  1. OK Odpowiedz

    Artykuł kreatywny. O sprawie małej, ale ważnej.

  2. Rzodkiewka Odpowiedz

    Świetny tekst pani Katarzyno!

Pozostaw odpowiedź Rzodkiewka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

seventeen − 13 =