TwitterFacebook

Łomżynianka zagra jedną z głównych ról w serialu TVP [WYWIAD AUDIO]

Aleksandra Przesław to 24-letnia aktorka pochodząca z okolic Łomży. Aleksandra dołączyła do obsady drugiego sezonu „Korony Królów”, gdzie wcieli się w postać Adelajdy Heskiej – drugiej żony Kazimierza Wielkiego. Młoda aktorka w rozmowie z Bartoszem Święcińskim opowiedziała nieco o swojej roli, o nauce w Szkole Filmowej i pracy w zawodzie.

Bartosz Święciński: Jak to jest być żoną Kazimierza Wielkiego?

Aleksandra Przesław: Dla Adelajdy zostać żoną polskiego króla to duża zmiana, krok milowy. Na pewno jest osobą bardzo w Kazimierzu zakochaną. Z historii wiemy, że jej losy nie były zbyt szczęśliwe, więc to małżeństwo przyniosło jej zarówno wiele radości, jak i smutku. O tym, jak małżeństwo z Kazimierzem będzie wyglądać w serialu, trzeba przekonać się samemu, oglądając go.

BŚ: Jaką kobietą jest Adelajda?

AP: W zasadzie postać Adelajdy, którą tworzę jest w jakiś sposób do mnie podobna, jako że bazuję na swoich emocjach. Adelajda właśnie przyjechała z Niemiec do Polski, czuje się zagubiona na dworze i dopiero od pewnego momentu nabierze pewności. Na pewno, jak na swój wiek, jest bardzo mądrą kobietą. W tamtych czasach te 17-18 lat było już dość poważnym wiekiem, a ja – choć sama mam 24 lata – czuję się bardziej dziewczyną, niż kobietą.

B.Ś.: Powiedziałaś, że trochę twoich cech ta postać będzie miała. Jakie to cechy?

AP: Adelajda grana przeze mnie byłaby inna niż Adelajda grana przez, dajmy na to, Penelope Cruz. Ale czuję, że obie – ja i postać – mamy podobną wrażliwość. Staram się budować ją z należytym szacunkiem, bo taka osoba kiedyś żyła, a została nieco pominięta przez historię. Mało kto wie, że była taka Adelajda Heska, chyba że faktycznie interesuje się historią. A serial i moja rola mogą to przybliżyć widzom. Ten szacunek jest o tyle ważny, żeby ta postać, mimo swojego smutnego końca, zaistniała pozytywnie w świadomości oglądających, szczególnie młodzieży. Chciałabym, żeby widzowie bardzo ją polubili.

B.Ś.: Masz wolną rękę w kreacji tej postaci?

AP: Muszę ją tworzyć na podstawie tego, co zostało napisane przez scenarzystów, ale to wszystko jakoś się zgadza z tym, jak ja widzę tę postać. Mam możliwość „wrzucania” dużej ilości swoich pomysłów. Dzięki opiece reżyserów, którzy bardzo mi pomagają i mówią, co zagra bardziej, a co mniej, jestem w stanie – mam nadzieję – utrzymać tę swoją postać w przyzwoitych ramach.

W dalszej części rozmowy Bartosz Święciński dopytuje Aleksandrę, jak to się stało, że dostała tę rolę, o jej początki związane z aktorstwem, porusza także temat studiów w szkole aktorskiej i pyta o różnicę między grą w teatrze i filmie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *