RN
TwitterFacebook

Metoda na świętość – liturgiczne wspomnienie św. Szarbela

Dzisiaj, 28 lipca w Kościele w Polsce przypada liturgiczne wspomnienie dowolne św. Szarbela Makhlufa, prezbitera.

Józef Makhluf urodził się w miejscowości Biga Kafra w Libanie w roku 1828. Po wstąpieniu do zakonu libańskich maronitów przyjął imię Szarbel. Wyświęcony na prezbitera, pragnąc żyć w ścisłej samotności i osiągnąć wyższą doskonałość, z klasztoru w Annaja odszedł na pustynię, gdzie służył Bogu przez niezwykle surowe życie, nieustanne posty i modlitwy. Zmarł 24 grudnia 1898 roku. 5 grudnia 1965, na zakończenie Soboru Watykańskiego II, został on beatyfikowany przez Pawła VI. 9 października 1977 Paweł VI kanonizował św. Szarbela. Do jego grobu odbywają się liczne pielgrzymki, a uzdrowienia za jego przyczyną są czytelnym znakiem Bożej działalności we współczesnym świecie. Relikwie Świętego znajdują się między innymi w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Łagiewnikach.

O Libanie, św. Szarbelu i jego wskazówkach w dążeniu do świętości z ks. Pawłem Nocką – rektorem kościoła pw. Wniebowzięcia NMP w Łomży rozmawia ks. Robert Szulencki

Niespełna rok temu zapoczątkowane zostały przez księdza w kościele rektoralnym pw. Wniebowzięcia NMP w Łomży spotkania ze św. Szarbelem. Jest to dosyć ciekawa postać…

– Św. Szarbel jest świętym zakonu libańskich maronitów, który zasadniczo pozostawił po sobie ogromne świadectwo życia i wiary. Jest ono bardzo specyficzne i zaskakujące, bowiem jest wielkim mówieniem o Bogu, człowieku i świecie zasadniczo bez słów; jest swoistym wydarzeniem przez milczącą ascezę. Św. Szarbel praktycznie nie napisał nic, nie skonstruował jakiejś wielkiej monastycznej reguły, nie czynił za życia nic spektakularnego, aczkolwiek jego życie – ciche, skromne i ascetyczne, jest wielkim mówieniem o Bogu i Ewangelii. Jako mnich maronicki prowadził życie ukryte, bez spotkań i towarzystwa, nie spotkał się nawet z matką, która odwiedziła go w jednym z klasztorów. Mimo iż żyjący w tak ascetycznym odizolowaniu od świata, tak mocno na ten świat oddziaływał i wciąż oddziałuje.

Skąd zainteresowanie akurat tym świętym?

– Chociaż nie wierzę w przypadki, to można powiedzieć, że spotkałem św. Szarbela na zasadzie kilku zbiegów okoliczności. Pierwszy raz to była lektura o cudzie uzdrowienia oparzonego dziecka przez wstawiennictwo św. Carbela. Później w ramach Oazy Modlitwy spotkałem Olka Bańkę, który w kuluarach opowiadał o świętym. A zasadniczo zainteresowanie zrodziło się podczas pielgrzymki do Libanu, gdzie mogłem osobiście zetknąć się ze św. Szarbelem, z klasztorem maronitów w Annaya, z eremem, Doliną Świętą, Lasem Bożych Cedrów i wieloma innymi miejscami związanymi ze świętym. Doświadczenie wiary Libańczyków i ich autentyczna miłość do św. Szarbela utwierdziły mnie o zwyczajnej niezwykłości tego świętego. Poznałem także osobiście świadka i promotora życia św. Szarbela Raymonda Nadera i jego rodzinę. Św. Szarbel pomaga mi także dużo w posłudze uwalniania.

Liban i jego herbowe cedry. W świadectwach spisanych po spotkaniu ze św. Szarbelem można wyczytać, że zachęca do modlitwy o pokój w Libanie.

– We fladze Libanu w centralnym miejscu odnajdujemy drzewo cedrowe. O cedrach wspomina Biblia wielokrotnie. Kiedyś było ich bardzo dużo. Dzisiaj sporo mniej. Przez lata zostały wycięte, a ich drewno posłużyło jako cenny materiał budulcowy. Niewątpliwie cedr charakteryzuje Liban i Libańczyków, ich wiarę, przywiązanie do Boga, rodziny, kraju i ziemi. Wyrazem była, w nie tak odległej historii, walka Libańczyków o wolność. Raymond, który w czasie wojny libańsko-syryjskiej był czynnym żołnierzem, wielokrotnie przypomina o prośbie św. Szarbela o to, abyśmy modlili się o pokój w Libanie i na całym świecie. Z jednej strony Liban jest przykładem współistnienia dwóch głównych kultur i wspólnot: katolickiej i islamskiej, z drugiej zaś strony napięcia wciąż są aktywne. Niewątpliwie św. Szarbel jest tym, który łączy mieszkańców Libanu. Świadczy o tym choćby fakt, że wielu muzułmanów pielgrzymuje do jego grobu, jest wiele uzdrowień, a także wielu z nich przyjmuje chrzest.

Wiele osób szuka wstawiennictwa u Boga. A wskazówki dotarcia do Niego przekazują osoby wyniesione na ołtarze. Są one uniwersalne. Tak też jest i ze świętym maronickim.

– W jednym z orędzi, które św. Szarbel przekazał Raymondowi, możemy przeczytać, że „ludzie poszukują cudów, aby uwierzyć i zobaczyć na własne oczy, chcą orędzi, aby usłyszeć i wiedzieć, pragną konkretnych dróg, aby nimi kroczyć i osiągnąć zbawienie i szczęście. Przecież cud to Eucharystia, znak to Krzyż, orędziem jest Ewangelia, a zbawienie jest w Kościele”. Św. Szarbel, prosty i skromny mnich maronicki, daje bardzo jasną, prostą i konkretną wskazówkę: „Tylko przez Krzyż, Kościół, Ewangelię i Eucharystię możesz stać się święty”. Św. Szarbel daje tę wskazówkę przede wszystkim przykładem własnego życia. Myślę, że jego fenomen, który pociąga nie tylko katolików, lecz także prawosławnych, muzułmanów, ludzi niewierzących, bierze się z tego, że on sam poznał drogę do Chrystusa, ukochał tę drogę i ją zrealizował. Czasami dzisiaj my sami sobie komplikujemy codzienność, także jeśli chodzi o sposób przeżywania wiary. Szuka się nowinek, wymyślnych modlitw, znaków, cudów, uprawia się jakąś swoistą turystykę religijną, szuka się coraz nowszych wrażeń, emocji, podczas gdy Chrystus jest obecny w naszym życiu w tak prosty sposób: Krzyż, Ewangelia, Eucharystia i Kościół. Metoda św. Szarbela na świętość jest prosta. Jego życie było bardzo proste – było cichym i wiernym realizowaniem Ewangelii, codziennym trwaniem na modlitwie przed Chrystusem. I może dlatego, że sam św. Szarbel słynie przede wszystkim z ascezy, prostoty i wierności Chrystusowi, jest tak bardzo „popularny”.

Przed rozpoczęciem Mszy św. w ubiegłym roku wiele osób pytało, czy będzie namaszczenie olejem, a jednak to nie o to chodzi u św. Szarbela…

– Niewątpliwie jeśli chodzi o znaki towarzyszące modlitwom i nabożeństwo do św. Szarbela, namaszczenie olejem jest bardzo charakterystycznym znakiem. Związane jest to z konkretną historią dotyczącą grobu i ciała św. Szarbela. Do momentu beatyfikacji w 1965 roku z jego sarkofagu wydobywała się ciecz i piękny zapach. Związane z nią były liczne uzdrowienia. Dzisiaj błogosławi się olej, wkładając do niego podczas modlitwy relikwię kości św. Szarbela. Oczywiście, że nie olej jest tu najważniejszy. Jest on znakiem. Najważniejsza jest modlitwa i zaufanie, które wynikają z wiary. Niezmienne jest to, co słyszymy od Jezusa: „Twoja wiara cię uzdrowiła”. Nie inaczej jest z cudami za wstawiennictwem św. Szarbela. Jesteśmy ludźmi i potrzebujemy znaków. Takim zewnętrznym znakiem błogosławieństwa jest właśnie olej. Jednak najważniejsza jest wiara, która rodzi w człowieku zaufanie i miłość do Boga. Nigdy nie możemy zapominać, o czym już wspomniałem, że najważniejszym znakiem jest Krzyż a cudem Eucharystia. Nigdy olej nie będzie ważniejszy od Ciała Chrystusa, nigdy namaszczenie olejem w geście błogosławieństwa nie będzie ważniejsze od sakramentalnej spowiedzi i ufnego powierzenia się Bożej Opatrzności. Te znaki są ważne, ale jedynie wtedy, gdy wypływają z wiary.

Gościliśmy również w Łomży Raymonda Nadera, który nosi na ramieniu odcisk dłoni św. Szarbela. Niestrudzony pielgrzym, który jeździ po świecie i głosi przesłanie świętego.

– Raymond jest niezwykłym człowiekiem przez zwyczajne świadectwo wiary. Śmiało mogę powiedzieć, że jest współczesnym apostołem Chrystusa i to jest najważniejsze w jego życiu. Spotyka się w wielu miejscach świata po to, by głosić niezmienne orędzie Chrystusa i dzielić się doświadczeniem spotkania ze św. Szarbelem, o którym śmiało można powiedzieć, że jest czystą Ewangelią. Przesłanie jest proste: Eucharystia, słowo Boże, Krzyż i wspólnota. Owocem jego apostolskiej działalności jest powołanie stowarzyszenia Rodzina Świętego Szarbela, która aktualnie oczekuje na zatwierdzenie przez Stolicę Apostolską, by móc funkcjonować w całym Kościele. Wspólnota ta opiera się m.in. na Mszy św., spotkaniach ze słowem Bożym, modlitwie i świadectwie. Ważnym elementem posługi Raymonda jest współczesna ewangelizacja. Służy jej katolicka telewizja Nursat, która w zasadzie dostępna jest na całym świecie. Szczególnie wymowne jest jej oddziaływanie na Bliski Wschód, który przecież w ogromnej mierze jest muzułmański. Stworzył także chrześcijański ruch polityczny, który ma swoją partię polityczną.

Jakie jest osobiste doświadczenie księdza akurat z tym świętym ojcem zakonu maronickiego?

– Liban był pierwszym etapem pielgrzymowania do Ziemi Świętej. Doświadczenie miejsc związanych ze św. Szarbelem pokazało mi, jak ważne w moim życiu i w posłudze są proste rzeczy: spotkanie z człowiekiem, dzielenie się swoją wiarą, autentyzm w tym, co się robi. Osobiście też mogłem się już zetknąć z mniejszymi i większymi cudami za wstawiennictwem św. Szarbela, m.in. poczęciem i uratowaniem zagrożonego poronieniem życia dziecka. Św. Szarbel bardzo pomaga mi także w posłudze egzorcysty, przede wszystkim zwrócił moją uwagę na to, że wiara ma być z serca i ma być prosta, ma być prostym zaufaniem Bogu i gotowością do tego, by po prostu być narzędziem Boga.

Proszę opowiedzieć o comiesięcznych spotkaniach ze św. Szarbelem w Łomży.

– Spotykamy się każdego 22. dnia miesiąca w duchowej łączności z Annaya, czyli głównym miejscem i siedzibą zakonu maronitów. Tam co miesiąc w eremie, w którym zamieszkiwał św. Szarbel, ludzie gromadzą się na różańcu, idą w procesji eucharystycznej do kościoła pw. św. Szarbela i celebrują Mszę św. My w Łomży w kościele rektoralnym czynimy podobnie. Gromadzimy się na modlitwie. Odmawiamy różaniec, powierzamy się wstawiennictwu św. Szarbela, jest błogosławieństwo olejem, Msza św. i adoracja eucharystyczna. Rozważamy słowo Boże i orędzia, które przekazuje Raymondowi św. Szarbel. Jak widać, nie czynimy nic nadzwyczajnego. Zwracamy uwagę na to, co jest istotne, czego uczy nas także św. ojciec Szarbel: Eucharystia, modlitwa, powierzenie się Maryi i wspólnota.

Dziękuję za rozmowę.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *