RN
TwitterFacebook

Przewodniczący Episkopatu w Wadowicach: św. Jan Paweł II był darem Boga i sumieniem dla świata

Chyba nikt nie ma dziś wątpliwości, że św. Jan Paweł II był wielkim darem Boga dla Polski, Europy, Świata i Kościoła. Jego brak pozwala nam dzisiaj jeszcze głębiej odkryć jego promieniowanie – powiedział abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, w homilii Mszy św., której przewodniczył z okazji 100-lecia urodzin św. Jana Pawła II w Bazylice Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny w Wadowicach.

Przewodniczący Episkopatu podkreślił, że św. Jan Paweł II całe swoje życie poświęcił służbie Bogu i człowiekowi. „W swoim całym nauczaniu ukazywał nam podstawową prawdę, że człowiek – jako zwieńczenie dzieła Stwórcy i obraz Boga – jest podstawową drogą Kościoła, nosi w sobie wielką godność i zasługuje na szacunek, niezależnie od tego, gdzie żyje i z jakiej grupy etnicznej się wywodzi. To dlatego każde jego spotkanie z człowiekiem, niezależnie od jego wyznania, kultury, koloru skóry, było tak autentyczne, pełne szacunku i tak przekonujące” – powiedział. Przewodniczący Episkopatu dodał, cytując laudację skierowaną do św. Jana Pawła II przez rektora Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu prof. dr hab. Stefana Jurgę, że Jan Paweł II jest sumieniem współczesnego świata.

Następnie abp Gądecki zwrócił uwagę, że pierwszym zadaniem, jakie stawiał sobie Papież była troska o poszanowanie życia każdego człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci. „Nie dziwi więc, że bodaj najbardziej dramatyczna w swym tonie encyklika Evangelium vitae, używa quasi-dogmatycznej formuły dla potępienia wszelkich form bezpośredniego zabójstwa niewinnych istot ludzkich, w szczególności aborcji i eutanazji” – zaznaczył Przewodniczący Episkopatu.

Abp Gądecki podkreślił, że troska o życie pociągała za sobą służbę rodzinie. „Rodzina była dla Papieża modelem, do którego odwoływał się wtedy, gdy podkreślał znaczenie narodu, a także całej wspólnoty międzynarodowej. Tylko w takiej społeczności, narodowej i międzynarodowej, w której – jak w dobrej rodzinie – postrzegamy siebie jako braci, może wzrastać prawdziwa kultura” – zauważył.

Przewodniczący Episkopatu podkreślił również troskę Jana Pawła II o zachowanie i umocnienie jedności Kościoła, której szczególnym znakiem były jego podróże apostolskie. „Ileż to razy Papież mówił o konieczności oddychania dwoma płucami: Wschodu i Zachodu!” – zaznaczył. Przypomniał także o zaangażowaniu Papieża w dialog ekumeniczny oraz dialog z religiami niechrześcijańskimi, w pierwszym rzędzie z wyznawcami judaizmu, naszymi „starszymi braćmi w wierze”.

Abp Gądecki zwrócił również uwagę na „nową ewangelizację”, którą Ojciec Święty uważał za potrzebną w tych krajach, które – kiedyś chrześcijańskie – dziś coraz bardziej zapominają o Bogu. „W nowej ewangelizacji szczególną rolę odgrywa świadectwo własnego życia, tylko ono bowiem może na powrót przywrócić atrakcyjność Dobrej Nowiny, którą neopoganie często odrzucają jako rzekomo już znaną” – podkreślił.

Przewodniczący Episkopatu zauważył ponadto, że przez szereg inicjatyw Jana Pawła II przebijało pragnienie przybliżenia ludziom Boga bogatego w miłosierdzie. „Najbardziej rozpoznawalne były Papieskie inicjatywy związane z religijną mobilizacją młodzieży. Rzeczywiście, trudno nie zdumiewać się sukcesem, jakim okazało się organizowanie Światowych Dni Młodych. Nie były to zwykłe spotkania młodych z Papieżem, ale były to zawsze okazje do przybliżenia młodym Chrystusa, który odsłania przed nimi oblicze miłosiernej miłości Ojca” – powiedział.

Na zakończenie abp Gądecki podkreślił świętować Papieża, bez której jego nauczanie nie miałoby tak wielkiej mocy i nie poruszałoby do głębi ludzkich serc „Za wszystkimi bowiem słowami i czynami Papieża stała jego osobista świętość. Ojciec święty +uczył, jak żyć – i żył, jak nauczał+. Nie tylko mówił o modlitwie, ale naprawdę się modlił. Nie tylko nawoływał, aby kochać każdego człowieka, ale sam wszystkich kochał – i było to widać po każdym jego słowie i geście. Nie powtarzał mechanicznie słów Chrystusa o przebaczeniu, ale przebaczył temu, który targnął się na jego życie” – podkreślił.

„Chyba nikt nie ma dziś wątpliwości, że św. Jan Paweł II był wielkim darem Boga dla Polski, Europy, Świata i Kościoła. Jego brak pozwala nam to dzisiaj jeszcze głębiej odkryć jego promieniowanie” – powiedział przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Publikujemy pełną treść homilii:

Eminencjo Księże Kardynale,
Drogi arcybiskupie Marku, Gospodarzu dzisiejszego spotkania,
Ekscelencje Księża Arcybiskupi i Biskupi,
Czcigodni Kapłani,
Szanowni Przedstawiciele Władz Samorządowych-
Drodzy mieszkańcy Wadowic,

Bracia i Siostry w Panu,

Umiłowani Siostry i Bracia w Chrystusie,

Polska w tysiącleciu swych dziejów wydała wielu głębokich myślicieli, wybitnych uczonych, natchnionych poetów, zasłużonych twórców kultury i sztuk, wielu charyzmatycznych pasterzy polskiego Kościoła z Prymasem Tysiąclecia na czele, wielu narodowych bohaterów, genialnych wodzów, wielkich polityków i mężów stanu, służących Ojczyźnie dzielnym ramieniem bądź światłą radą. A przecież w całych już ponadtysiącletnich naszych dziejach nie mieliśmy nikogo, kto by, jak Jan Paweł II, łączył tyle różnych przymiotów serca, umysłu i woli, tyle i tak różnych form wyjątkowego w skali całych dziejów ludzkości charyzmatu, tyle i tak różnych obszarów owocnego trudu dla dobra swoich rodaków i całej ludzkości. […]

Każda próba charakterystyki osoby i dzieła Ojca Świętego jest z góry skazana na ułomność i niepełność. Jest przecież Jan Paweł II oryginalnym i wszechstronnym myślicielem, wybitnym filozofem i teologiem, człowiekiem nauki, ogarniającym różne jej dziedziny na poziomie najważniejszych uogólnień, zatroskanym o jej etyczne podstawy, świadomym jej obecnych i przyszłych wyzwań i zagrożeń. Jest także głębokim humanistą, znawca, teoretykiem i współtwórcą kultury, natchnionym poetą, autorem refleksyjnych wierszy, medytacyjnych poematów i przejmujących dramatów. Jest przede wszystkim charyzmatycznym pasterzem Kościoła powszechnego, który całemu światu głosi wartości wypływające z Dekalogu i Ewangelii, pochylając się równocześnie z miłością i serdeczną solidarnością nad każdym pojedynczym człowiekiem, którego potrzeby rozumie jak nikt inny, gdyż osoba ludzka, jej istota, godność i przeznaczenie stanowi trzon Jego nauczania. […] Jest Jan Paweł II sumieniem współczesnego świata” – oto fragment laudacji skierowanej do św. Jana Pawła II przez rektora Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza prof. dr hab. Stefana Jurgę.

W setną rocznicę urodzin św. Jana Pawła Wielkiego ta laudacja naprowadza nas nieco na próbę syntetycznego spojrzenia na całe dzieło życia tego niezwykłego człowieka, który urodził się tutaj, w Wadowicach. Który dobrze sobie zasłużył na tytuł „Wielkiego”, nie tylko jako kapłan archidiecezji krakowskiej, a potem arcybiskup i kardynał, ale przede wszystkim w najcięższych zmaganiach, jakie podejmował jako Papież, biorąc na siebie odpowiedzialność za Kościół powszechny na całym świecie i za każdego człowieka dobrej woli. W tym życiu pojawiło się przynajmniej osiem wielkich zagadnień, które odnosiły się do sytuacji człowieka, Kościoła i świata (prof. Andrzej Szostek MIC).

  1. CZŁOWIEK

Ojciec Święty Jan Paweł II całe swoje życie poświęcił służbie Bogu i człowiekowi. Całe swoje życie pielgrzymował do Boga poprzez dzieje człowieka.

W swoim całym nauczaniu ukazywał nam podstawową prawdę, że człowiek – jako zwieńczenie dzieła Stwórcy i obraz Boga – jest podstawową drogą Kościoła, nosi w sobie wielką godność i zasługuje na szacunek, niezależnie od tego, gdzie żyje i z jakiej grupy etnicznej się wywodzi. To dlatego każde jego spotkanie z człowiekiem, niezależnie od jego wyznania, kultury, koloru skóry, było tak autentyczne, pełne szacunku i tak przekonujące.

Ta godność człowieka wyjaśnia się jednak dopiero naprawdę w tajemnicy Słowa Wcielonego. To Chrystus objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi, ukazując mu jego najwyższe powołanie. W Chrystusie godność człowieka znajduje swój szczyt (KDK, 22). „Człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca – nie wedle jakichś tylko doraźnych, częściowych, czasem powierzchownych, a nawet pozornych kryteriów i miar swojej własnej istoty – musi ze swoim niepokojem, niepewnością, a także słabością i grzesznością, ze swoim życiem i śmiercią, przybliżyć się do Chrystusa. Musi niejako w Niego wejść z sobą samym, musi sobie przyswoić, zasymilować całą rzeczywistość Wcielenia i Odkupienia, aby siebie odnaleźć. Jeśli dokona się w człowieku ów dogłębny proces, wówczas owocuje on nie tylko uwielbieniem Boga, ale także głębokim zdumieniem nad sobą samym. Jakąż wartość musi mieć w oczach Stwórcy człowiek, skoro zasłużył na takiego i tak potężnego Odkupiciela, skoro Bóg Syna swego Jednorodzonego dał, ażeby on, człowiek, nie zginął, ale miał życie wieczne. Właśnie owo głębokie zdumienie wobec wartości i godności człowieka nazywa się Ewangelią, czyli Dobrą Nowiną” (Jan Paweł II, Redemptor hominis, 10)

  1. ŻYCIE

Pierwszym zadaniem, jakie stawiał sobie Papież była troska o poszanowanie życia każdego człowieka. Życie bowiem nie jest jednym z wielu dóbr, obok innych. Życie to fundament, na którym można dopiero rozwijać wszelkie inne zdolności i talenty. Tymczasem dzisiaj – paradoksalnie –dominuje „etyka jakości życia”, której celem nie jest samo życie, tylko maximum jego używania, która prowadzi do „cywilizacji śmierci”. Szczególnie widocznym i bolesnym tego efektem jest niemal powszechna akceptacja zabijania nienarodzonych a ostatnio także eutanazji. Nie dziwi więc, że bodaj najbardziej dramatyczna w swym tonie encyklika Evangelium vitae, używa quasi-dogmatycznej formuły dla potępienia wszelkich form bezpośredniego zabójstwa niewinnych istot ludzkich, w szczególności aborcji i eutanazji. Powszechne ojcostwo Papieża wyraziło się najpierw jego troską o poszanowanie życia każdego człowieka, o świętość każdej ludzkiej osoby.

  1. RODZINA

Troska o życie każdego człowieka pociągała za sobą troskę o rodzinę, w której człowiek rodzi się i dojrzewa w miłości i do miłości. Miłości trzeba najpierw doznać, by móc ją świadczyć innym, samemu w niej odnajdując radość i pełnię człowieczeństwa. Żadne pouczenia o znaczeniu miłości, żadne katechezy przypominające, że Bóg jest Miłością, nie znajdą właściwego rezonansu w ludzkim sercu, jeśli zabraknie przeżycia bezinteresownej miłości ze strony najbliższych. Dlatego też Papież tyle uwagi poświęcał specyfice miłości małżeńskiej i rodzicielskiej. W wywołującym wiele protestów odrzuceniu antykoncepcji nie chodziło Mu o metody regulacji poczęć, lecz o obronę istoty małżeńskiej płodnej miłości, zakorzenionej w stwórczej miłości Boga Ojca. Ukazaniu tej wizji miłości poświęcił Papież szczególnie wiele uwagi w adhortacji Familiaris consortio i w obszernym cyklu katechez zatytułowanym Mężczyzną i niewiastą stworzył ich.

Rodzina była dla Papieża modelem, do którego odwoływał się wtedy, gdy podkreślał znaczenie narodu, a także całej wspólnoty międzynarodowej. Tylko w takiej społeczności, narodowej i międzynarodowej, w której – jak w dobrej rodzinie – postrzegamy siebie jako braci, może wzrastać prawdziwa kultura.

  1. SPOŁECZEŃSTWO

Wołanie o budowanie rodziny, w której swoje miejsce może znaleźć każdy mieszkaniec Ziemi, stanowiło z kolei klucz do rozwinięcia jego nauczania społecznego.

Tutaj Papież z Polski przyczynił się do nowego powiewu wolności w Europie i pośród wielu narodach świata. „Naród jest prawdziwie wolny, gdy może kształtować się jako wspólnota określona przez jedność kultury, języka, historii. Państwo jest istotnie suwerenne, jeśli rządzi społeczeństwem i zarazem służy dobru wspólnemu społeczeństwa, i jeśli pozwala narodowi realizować właściwą mu podmiotowość, właściwą mu tożsamość” (Jasna Góra – 11.06.1983).

Poza tym dopominał się on o to, aby każdy człowiek miał szansę godziwego życia i włączenia się w twórczy sposób w pomnażanie dobrobytu pozwalającego mu dojrzewać do pełni człowieczeństwa. Do rangi skandalu wołającego o pomstę do nieba urasta w mniemaniu Papieża przybierająca coraz większe rozmiary niesprawiedliwość społeczna. Chodziło mu o to, by solidarnie włączyć wszystkich w trud mądrego czerpania z bogatych dóbr ziemskiego globu, który Stwórca powierzył całej ludzkości i do korzystania z których każdy ma prawo.

Ojciec święty nie odrzucał w całości mechanizmów ekonomicznych, które przyjęte są w tak zwanych społeczeństwach kapitalistycznych, ale zamiast o kapitalizmie wolał mówić o przedsiębiorczości, ponieważ ona zwraca uwagę na podmiotowe, twórcze uczestnictwo poszczególnych ludzi i narodów w pomnażaniu ogólnoświatowego dobrobytu. Nie krytykował też struktur demokratycznego państwa, które podmiotowość człowieka zdają się lepiej gwarantować, niż inne formy życia społecznego, ale podkreślał znaczenie właściwych założeń aksjologicznych, czyli właściwego systemu wartości, bez których tryby demokracji łatwo mogą się obrócić przeciwko człowiekowi, zwłaszcza najbardziej bezbronnemu i najbiedniejszemu.

Z wezwaniem o sprawiedliwy podział dóbr łączy się też coraz bardziej naglący postulat poszanowania środowiska naturalnego. Niepohamowana, rabunkowa gospodarka rychło może bowiem doprowadzić do pozbawienia całego rodzaju ludzkiego możliwości życia na Ziemi. Konieczna rewizja konsumpcyjnego stylu życia wymaga więc ascezy, umiejętności rezygnacji z dóbr niekoniecznych, których pomnażanie nie służy osobowemu rozwojowi tych, którzy ich nadużywają, a zagraża egzystencji przyszłych pokoleń.

  1. KOŚCIÓŁ

W trosce o zachowanie i umocnienie jedności Kościoła Papież organizował częste synody biskupów, których owocem były odpowiednie adhortacje, doprowadził do opracowania nowego Katechizmu Kościoła Katolickiego (wzmocnionego niejako obszernym cyklem katechez środowych komentujących katolickie Credo), przygotował nowy Kodeks Prawa Kanonicznego.

Szczególnym znakiem tej jedności były jego podróże apostolskie. Wierni na wszystkich kontynentach mogli usłyszeć adresowaną do nich naukę Kościoła, głoszoną przez tego, któremu zlecono „umacnianie braci w wierze”.

Ileż to razy Papież mówił o konieczności oddychania dwoma płucami: Wschodu i Zachodu! Św. Papież daleki był oczywiście od irenicznej próby powierzchownego pojednania, ignorującego różnice w wyznawanej wierze. Świadom był też tego, że dialog ekumeniczny jest trudny, ale przekonywał nas, że wysiłek pełnego miłości zrozumienia prawosławnych i protestantów – prowadzony w duchu szukania i poszanowania prawdy, wraz z gotowością pokornego i odważnego wyznania własnych win – jest wolą Chrystusa i stanowi istotny wymóg katolickiej wiary.

Dialog ten obejmować musi również niechrześcijan, w pierwszym rzędzie wyznawców judaizmu, naszych „starszych braci w wierze”. W odniesieniu do nich rachunek sumienia i wyznanie własnych win stało się szczególnie naglące tym bardziej, że wielu katolików do dziś nie wyzbyło się głęboko niekatolickiego myślenia.

Dialog z religiami niechrześcijańskimi stanowił dla Ojca Świętego element misyjnego wezwania, którego Kościół nie może zaniechać, skoro jest powołany do głoszenia Ewangelii całemu światu. Papież dał temu wyraz zapraszając przedstawicieli głównych religii świata na modlitwy w Asyżu. Misje nie mogą się rozminąć ze światem wewnętrznym tych, którzy wprawdzie jeszcze Chrystusa i Jego Ewangelii nie znają, ale którzy – na swój sposób – bywają wrażliwi na świat wartości i głęboko religijni.

  1. MISJE

Na początku trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa – pisał Papież w encyklice Redemptoris missio – potrzeba misji jest niezwykle pilna, ponieważ „liczba tych ludzi, którzy nie znają Chrystusa i nie należą do Kościoła, stale wzrasta, a od zakończenia Soboru niemal się podwoiła. Dla tej ogromnej liczby ludzi, umiłowanych przez Ojca, który dla nich zesłał swego Syna, oczywista jest nagląca potrzeba misji” (n. 3). Wezwanie Zbawiciela, by głosić Dobrą Nowinę staje się dzisiaj jeszcze bardziej naglące.

Misja ewangelizacyjna Kościoła – uczył Papież – polega w swojej istocie „na głoszeniu miłości, miłosierdzia i przebaczenia Bożego, objawionych ludziom w życiu, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, naszego Pana. Jest to głoszenie radosnej nowiny o tym, że Bóg nas kocha i pragnie zjednoczyć wszystkich w swej miłosiernej miłości, przebaczając i wzywając do przebaczenia innym nawet najcięższych przewinień (2 Kor 5, 19).

Od typowej pracy misyjnej Ojciec Święty odróżniał „nową ewangelizację”, potrzebną w tych krajach, które – kiedyś chrześcijańskie – dziś coraz bardziej zapominają o Bogu. W nowej ewangelizacji szczególną rolę odgrywa świadectwo własnego życia, tylko ono bowiem może na powrót przywrócić atrakcyjność Dobrej Nowiny, którą neopoganie często odrzucają jako rzekomo już znaną.

  1. MIŁOSIERDZIE

Przez szereg innych inicjatyw Jana Pawła II przebijało pragnienie przybliżenia ludziom Boga bogatego w miłosierdzieW tym sensie wszystkie trzy „encykliki trynitarne” (Redemptor hominis, Dives in misericordia oraz Dominum et Vivificantem) należy traktować jako fundamentalne. Ostatecznie – poprzez wychodzenie naprzeciw różnym zagrożeniom, rozterkom i wyzwaniom człowieka – chciał nas przekonać Ojciec niebieski, jak bardzo „do końca” umiłował nas Chrystus

Ten dialog z miłosiernym Bogiem człowiek prowadzi nie w pojedynkę, ale w łączności z całym Kościołem. Miał on prowadzić nas do odrodzenia życia religijnego nie tylko całego Kościoła, ale także poszczególnych grup wiernych. Najbardziej rozpoznawalne były Papieskie inicjatywy związane z religijną mobilizacją młodzieży. Rzeczywiście, trudno nie zdumiewać się sukcesem, jakim okazało się organizowanie Światowych Dni Młodych. Nie były to zwykłe spotkania młodych z Papieżem, ale były to zawsze okazje do przybliżenia młodym Chrystusa, który odsłania przed nimi oblicze miłosiernej miłości Ojca.

  1. ŚWIĘTOŚĆ

Trzeba też wspomnieć o tym, bez czego jego nauczanie nie miałoby tak wielkiej mocy i nie poruszałoby tak dogłębnie ludzkich serc. Za wszystkimi bowiem słowami i czynami Papieża stała jego osobista świętość. Ojciec święty „uczył, jak żyć – i żył, jak nauczał”. Nie tylko mówił o modlitwie, ale naprawdę się modlił. Nie tylko nawoływał, aby kochać każdego człowieka, ale sam wszystkich kochał – i było to widać po każdym jego słowie i geście. Nie powtarzał mechanicznie słów Chrystusa o przebaczeniu, ale przebaczył temu, który targnął się na jego życie.

Vaclav Havel – doświadczywszy promieniowania papieskiej świętości – tak o niej powiedział: „Widziałem się z Nim po raz pierwszy w kwietniu 1990 roku, gdy przyjechał tutaj z pielgrzymką. Nagle uświadomiłem sobie, że spowiadam się przed nim, choć nie mam zwyczaju chodzić do spowiedzi, bo nie jestem praktykującym katolikiem, ale odczułem taką potrzebę, ponieważ z osoby Papieża emanuje ogromne pragnienie zrozumienia drugiego człowieka”.

ZAKOŃCZENIE

Ojciec Święty tak wiele uczynił dla świata, w którym żyjemy. Dni żałoby pokazały, że świat to docenił. W intencji chorego Papieża modlili się nie tylko katolicy, ale też protestanci, prawosławni, żydzi, muzułmanie, ludzie dobrej woli. Także niewierzący okazywali swoją z nim solidarność i życzliwość. Chyba nikt nie ma dziś wątpliwości, że św. Jan Paweł II był wielkim darem Boga dla Polski, Europy, Świata i Kościoła. Jego brak pozwala nam to dzisiaj jeszcze głębiej odkryć jego promieniowanie. Ewangelijne ziarno wrzucone przez niego na glebę ludzkich serc potrzebuje jeszcze dużo czasu, aby znaleźć należne mu miejsce w  ludzkich sercach; aby wydać dojrzalszy plon.

Na koniec zachęcam każdego i każdą z was, abyśmy nie traktowali niczego jako osiągnięte raz na zawsze, tak jakby, np. wiara i geniusz świętego Papieża Jana Pawła II wystarczyły, ażeby iść dalej pewnie i uchronić się od przyszłych niebezpieczeństw. Każde kolejne pokolenie jest wezwane do przyswojenia sobie – w sposób autentyczny i oryginalny – tradycji i wartości, jakie zostały mu ofiarowane przez tego Papieża, aby otrzymany od niego dar zaowocował na nowo w nowych czasach i w nowych okolicznościach. Poprzez codzienne pójście za Chrystusem każdy z nas musi sobie przyswoić skarby prawdy i łaski, jakie zostały nam przekazywane przez dziedzictwo przeszłości.

Tak, potrzeba, abyśmy – od prób dowartościowania się jego wielkością – przeszli w Duchu Świętym na szlaki jakie nam przetarł św. Papież, abyśmy przede wszystkim „nigdy nie wzgardzili Miłością Chrystusa, która jest największa, która wyraziła się przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu”. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *