RN
TwitterFacebook

Sytuacja w Madrycie oczami księdza Tomasza

Madryt pod śniegiem, śnieżny armagedon, Madryt sparaliżowany – to tylko niektóre tytuły gazet mówiące o tym co w ostatnich kilkunastu godzinach dzieje się w Hiszpanii.  Od kilku lat w Madrycie studiuje i pracuje ks. Tomasz Grala, kapłan Diecezji Łomżyńskiej. Ostatnio w mediach społecznościowych podzielił się swoimi doświadczeniami z przeżywania ostatnich godzin w zasypanym mieście.

Niewiarygodne, ale prawdziwe, czyli Madryt w “ogniu” śnieżycy.
“Jest zima to musi być zimno, takie są odwieczne prawa natury” można usłyszeć w popularnej komedii Stanisława Barei. Wbrew pozorom Hiszpanom nie jest obce pojęcie śniegu, ale to co działo się w ostatni piątek oraz sobotę przerosło wszelkie oczekiwania i wyobrażenia, czyli prognozy. Te zapowiadały maksymalnie 20 centymetrów śniegu. Tymczasem media podają prawie 70 centymetrów opadów.
Niezależnie ile napadało, można było zobaczyć istny paraliż na lądzie, na wodzie i w powietrzu, czyli dezorientację w tutejszym wydaniu. Ostatnie takie opady miały miejsce jakieś 50 lat temu.
Wymienię tylko kilka z konsekwencji niecodziennej hiszpańskiej zimy:
– kilka ofiar śmiertelnych
– niemal całkowity paraliż 2 najważniejszych obwodnic Madrytu (M-30 i M-40)
– porzucone samochody i autobusy
– brak komunikacji miejskiej (nawet część Metra zostało zamknięte)
– przymusowe noclegi w hotelach albo w specjalnie przygotowanych noclegowniach dla tych, którzy nie mieli możliwości powrotu do domu-
– odwołane zajęcia w szkołach do środy
– odwołane Msze Święte w niedzielę przez większość parafii (w naszym przypadku zostawiliśmy o 12.00, ponieważ transmitujemy Ją online. Przyszło około 50 osób.
– odcięcie wielu dzielnic od świata
– połamane drzewa, które nie wytrzymały ciężaru śniegu.
Dziś, po prawie 48 godzinach zobaczyłem … pługi w asyście policji (chyba je z Polski sprowadzali). Wcześniej, a parafia Matki Bożej w Tres Cantos mieści się koło jednej z ważniejszych ulic, można było zobaczyć 1 auto na jakieś 2 godziny.
Co do naszej parafii: poranny sobotni widok nie napawał optymizmem. Śnieg zniszczył zadaszenie nad samochodami, a metalową konstrukcję podtrzymała … furgoneta parafialna ratując inne auta przed zniszczeniem. Od sobotniego rana do teraz wraz z około 60 wolontariuszami parafialnymi musieliśmy na wszelki wypadek odśnieżyć zadaszenia Kościoła, plebanii i domu parafialnego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

seventeen + 20 =