TwitterFacebook

Twoja rodzina pomagała Żydom? Muzeum Diecezjalne gromadzi świadectwa!

Trwa zbieranie materiałów o mieszkańcach diecezji łomżyńskiej ratujących Żydów w czasie II wojny światowej i po jej zakończeniu. Świadectwa gromadzi Muzeum Diecezjalne w Łomży. Dyrektor placówki, ks. Tomasz Grabowski apeluje do wszystkich zaangażowanych niegdyś na rzecz pomocy Żydom, aby spisali swoje wspomnienia w celu ich archiwizacji dla potomnych.

Zwracam się do każdego mieszkańca naszej diecezji z prośbą o spisanie i przekazanie do Muzeum świadectw o Polakach, którzy ratowali Żydów w czasie II wojny światowej i później. Mamy głęboką świadomość faktu, że gro naszych terenów – miasteczek i gmin, zamieszkiwała ludność żydowska. Wiemy też z bardzo niespójnych przekazów o tym, że duża część naszych diecezjan pomagała ocalić starszych braci w wierze. Być może w tym gronie byli wasi dziadkowie, ojciec, matka, kuzyn, sąsiedzi – podkreśla ks. Tomasz Grabowski.

Duchowny podkreśla, że liczy się pomoc wyrażona konkretnym czynem, takim jak np. przechowanie kogoś w celu uratowania przed łapanką niemiecką. Wiadomo też o przypadkach zawierania małżeństw z członkami ludności żydowskiej. Niektórzy adoptowali dzieci żydowskie, by je ratować. Zachęcam, aby wszystkie te dowody miłości człowieka do człowieka spisać – podsumowuje ks. Grabowski.

Z uzbieranych świadectw stworzona będzie wystawa stała dostępna dla zwiedzających Muzeum Diecezjalne. Możne wysyłać je listownie, mailowo, lub dostarczyć osobiście. Placówka znajduje się przy ul. Giełczyńskiej 20A w Łomży. Dane szczegółowe i formularz kontaktowy są na stronie internetowej Muzeum Diecezjalnego.

pd

1 komentarz

  1. Eugeniusz Kaczyński Odpowiedz

    Było to na początku wrzesnia 1942r.pomiędzy wsiami Roszki Włodki i Łupanka Nowa.
    W obawie przed zgrupowaniem w Getcie Białystok,Grupa Żydów z m.Łapy ukrywała się w Choince i pobliskich kopcach.
    Byli to znajomi ludzie moich rodziców Aleksandra i Stanisławy Kaczyńskich ze wsi Roszki Włodki.
    Do spotkania z nieszczęśliwymi ludźmi doszło w czasie wykopków na naszym sąsiednim polu.
    Tego samego dnia pod wieczór poszliśmy z pomocą. Moja starsza siostra Eugenia i ja zanieśliśmy ciepłe jedzenie.
    Było już ciemno ale wrażenie przygnębiające,słychać było jęki i płacz dzieci.
    Przez pewien czas pomagał im nasz ojciec Aleksander, potem pomoc przejął sąsiad bliższej działki.
    Obowiązywała ścisła konspiracja bo wiadomo co groziło za okazaną pomoc-śmierć i zemsta.
    Przed nadejściem mrozów i grożącą dekonspiracją,nieszczęśliwi Żydzi udali się w okolice bardziej zalesione koło Kowalewszczyzny.Dalszy los nie jest znany.Wiadom,że w tym terenie doszło do obławy żąndarmów,zginęli Żydzi i Polacy ich ukrywający.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *