TwitterFacebook

W Podlaskiem nie chcą likwidować barszczu Sosnowskiego

Barszcz Sosnowskiego niestety ma się dobrze, a co gorsza – będzie miał się jeszcze lepiej. Samorządy gmin województwa podlaskiego nie są zainteresowane likwidacją tej groźnej rośliny. 31 maja upłynął termin składania wniosków do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony środowiska i Gospodarki Wodnej w Białymstoku na likwidację barszczu Sosnowskiego. Lista jest pusta.

Zakończył się nabór w programie ,,Likwidacja barszczu Sosnowskiego”. Do naszego Funduszu w trybie opisanym w regulaminie naboru nie wpłynął żaden wniosek. Z tego może wynikać fakt, iż w gminach jest niewielka świadomość wynikająca z zagrożeń w kontakcie człowieka z barszczem Sosnowskiego – mówi Maciej Borzyszkowski, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Białymstoku.

Barszcz Sosnowskiego (zwany też zemstą Stalina) wygląda jak przerośnięty koper, ale z tym poczciwym warzywem nie ma nic wspólnego. Do Polski trafił ze Związku Radzieckiego jako roślina paszowa. Szybko okazało się, że nie nadaje się dla zwierząt- może powodować u nich poparzenia przewodu pokarmowego.

Na dodatek roślina ta jest bardzo groźna dla ludzi. W kontakcie z człowiekiem może powodować poparzenia skóry. Jest niebezpieczny z tego względu, że rośnie w ciągach komunikacji pieszej. W szczególności w okresie wakacyjnym. Gdzie korzystają nasi mieszkańcy, turyści województwa podlaskiego. Rośnie też w korytach rzek, przez co zagraża kajakarzom – dodaje Borzyszkowski. 

Szacuje się, że na terenie województwa podlaskiego rośnie 120-140 skupisk barszczu. Roślina szybko się mnoży i jest trudna do zwalczenia.

Gminy nie skorzystały z prawa do likwidacji barszczu, mimo że zostały wcześniej poinformowane o zagrożeniach wynikających z kontaktu z rośliną. Pozostaje nam być ostrożnym i nie zbliżać się do tej rośliny.

Katarzyna Wasilewska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *