TwitterFacebook

Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy

Cytat stanowiący tytuł niniejszego artykułu to nie tylko wpadający w ucho refren psalmu śpiewanego podczas Mszy Świętej, ale treść i zadanie, jakie sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki pozostawił swym duchowym spadkobiercom – członkom Ruchu Światło-Życie. To również tytuł niewielkiej książeczki zawierającej refleksje o pamięci stworzenia wobec Stwórcy, w której założyciel zachęca do analizowania „Bożej historii zbawienia w naszym życiu”.

Pozwolę sobie na krótką refleksję dotyczącą znaczenia wielkiego dzieła, jakim na polskiej ziemi stał się Ruch popularnie zwany „oazą”. Ściślej rzecz ujmując, skupię się na znaczeniu owej wspólnoty w naszej diecezji, gdyż w 2020 r. przypada okrągły jubileusz 50-lecia istnienia Ruchu Światło-Życie na naszych terenach.

Było to dokładnie 12 lat temu na „Kopiej Górce”. Będąc pierwszy raz w tym miejscu, nie wiedząc nic o „oazie”, zauważyłem leżącą księgę, w której wpisywało się wielu odwiedzających to miejsce. Zza mojego ramienia jakaś kobieta zadała pytanie: „Skąd jesteś?”; nieco zmieszany odpowiedziałem: „jesteśmy z grupą z diecezji łomżyńskiej”. W oczach owej kobiety zarysował się uśmiech. „Zaraz coś ci pokażę” – odpowiedziała i otworzyła księgę na stronie, na której z wielkim trudem (czas sprawił, iż atrament jest już ledwo widoczny) zobaczyłem wpis pochodzący z rekolekcji kapłańskich organizowanych przez ks. Franciszka Blachnickiego. Byli na nich kapłani z naszej diecezji, których podpisy tam się znajdowały. W ułamku sekundy uświadomiłem sobie, że Ruch Światło-Życie (który do tej pory kojarzyłem z wakacyjnymi wyjazdami w góry) jest jakimś przedziwnym „Dziełem” – czymś, co ma swoją historię, ludzi, miejsca, wydarzenia.

Czas mijał, a ja coraz bardziej interesowałem się tym niezwykłym charyzmatem. Wakacyjne rekolekcje, pełnione posługi podczas nich, grupy formacyjne w seminarium i w parafiach. Raz z większym, innym razem z mniejszym zainteresowaniem i frekwencją. Z większymi i mniejszymi skutkami czy owocami (choć te zostawiam Bogu). Zawsze jednak gdzieś w tle rozbrzmiewały słowa rodziców wysyłających swe pociechy na wakacyjne rekolekcje: „Ach…, jak my kiedyś jeździliśmy na oazy…”, powodowały one we mnie ogromną radość płynącą z faktu, iż uczestniczę w czymś wielkim, czymś co trwa od lat.

Raz podczas odwiedzin duszpasterskich w parafii (tzw. kolęda) znowu ogarnęło mnie zdziwienie – widzę na stole Pismo Święte z dedykacją z lat 70. i słowa „fos-zoe” wygrawerowane na krzyżu. Jest temat do dialogu – pomyślałem. „Skąd Pan ma takie rzeczy” – pytam z uśmiechem. „Proszę księdza, od lat 70. to bardzo ważny znak w moim życiu. Od niego się zaczęło. Pismo Święte, które wręczał nam nasz wikariusz (obecnie emeryt!) i uczył nas, jak korzystać, czytać, rozważać. Jestem po formacji w Ruchu, byłem na wielu rekolekcjach”. Po raz kolejny uświadomiłem sobie, jak potężna jest historia względem mnie. Jak potężny jest Bóg, że daje się doświadczać wielu ludziom, a ci nie pozostają dłużni i odpowiadają świadectwem o Jego Miłości.

Rozmowy o takich miejscach jak Becejły, Stasikówka, Wiżajny, Giby, czy Piątnica, Krasnosielc, Osuchowa i wiele innych wywołują zawsze radość i ten niezwykły błysk w oku. Jakby nie trzeba było nic mówić, sama nazwa miejscowości, czy imię księdza moderatora owych rekolekcji zupełnie wystarczą, aby otworzyć ocean wspomnień. Rozmowy o doświadczeniu Boga, wspólnoty, o tym, jak dzięki rekolekcjom 15-dniowym rozwija się hart ducha, kształtuje się postawa moralna, ludzka, duchowa.

W 2020 roku przeżywać będziemy jubileusz 50-lecia istnienia Ruchu Światło-Życie w naszej diecezji. Warto pomyśleć, powspominać, jak wiele zawdzięczamy „oazie”, która jest Ruchem ewangelizacyjnym i charyzmatycznym (pierwszym na terenie Polski). Jak wiele dzieł, instytucji bierze swój początek właśnie w tym Ruchu. Dziś niektórzy znani rekolekcjoniści, ewangelizatorzy, świeccy i duchowni przyznają, że dzięki zetknięciu się z tym wielkim charyzmatem odkryli swoje powołanie, czy rozeznali kierunki działań duszpasterskich.

Warto pamiętać o korzeniach, z których się wyrasta, a ta skromna refleksja może będzie początkiem jakiegoś cyklu wspomnień, świadectw, myśli, z którymi będziemy się tu dzielić.

ks. Dawid Kulesza
Moderator Ruchu Światło-Życie
diec. łomżyńskiej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *