RN
TwitterFacebook

Wprowadzenie relikwii św. Leopolda Mandića do zambrowskiej fary

– Ufam, że obecność relikwii św. Leopolda Mandića przyczyni się do tego, że wierni w tym bardzo trudnym czasie będą mogli jeszcze owocniej doświadczać Bożego Miłosierdzia przez posługę sakramentalną, sakramentu pokuty, ale również, że ten czas, naznaczony walką z koronawirusem, z chorobami, będzie sprzyjał doświadczeniu jego pośrednictwa, właśnie w tych trudnych doświadczeniach choroby i cierpienia – mówił ks. Wojciech Nowacki, proboszcz parafii pw. Trójcy Przenajświętszej w Zambrowie, przed wprowadzeniem relikwii św. Leopolda Mandića do parafialnego kościoła.

Pomysł na sprowadzenie relikwii św. Leopolda, jak zdradził duszpasterz zambrowskiej fary, zrodził się z relacji z osobami, które miały okazję bliżej poznać tego świętego i doświadczyć mocy modlitwy za jego wstawiennictwem. – W Polsce ten święty jest bardzo mało znany – mówi ks. Wojciech Nowacki. Wiele osób zna Padwę i sanktuarium pw. św. Antoniego Padewskiego, ale w cieniu tego wielkiego sanktuarium skrywa się klasztor oo. kapucynów z „Małym Świętym” i to dosłownie „małym”, bo św. Leopold Mandić miał około stu czterdziestu centymetrów wzrostu. Z pochodzenia był Chorwatem, czyli z Bałkanów naznaczonych podziałami wśród chrześcijan. Jego pragnieniem było apostolstwo jedności, ale przełożeni zakonni podjęli inną decyzje i skierowali go do posługi w konfesjonale. On pokornie, w duchu posłuszeństwa zakonnego, tę misję spowiednika realizował i to z niezwykłą owocnością. Zarzucano św. Leopoldowi, że jest zbyt łagodny dla swoich penitentów – mówi ks. Wojciech, ale on twierdził, że pan Bóg jest jeszcze łagodniejszy wobec nas wszystkich.

– Tę misję spowiednika realizował wytrwale, mimo że zachorował na raka krtani. Praktycznie jeszcze w dniu śmierci służył penitentom spowiedzią, co już jest dowodem wielkiego heroizmu – mówił zambrowski dziekan, przybliżając postać „Małego Świętego”. On też dokonał wprowadzenia relikwii św. Leopolda Mandića podczas niedzielnej Mszy św. Relikwie zostały umieszczone w relikwiarzu w kształcie litery T – „tau”, który przypomina, iż św. Leopold Mandić był kapucynem, nierozłącznie związanym ze swoim założycielem – św. Franciszkiem.

Relikwie św. Leopolda Mandića są czwartymi, którym część oddawana jest w zambrowskim kościele. Do tej pory wierni modlili się przy relikwiach św. Jana Pawła II, św. siostry Faustyny i bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

Leopold Mandić urodził się 12 maja 1866 r. w Herceg Novi, jako dwunaste dziecko w ubogiej rodzinie chorwackiej. Po ukończeniu nauki w niższym seminarium w Udine wstąpił do zakonu kapucynów w prowincji weneckiej, we Włoszech. W 1888 r. złożył śluby wieczyste, a w 1890 r. przyjął święcenia kapłańskie. Z powodu bardzo niskiego wzrostu przełożeni nie zalecali mu posługi kaznodziei. Uznali, że jego „terenem misyjnym”, za którym tak bardzo tęsknił, będzie konfesjonał. Przebywając w ciasnej celi zakonnej, Leopold był kilkanaście godzin dziennie do dyspozycji wiernych. Służył wszystkim tym, którzy prosili o pojednanie z Bogiem. Nie tylko udzielał rad i służył jako spowiednik, ale za penitentów ofiarował swoje cierpienia. Niedomagania fizyczne w niczym nie umniejszały jego wybitnym walorom duchowym. Wyróżniał się głębią życia wewnętrznego i przeżyć religijnych, odznaczał się wielką miłością do Eucharystii i Matki Bożej. Posiadał charyzmat czytania w sumieniach tych, którzy przychodzili do niego po radę i pojednanie z Bogiem.

Zmarł 30 lipca 1942 r. Został beatyfikowany 2 maja 1976 r. przez papieża Pawła VI, a kanonizowany 16 października 1983 r. przez Jana Pawła II. Liturgiczne wspomnienie św. Leopolda Mandića przypada 12 maja. Papież Jan Paweł II nazwał go „Apostołem sakramentu pojednania”, ustanawiając go orędownikiem zarówno penitentów, jak i spowiedników.

Joanna Ekstowicz/foto: Jarosław Jankowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3 × four =