TwitterFacebook

GD: Andrzej Modzelewski, dyrektor MOSiR w Łomży

Brak ratowników, co przełożyło się na ograniczenie funkcjonalności jednego z basenów w Łomży, rozpoczęcie sezonu na nadnarwiańskich bulwarach czy dmuchany plac zabaw dla dzieci, jaki ma pojawić się na Skate Parku przy ul. Konstytucji 3-go Maja w Łomży – to tematy poruszone w trakcie rozmowy z dzisiejszym gościem dnia Radia Nadzieja, dyrektorem Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji Andrzejem Modzelewskim

Maciej Kowalski: Ratowników brakuje w MOSiRze?

Andrzej Modzelewski: Tak oczywiście. To jest problem, z którym borykamy się już od jakiegoś czasu. Muszę tu powiedzieć, że to nie jest tylko problem łomżyński. Taka sytuacja na rynku pracy również jest w całej Polsce, wszędzie brakuje ratowników, z kilku przyczyn: przede wszystkim no wiadomo tutaj w Łomży to też są kwestie wynagrodzenia. My jako jednostka budżetowa poruszamy się w ramach budżetu jaki uchwaliła nam Rada Miasta, i te płace są nie zawsze na poziomie, którym ratownicy by oczekiwali.

Ale wie Pan, Panie dyrektorze – przepraszam wejdę Panu w słowo – polska natura jest taka, że wychodzimy z założenia, że nigdy nie jest tak dobrze, by nie mogło być lepiej i zarobki nigdy nie są za wysokie. Każdy chciałby zarabiać więcej. To mówi Pan że to jest problem generalnie dotykający nie tylko Łomżę, ale pozostańmy przy Łomży, bo wszak koszula bliska ciału. Ale co za tym ma iść, że basen będzie w niedzielę zamknięty?

Oczywiście ja muszę tu powiedzieć jeszcze, że praca ratownika to nie jest łatwa praca, chociaż z zewnątrz, dla osoby która obserwuje to z boku, może być, może wydawać się pracą łatwą – przyjemną. Jednak taką pracą nie jest.

Na pewno jest odpowiedzialna, bardzo odpowiedzialna.

Tak, przede wszystkim. Sama kwestia odpowiedzialności, presje ratownicy mają tą świadomość. To jest praca, gdzie pracownik, ratownik musi być czujny przez osiem godzin, przez cały okres swojej pracy. Nie może pozwolić sobie na dekoncentrację. No i my tego wymagamy od pracowników. Wiemy, że nie każdy się do tej pracy nadaje. Nie każdy sam wytrzymuje tą presję, ten rodzaj ten pracy, która tak jak wcześniej wspomniałem na pozór wydaje się łatwa, ale taką pracą nie jest. W tej chwili ja cieszę się, że mamy takich ratowników. To też są wyselekcjonowani ludzie, ponieważ z niektórymi ratownikami musieliśmy się rozstać, pewnie niektórzy sami zrezygnowali. Obecnie mamy kadrę naprawdę dobrych ratowników, na ale niestety jest ich zbyt mało. I z tego też względu musimy szukać różnych metod na rozwiązanie tego problemu. Tutaj tak jak Pan wspomniał, posunęliśmy się też do tego, że zamknęliśmy pływalnię numer jeden na niedzielę. Jednak to była decyzja przemyślana. W niedzielę na pływalni przy ulicy Niemcewicza jest tych klientów stosunkowo mało – kilkadziesiąt osób. Więc te osoby mogą skorzystać w tym dniu z Parku Wodnego. Tam jest dużo więcej atrakcji, cena jest podobna, więc na to się zdecydowaliśmy. A ten ruch zamknięcia pływalni w Niedzielę, pozwolił nam wygospodarować kilka etatów, dzięki którym funkcjonuje Park Wodny.

Wie Pan, bo dzisiaj rozmawiamy – no i dobrze, że Park Wodny jest. Dobrze, że Łomża jest w tej komfortowej sytuacji, że nie ma tylko jednego obiektu do pływania zamkniętego, zadaszonego – ale dwa, i że ten drugi w niedzielę też będzie funkcjonował. Ale wie Pan, dzisiaj mówimy o zamknięciu w Niedzielę jednego basenu, ale patrzymy do przodu, za chwilę sezon letni. Mamy co prawda początek wiosny, ale rozpocznie się lato i co? I już rodzi się pytanie: czy w takim razie zabraknie nam ratowników na plażę miejską?

Dlatego nie pozostajemy bezczynnie. Robimy kroki w tym celu, żeby tych pracowników zdobyć, żeby Oni pojawili się na rynku pracy. Tu muszę powiedzieć, że bardzo dobrze układa nam się współpraca z Urzędem Pracy. Naprawdę już ta współpraca od jakiegoś czasu est i owoce się pojawiły. W tamtym roku kilka osób już zostało przeszkolonych na ratowników, jednak tak jak mówię, tutaj nie każdy też sam czuje się na siłach. Kilka osób które były przeszkolone po którkim czasie zrezygnowały z pracy. Ale w tym roku ponownie jest szansa dla bezrobotnych uzyskania uprawnień ratownika wodnego. Tutaj Urząd Pracy przeszkoli tych bezrobotnych, pokryje wszystkie koszta związane z tymi szkoleniami.

A ile kosztuje takie szkolenie – wyszkolenie ratownika wodnego?

Szkolenie na ratownika wodnego kosztuje około tysiąca siedmiuset złotych.

To nie mały wydatek.

Tak. No wiadomo dla osoby szczególnie nie pracującej, jest to spory wydatek. Do tego dochodzi jeszcze koszt kursu kwalifikowanej pierwszej pomocy medycznej.

To już taki bonus?

To są wymagania obligatoryjne, czyli bezwzględnie wymagane.

Ale za to nie trzeba płacić? Czy trzeba zapłacić za ten kurs pierwszej pomocy?

Normalnie kosztuje on 550 zł. W ramach współpracy z Urzędem Pracy, będą osoby bezrobotne przeszkolone, i wszystkie koszta, również te związane z tym kursem kwalifikowanej pierwszej pomocy przedmedycznej zostaną pokryte.

Panie dyrektorze, jakim zainteresowaniem szkolenie cieszyło się w roku ubiegłym?

Powiem szczerze, że mimo tego że tych bezrobotnych było sporo zarejestrowanych w Urzędzie Pracy, było też kilkunastu absolwentów Wyższej Szkoły Wychowania Fizycznego. Jednak tu nie było zbyt dużo chętnych. Udało się wyselekcjonować cztery osoby, które zostały przeszkolone. Tak jak mówię, niestety z tych osób na dzień dzisiejszy jest tylko jedna, więc mówię: nie jest to też takie proste.

Na pewno tak. Ale specyfika pracy też wymaga, no wymaga swego. A ile zarabia ratownik?

Ratownik zarabia około dwóch tysięcy trzysta złotych zasadniczego.

Czy to mówimy o wynagrodzeniu brutto czy netto?

O kwotach brutto. Do tego dochodzi jeszcze stażowe. Oczywiście w jednostkach budżetowych są jeszcze dodatkowe bonusy w postaci chociażby trzynastek, obligatoryjne nagrody wypłacane w naszej jednostce dwa razy w roku. Może nie są to duże pieniądze, ale jednak też stabilność pracy.

Ale jest to praca, która oprócz tego, że niesie ze sobą przeogromną odpowiedzialność, to także praca w przysłowiowy świątek, piątek i niedziela.

Oczywiście jest to praca zmianowa, więc tutaj wchodzą w grę również soboty, niedziele, również niektóre dni świąteczne, no i godziny wiadomo wieczorne i poranne. Obiekt funkcjonuje od godziny szóstej do dwudziestej drugiej. Poza tym nasi ratownicy wykorzystywani są również do pracy na plaży miejskiej, którą zarządzamy drugi rok. Wiec tutaj też ta praca jest specyficzna – na dworze, na rzece – nie jest łatwa.

Jest na pewno odpowiedzialna, co już niejednokrotnie o tym mówiliśmy. To może, ile brakuje ratowników? Pięciu? Siedmiu?

Na dzień dzisiejszy pięciu ratowników brakuje nam można powiedzieć od zaraz, więc jesteśmy w stanie tyle osób przyjąć na dzień dzisiejszy.

A mam takie informacje, że rozpoczął Pan szukania ratowników na Ukrainie?

To był taki pomysł, wyszedł gdzieś z miasta, ale na razie nikt jeszcze w tym zakresie nic nie robił. Mam nadzieję, że nie będzie takiej konieczności, że uda nam się jednak…

Że znajdziemy siły na miejscu.

… dokładnie, żeby byli to lokalni mieszkańcy, to też są miejsca pracy. Tutaj muszę zaprosić wszystkich, łomżyński WORD już w tym miesiącu będzie organizował taki kurs ratownika. Więc oprócz tych osób, które zostaną…

To mówi pan o Wodnym Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym.

WOPR-ze, tak. Przepraszam. WOPR – zgadza się. Oprocz tych osób, które zostaną skierowane z Urzędu Pracy, każdy może zgłosić się na te szkolenie, no i przejść ten kurs. No i praca czeka.

W dalszej części rozmowy Maciej Kowalski pyta o spotkanie Podlaskiego Związku Piłki Nożnej, w którym uczestniczył dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Łomży Andrzej Modzelewski na początku tego tygodnia oraz o rozpoczynający się już niebawem sezon letni na łomżyńskich bulwarach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *