TwitterFacebook

GD: Edward Jarota, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Łomży

40 lat pracy w tym 35 lat w pomocy społecznej – to właśnie za wkład w tę dziedzinę życia na rzecz innych, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, Edward Jarota – został uhonorowany przez prezydenta Andrzeja Dudę Złotym Medalem za Długoletnią Służbę. Z dyrektorem Jarotą, o często niełatwych początkach i historii łomżyńskiego PCPR rozmawiał Paweł Zyskowski:

Paweł Zyskowski: Drodzy państwo: spotykamy się tutaj w studiu z panem Edwardem nie bez kozery. Pan Edward został wyróżniony przez prezydenta RP medalem za długoletnią pracę zawodową. Panie Edwardzie: ile to lat już?

Edward Jarota: 40 lat minęło.

40 lat minęło tej pracy zawodowej, z czego 35 lat – z tego, co rozmawialiśmy przed nagraniem – 35 lat pracy w tej działce prospołecznej.

35 lat w pomocy społecznej.

Jeśli chodzi o tą perspektywę czasu… wiemy, że wszystko się zmieniało, począwszy od ustroju, ludzi z którymi się pracowało, z różnymi organami, które to nadzorowały. Rzeczywiście szmat czasu. Panie Edwardzie: jak to się wszystko zaczęło? Początki.

Tak. To jest historia. Początki były takie, że…

No zanim pan trafił do tej pomocy społecznej, to co jeszcze przez te 5 lat?

Tuż po studiach złożyłem podanie w wydziale kadr Urzędu Wojewódzkiego w Łomży. Przypomnę, to był już chyba drugi rok, kiedy województwo łomżyńskie było, funkcjonowało. Na drugi dzień, po złożeniu tego podania pracowałem u rodziców na wsi, zajeżdża Trabant, wychodzi jakiś pan i przedstawia się, że on jest z Urzędu Wojewódzkiego i mówi: pan jedzie ze mną do pracy – zabieram pana do pracy. Byłem zdziwiony, bo przecież myślałem, że trochę odpocznę po obronie pracy magisterskiej. I no niestety zaraz pojechałem i zacząłem tę pracę w wydziale – jak się okazało – kontroli i instruktarzu Urzędu Wojewódzkiego. I tam te kilka lat przepracowałem z tym, że z przerwą roczną, ponieważ musiałem odbyć służbę wojskową. Później powróciłem do pracy do Urzędu Wojewódzkiego, ale przyznam szczerze ta działalność kontrolna jest bardzo ważną funkcją zarządzania. Ona mi pozwoliła poznać funkcjonowanie administracji gminnej, dała mi takie podstawy wiedzy, skonfrontowanie wiedzy teoretycznej z praktyką…

No tak.

… bo kończyłem zarządzanie o kierunku administracja publiczna na Uniwersytecie Warszawskim – więc to była dobra szkoła. Niemniej jednak sama ta funkcja kontrolowania…

W tamtym czasie źle to się kojarzyło, prawda?

Bardzo źle i nie bardzo mi leżała na sercu przyznam. Postanowiłem zmienić tę pracę. No zaczęło się w wydziale zdrowia i opieki społecznej, bo wówczas tak się ten wydział nazywał. I trafiłem do opieki społecznej – mówię o latach rok 1982. Wówczas taka była terminologia opieka społeczna, wydział zdrowia i opieki społecznej. I tam od szeregowego pracownika, prawda, jeżdżenie w teren, poznawanie tych problemów ludzkich.

A jak ta praca wyglądała? No bo 82 rok, 81 – 13 grudnia wprowadzenie stanu wojennego, to było w tym czasie. Jak to wtedy wyglądało?

Powiem szczerze, ze lata 80 to najbardziej traumatyczne były w mojej pracy, ale również i dla każdego człowieka. Kto wówczas żył, to znalazł się w tej sytuacji, prawda? No ja szczególnie mówię o tym traumatyzmie dlatego, że spotykałem się z ludźmi najbardziej potrzebującymi wsparcia, ludźmi biednymi. To było całe – przypomnę – województwo łomżyńskie. Ludzie przyjeżdżali z różnych gmin z różnymi sprawami, skargami i bardzo potrzebowali tego wsparcia.

Pamięta pan jakie to były potrzeby wtedy?

Ja jakoś takich zapisków, notatek nie prowadziłem wówczas, no ale mogę powiedzieć, ze najczęściej trafiali to ludzie starsi, którzy mieszkali na wsi głównie,a le i nie tylko. To były również matki z dziećmi – nie zapomnę tych obrazów, kiedy wszystko było racjonowane: żywność, paliwo, odzież i tak dalej. I ustawiały się w kolejce do wydziału, do tej komórki – nazwijmy organizacyjnej – opieki społecznej, w kolejce z dziećmi, po kartki na paliwo, ponieważ nie miały czym pojechać na rehabilitację z dzieckiem do Konstancina, do Białegostoku – brakowało tego paliwa. I to był taki ten obraz traumatyczny, jak matki z dzieckiem oczekujące na te kartki.

W dalszej części rozmowy Edward Jarota opowiada o rozbudowie i modernizacji Domu Pomocy Społecznej przy ulicy Polowej w Łomży; Paweł Zyskowski dopytuje o momenty zwątpienia w życiu, czasami pewnego osamotnienia oraz o to, czy jest coś, co dyrektor PCPR w Łomży zmieniłby w sowim 40-letnim stażu zawodowym?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *