TwitterFacebook

GD: Maria Samsel, dyrektor Muzeum Kultury Kurpiowskiej w Ostrołęce

Maria Samsel, dyrektor Muzeum Kultury Kurpiowskiej w Ostrołęce opowiedziała nam jak na Kurpiach wyglądał i wygląda Wielki Tydzień, czyli o przygotowaniach do najważniejszego święta chrześcijańskiego.

Wielkanoc jest najważniejszym, największym i najstarszym świętem, została ustanowiona w II wieku, jako główne święto chrześcijan. W 325 roku Sobór nicejski ustanowił termin obchodzenia świąt wielkanocnych między 22 marca a 25 kwietnia, czyli w pierwszą niedziele po pierwszej pełni wiosennej księżyca – powiedziała pani Maria.

Dyrektor Muzeum opowiedziała o wystroju domów na kurpiach i wycinankach jakie robiono na święta, pisankach oraz o lanym poniedziałku.

Zapraszamy do wysłuchania całości:

Moim i Państwa gościem, tak jak obiecałem w tamtym tygodniu, znów jest pani Maria Samsel, która będzie kontynuowała naszą opowieść o przepięknych i jakże żywych zwyczajach kurpiowskich. Pani Mario, w czwartek rozmawialiśmy o Niedzieli Palmowej, rozmawialiśmy o Wielkim Piątku, Wielkiej Sobocie, a jak wygląda sama Wielkanoc na Kurpiach?

Szczęść Boże, witam księdza, witam państwa. Wielkanoc jak wiadomo jest największym, najważniejszym i też najstarszym świętem. Została ustanowiona na początku drugiego wieku, jako to główne święto chrześcijan. W trzysta dwudziestym piątym roku Sobór Nicejski ustanowił termin obchodzenia Świąt Wielkanocnych między 22 marca, a 25 kwietnia, czyli w pierwszą niedzielę po pierwszej pełni wiosennej księżyca. Więc tu już można o – to z resztą konsekwencją ustalenia tego terminu, są też pozostałe święta ruchome, czyli święto Zesłania Ducha Świętego, Bożego Ciała, więc one jak gdyby ustalają dalszy kalendarz na każdy rok, jeśli chodzi o święta obchodzone w kościele. W Niedzielę Wielkanocną najważniejszym wydarzeniem, najważniejszym momentem obchodzenia tego święta była rezurekcja. Dawniej, tak jak i dzisiaj wierni uczestniczą w uroczystej Mszy świętej rezurekcyjnej, uczestniczą w uroczystej procesji, i dawniej starano się aby gospodarz, który już wracał do domu, wrócił z uroczystej Rezurekcji do swojej wsi, do swojego domu jako pierwszy, bo to miało zapewnić mu szybkie ukończenie żniw, prac – tych najważniejszych prac w polu, od których później zależał byt i dobrobyt rodziny, właściwie przez cały rok. Także dawniej na kurpiach podczas rezurekcji głośno strzelano. To były takie strzały z broni i ze specjalnych moździerzy. Niestety zaborcy zabronili tego strzelania, no ale gdzieniegdzie nie respektowano tych zakazów i jeszcze przed pierwszą wojną, w okresie międzywojennym rzeczywiście podczas rezurekcji słychać było te strzały. Po powrocie z uroczystego nabożeństwa starano się, aby cała rodzina zebrana w domu spożyła wielkanocne śniadanie. Najważniejszym posiłkiem i potrawą podczas tego uroczystego śniadania było dzielenie się jajkiem, składanie sobie życzeń. Jajko – jak wiadomo – symbolizuje odradzające się życie, symbolizuje też dobrobyt. Najczęściej kiedyś na tych stołach, na tym tradycyjnym stole pojawiały się pisanki. Dzisiaj może rzadziej, bo właściwie kiedyś w każdym domu wykonywano pisanki. Na Kurpiach nazywane były kraszankami, bądź te pomalowane na ciemno nazywane były krukami. To były te nie zdobione, ale starano się też o pisanki – jajka malowane. Zdobiono je dwiema technikami: technika tak zwana „batikowa”, czyli pisania woskiem – polegała na tym, że na skorupkę jajka taką niemalowaną, nanoszono wzory rozgrzanym woskiem, za pomocą specjalnego narzędzia, bądź nawet łebka od szpilki. One miały taką formę zbliżoną do przecinków, ułożoną w różne bogate wzory, najczęściej symetryczne. Następnie wkładano to do zimnej farby – barwnika. Na Kurpiach charakterystyczne było właściwie barwienie tylko za pomocą jednego barwnika, w odróżnieniu na przykład pisanki z Podlasia były już wielobarwne, czyli te wzory miały dwa, lub trzy kolory. Na Kurpiach były to dwubarwne, czyli jasny wzór, oraz ciemniejsze tło barwione. Później po zabarwieniu w zimnym barwniku zmywano, czy rozgrzewano wosk i zmywano ten wzór i wtedy powstawały piękne wzory na pisankach. Drugą techniką była technika skrobania – nieco bardziej skomplikowana. To już ta technika pozwalała na znacznie bogatszą ornamentykę, bo pojawiały się tutaj i przedstawienia izomorficzne, i antropomorficzne, czyli to wzornictwo było znacznie bogatsze. Dzisiaj na kurpiach jest wielu twórców, którzy wykonują jeszcze pisanki, znają te techniki. No natomiast niestety teraz jest to coraz mniej powszechny zwyczaj, a kiedyś naprawdę był niemal że obecny w każdym domu.

Ja mam pytanie takie pani Mario: w jaki sposób je malowano? Bo raczej do sklepu nie chodzono i nie kupowano gotowej farby.

Używano naturalnych barwników. Najczęściej były to łupiny cebuli – to był najpowszechniejszy barwnik taki naturalny, dający barwę taką pomarańczową, czasami ceglastą. Używano też łupin od buraków, czy kory dębu. I to były te naturalne barwniki. No później już zaczęto używać tych barwników fabrycznych, dających tutaj większe możliwości. Natomiast te najbardziej takie tradycyjne – najstarsze, to barwione za pomocą łupin z cebuli. W ogóle pisanki swoim rodowodem sięgają bardzo daleko, bo najstarsza znana, odnaleziona na terenach Polski, pochodziła z dziesiątego wieku – więc jest to zwyczaj mający długą tradycję.

W dalszej rozmowie Maria Samsel opowiada o zabawach lubianych przez dzieci, a związanych właśnie z pisankami. Opisuje także tradycje związane z drugim dniem Świąt Wielkanocnych, tzw. lanym poniedziałkiem, oraz o wycinankach kurpiowskich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *