RN
TwitterFacebook

GD: Witold Kuczyński – Wigilia i Boże Narodzenie w Puszczy Kurpiowskiej

Obchodom Bożego Narodzenia w sercu Puszczy Kurpiowskiej od dawien dawna towarzyszyło wiele obrzędów. W adwencie na przykład, jeszcze przed Mszą św., albo też zaraz po niej, grano na ligawkach. Zwyczaj ten pokrywa już cienka warstwa historycznego kurzu, tak samo jak palenie świętych ogni tuż przed pasterką, czy nasłuchiwanie, z której strony odezwie się echo i wskaże skąd panna ma się spodziewać kawalera. Robione własnoręcznie zabawki czy wróżby z sianka spod obrusa, to też już historia. Ale bardzo piękna i bogata.

Kurpie do świąt Bożego Narodzenia tak się przygotowywali, żeby w wigilię zostało jak najmniej do roboty.

– Żeby świadomie, po chrześcijańsku czekać na tą noc, na tę gwiazdkę, żeby usiąść do stołu – mówi Witold Kuczyński, dyrektor Publicznej Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Czarni, regionalista, propagator i kultywator kultury kurpiowskiej.

Wieczerza wigilijna zaczynała się specjalną modlitwą gospodarza domu, który po jej zmówieniu przeżegnał opłatki i wręczał każdemu z obecnych. Przy stole zaś, tradycyjne było zostawione jedno wolne miejsce dla niespodziewanego gościa. Na stole raczej nie było dwanaście potraw.

– Czym chata bogata, tym Boga chwaliła – akcentuje Witold Kuczyński, zwracając uwagę na skromny żywot, jaki wiedli mieszkańcy Puszczy Kurpiowskiej. Na stole była kapusta z grzybami, kasza jaglana, pierogi, ryby, kartofle, coś z buraka, coś z marchwi, to co Kurpie mogli sami wyhodować lub też pozyskać z puszczy czy z wody.

Ale jeszcze przed wieczerzą wigilijną strojono snopki. To zanim na Kurpie przywędrował zwyczaj strojenia choinki. Taki, przystrojony kolorowymi bibułkami, wstążeczkami i wyciętymi z opłatka gwiazdkami snopek, stawiano zawsze w tak zwanym świętym kącie. To wyjątkowe miejsce w każdej kurpiowskiej chacie.

Po wieczerzy wigilijnej wszyscy szykowali się na pasterkę, a po drodze do kościoła widać było palące się tak zwane święte ognie. To snopki słomy podpalone młodzi przez młodych chłopców.

– To nawiązanie do gwiazdy betlejemskiej – ogień na ziemi, a starsi mówili też, żeby się Pan Jezus ogrzał, bo malutki a mróz jest – tłumaczy Witold Kuczyński.

Więcej o obchodach świąt Bożego Narodzenia w Puszczy Kurpiowskiej w rozmowie księdza Marcina Sobiecha z Witoldem Kuczyńskim.

Poniżej pozostałe audycje z cyklu Gość Dnia Radia Nadzieja:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *