TwitterFacebook

Płacz, modlitwa, przerażenie i niepewny los. Wspomnienia Sybiraków [FOTO]

Ostrołęczanie upamiętnili w poniedziałek wieczorem (17.09) rocznicę zbrojnej napaści Związku Sowieckiego na Polskę i Światowy Dzień Sybiraka. Uroczystości upamiętniające te tragiczne wydarzenia rozpoczęły się nabożeństwem w Sanktuarium św. Antoniego Padewskiego, po którym wspomnieniami z zesłania w głąb Rosji, podzieliła się z uczestnikami Stanisława Watrakiewicz, Sybiraczka.

Był rok 1941, 20 czerwiec, jak do domu rodziców i dziadków trzymiesięcznej wówczas Stanisławy Watrakiewicz wdarło się kilku żołnierzy radzieckich. Dostali godzinę na spakowanie. – O 17.00 podstawiono wagony, załadowano po 40 rodzin do wagonów. Całą noc jeszcze dowożono ludzi i dopiero następnego dnia o 15.00 pociąg ruszył na Wschód. Płacz, modlitwa, bardzo przerażeni ludzie. Niepewny los. Ani kropli wody, zamknięte drzwi, dzieci spragnione, płacz, nie pomagało nic, żadne prośby, wieziono tak nas kilka dni – wspomina pani Watrakiewicz. – Dopiero w Wołkowysku pozwolono dwóm osobom, aby wyszły z wagonów i przyniosły wodę pozostałym. Ale w tym czasie już Niemcy napadły na Rosję. I w tym Wołkowysku akurat był nalot niemieckich samolotów. Bombardowanie. Nasz skład znajdował się między składami wojskowymi, więc przerażenie było ogromne. Myślę, że to opatrzność Boża sprawiła, że nas nie zbombardowano. W tym Wołkowysku czekaliśmy kilka dni, bo trzeba było naprawić tory, ponieważ wszystko było zniszczone. Po kilku dniach ruszyliśmy dalej. Pozwolili nam wyjść z wagonów za Uralem, po dwóch tygodniach. W Omsku podzielono transport, jedną część skierowano do Kazachstanu, a nas na barki i dalej płynęliśmy Irtyszem. Pierwszy widok, który się ukazał to był Tobolsk. Tam pozostali. To, co zapisało się w pamięci zesłanych tam Polaków to mróz, śnieg, głód i wyczerpująca praca. – Biała śmierć była na porządku dziennym. Tam nie potrzeba było budować krematoriów – dodaje Stanisława Watrakiewicz.

Każda historia zesłania w głąb Rosji jest inna, ale nie ma takiej, która nie byłaby tragiczna. 79 lat po tych wydarzeniach mieszkańcy Ostrołęki oddali symboliczny hołd ofiarom – żołnierzom i ludności cywilnej, którzy nie powrócili do Polski już nigdy.

Aleksandra Zdanowicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *