TwitterFacebook

Tajemnicza śmierć 51-latka na SOR w Ostrołęce

Do zdarzenia doszło 25 kwietnia. Jan M. został przywieziony karetką dzień wcześniej do ostrołęckiego szpitala. Po wykonaniu badań mężczyzna został zabrany przez policjantów do Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce, gdzie trafił do izby wytrzeźwień. Jeden z funkcjonariuszy podczas obchodu celi zauważył, że mężczyzna nie reaguje na żadne bodźce. Po ponownym przetransportowaniu Jana M. na ostrołęcki SOR mężczyzna zmarł. Prokuratura Rejonowa w Ostrołęce prowadzi postępowanie w charakterze nieumyślnego spowodowania śmierci mężczyzny.

Jan M. 24 kwietnia około godziny 8 rano został przywieziony na ostrołęcki SOR. Jak twierdzi dyrektor Mazowieckiego Szpitala w Ostrołęce, Paweł NatkowskiMężczyzna zachowywał się dziwnie.

– Podczas próby wykonywania pacjentowi badań, jego zachowanie było agresywne. Zagrażał zdrowi i życiu naszych pracowników więc postanowili oni wezwać policję. Z pomocą funkcjonariuszy, udało się wykonać wszystkie standardowe badania, łącznie z tomografią – powiedział nam dyrektor Natkowski.

O godzinie 10:00 Jan M. został wypisany ze szpitala i przetransportowany do Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce, gdzie miał wytrzeźwieć. – Przed osadzeniem podjęto próbę badania jego stanu trzeźwości, jednak mężczyzna odmówił – powiedziała nam rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce, Edyta Łukasiewicz. – Według ustaleń poczynionych w czasie śledztwa, od mężczyzny było zdecydowanie czuć woń alkoholu, jednak Jan M. nie zgodził się na badanie trzeźwości. Mężczyzna po tym został osadzony w celi. Jeden z funkcjonariuszy podczas kontroli cel zauważył, że Jan M. nie reaguje i nie można go było obudzić. Natychmiast poinformował o tym dyżurnego Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce i została wezwana karetka. Lekarze, którzy przyjechali po kilkunastu minutach na miejsce, podjęli próbę reanimacji mężczyzny, jednak po pewnym czasie postanowili zabrać go na SOR – relacjonuje rzeczniczka.

I tak po 12 godzinach Jan M. Ponownie trafił na Szpitalny Odział Ratunkowy, gdzie stwierdzono zgon mężczyzny.

Jak podaje portal Wirtualna Polska zdaniem żony Jana M., która towarzyszyła mu podczas wizyty w szpitalu, pomoc lekarzy wyglądała inaczej. Janowi M. podano lek przeciwpadaczkowy, choć padaczki nigdy nie miał. – Lekarz i pielęgniarz stwierdzili, że mąż jest agresywny. Że zniszczył bluzę pielęgniarzowi, a lekarza zwyzywał. Lekarz powiedział, że mu tego nie daruje. Moim zdaniem jak podawali mu lek wkłuciem w szyję to go zabolało, mógł ręką złapać za bluzę, nic więcej. Na pewno nie był agresywny, żadnej szarpaniny nie widziałam – relacjonuje Wirtualnej Polsce pani Regina.
– Spytałam, czy pobierali krew na zawartość alkoholu. Tak, powiedzieli, oczywiście, miał 0,02 promila. Wykonali tomografię, o którą musiałam błagać ze łzami w oczach. Na badanie zaprowadziła go policja. On był spokojny, przez pół godziny leżał w bezruchu, widziałam. Badanie nic nie wykazało. Lekarz spytał mnie, czy wezmę go do domu. Powiedziałam, że nie w takim stanie, że on wymaga pomocy medycznej. A ten stwierdził, że tak wygląda trzeźwienie – opowiada kobieta.”

Jednak zdaniem dyrektora placówki, mężczyzna nie został w żaden sposób potraktowany jako nietrzeźwy. – Osoby, które są pod wpływem alkoholu traktowane są kompletnie inaczej – twierdzi Paweł Natkowski. – Często przyjeżdżają do nas osoby nietrzeźwe. Pacjenci w takim stanie, stanie upojenia alkoholowego trafiają na Odział Intensywnej Terapii, gdzie poddawani są oczyszczeniu. Policja została wezwana tylko dlatego, że mężczyzna zachowywał się agresywnie”.

W toku śledztwa Prokuratury Rejonowej w Ostrołęce dokonano oględzin zewnętrznych zwłok i została przeprowadzona sekcja. Dodatkowo zostały zlecone bardziej szczegółowe badania, na których wyniki trzeba poczekać. Do sprawy będziemy wracać.

Mateusz Święcicki

1 komentarz

  1. skandal Odpowiedz

    A co ze śmiercią ksiedza diecezji łomżyńskiej???

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *