RN
TwitterFacebook

Obszerny wywiad Radia Nadzieja z min. Jarosławem Zielińskim (MSWiA) i nadinsp. Jarosławem Szymczykiem, Komendantem Głównym Policji

O bezpieczeństwie kibiców podczas Euro 2016, Światowych Dniach Młodzieży, szczycie NATO w Radiu Nadzieja mówili wiceminister Spraw Wewnętrznych i Administracji Jarosław Zieliński oraz Komendant Główny Policji nadinspektor Jarosław Szymczyk. Rozmawia Anna Skiepko.

Przed nami dwa bardzo ważne wydarzenia o zasięgu międzynarodowym: szczyt NATO w Warszawie i Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. Zabezpieczenie którego z nich jest trudniejsze?

nadinsp. Jarosław Szymczyk (KGP) – To są dwie zupełnie inne imprezy, specyfika jest bardzo odmienna, stąd też przygotowania do obydwu toczą się równolegle, ale niezależnie od siebie. Mamy świadomość tego, że zupełnie inne zadania i wyzwania stoją przed nami jeśli chodzi o szczyt NATO w Warszawie, a zupełnie inne jeśli chodzi o Światowe Dni Młodzieży i wizytę Ojca Świętego. Szczyt NATO to stosunkowo krótkoterminowa impreza, to właściwie dwa bardzo intensywne dni, a Światowe Dni Młodzieży to okres dwóch tygodni, do których bardzo intensywnie się przygotowujemy. Jest tydzień diecezjalny, który dotyczy praktycznie całego kraju, gdzie młodzież będzie funkcjonowała i przebywała w różnych miejscach, a później tydzień papieski, połączony z wizytą Ojca Świętego na Jasnej Górze, Oświęcimiu, Krakowie, Wieliczce, Brzegach. Dwa zupełnie inne przedsięwzięcia, ale myślę, że do obydwu przygotowujemy się równie intensywnie i równie profesjonalnie.

W przypadku Szczytu NATO w grę wchodzi współpraca z ochroną głów państw, prezydent amerykański to osoba szczególnie chroniona na świecie. Czy nie ma na tym polu jakichś zgrzytów, jak ta współpraca przebiega?

min. Jarosław Zieliński (MSWiA) – ŚDM to spotkanie modlitewne, religijne, skupiające wielu pielgrzymów, młodzież z całego świata. Szczyt NATO to spotkanie przedstawicieli państw, VIP-ów, które będzie skupiało znacznie mniejszą liczbę osób. Zgrzytów nie ma, nasze wszystkie służby są zaangażowane w przygotowywanie warunków, aby one były bezpieczne, na te dwa duże wydarzenia. Pani redaktor słusznie zauważyła, że policja jest w to zaangażowana, ale nie tylko. Wszystkie służby: w przypadku szczytu NATO Biuro Ochrony Rządu będzie miało obok policji i żandarmerii wojskowej ważne zadanie, także straż pożarna i Straż Graniczna choćby dlatego, że przywracamy czasową kontrolę graniczną, na ten czas, kiedy będą odbywały się najintensywniejsze przygotowania i przyjazdy na Światowe Dni Młodzieży, to jest od 4 lipca do 2 sierpnia. Jeśli chodzi o policję to w całej Polsce, podczas diecezjalnych spotkań młodzieży i podczas spotkania w Częstochowie, musi wykonać swoje zadania w sposób jak najbardziej profesjonalny. Jest powołany zespół koordynujący te przygotowania. Ja, w ramach nadzoru nad służbami ministerstwa spraw wewnętrznych, przewodniczę temu zespołowi, jest także zespół międzyresortowy, którym kieruje minister Beata Kempa, w imieniu premier Beaty Szydło. Te przygotowania dotyczą skoordynowania wszystkich resortów, wszystkich instytucji państwowych, które mają wesprzeć organizatora.

Panie Generale, czy Warszawę należy omijać w dniach szczytu NATO?

J.Sz. – Na pewno Szczyt NATO wygeneruję sporo utrudnień komunikacyjnych dla mieszkańców czy odwiedzających Warszawę i trzeba mieć tego świadomość. Jednym z takich naszych zadań jest również polityka informacyjna w tym zakresie. My bardzo szczegółowo będziemy przedstawiali opinii publicznej te obszary, które będą wyłączone z ruchu, gdzie te utrudnienia powstaną. Na pewno Ci, którzy będą chcieli wiedzieć jak poruszać się po Warszawie, do takiej informacji będą mieli dostęp, chociażby przez nasze strony internetowe, ale też przez wiele komunikatów, które za pośrednictwem mediów będziemy do mieszkańców kierowali. Mamy świadomość, że i jedna i druga impreza wygeneruje duże utrudnienia w komunikacji dla mieszkańców, którzy na co dzień funkcjonują w Warszawie czy w Krakowie. Wszyscy jako Polacy jesteśmy dumni, że te dwie wielkie imprezy odbywają się w naszym kraju i myślę, że ten poziom świadomości i zrozumienia ze strony mieszkańców jest bardzo wysoki. Lipiec to okres wakacyjny, część z nas uda się na zasłużony odpoczynek poza miasto i wtedy będzie łatwiej.

Czy będzie okazja zobaczyć Barracka Obamę? To pewien zwyczaj, że, kiedy odwiedza jakieś państwo, mieszkańcy mogą go zobaczyć na trasie przejazdu lub podczas spaceru.

J.Z. – Szczegóły nie są do końca ustalone, będzie to uzgadniane. Pamiętajmy, będzie to spotkanie wielu przywódców, a nie tylko wizyta amerykańskiego prezydenta. Trzeba wszystko dobrze zorganizować, aby zmieścić się w czasie, pamiętajmy, ze jest to krótki okres dwóch dni.

W mediach pojawia się od czasu do czasu informacja, że Brzegi, gdzie ma być główne spotkanie młodych pielgrzymów z Ojcem Świętym, nie jest zbyt bezpiecznym miejscem. Z drugiej strony minister Beata Kempa kilka dni temu mówiła, że Brzegi to jest lokalizacja ostateczna. Panie Ministrze – Brzegi to bezpieczne miejsce?

J.Z. – To nie jest łatwe miejsce, jeżeli chodzi o zapewnienie dobrej organizacji, a zwłaszcza bezpieczeństwa. Potrzebne było miejsce duże i rozległe, takie, w którym zmieszczą się wszyscy chcący uczestniczyć w spotkaniu z Ojcem Świętym. Chce bardzo wyraźnie powiedzieć, że my – obecny rząd i kierownictwo służb nie mieliśmy żadnego wpływu na wybór tego miejsca, bo ta decyzja została podjęta wcześniej, przed zmianą rządu. Nam nie zostawiono dokumentów, które by świadczyły o jakichś głębokich analizach tego, jakie są tam uwarunkowania, a jakie są uwarunkowania w innych miejscach. Skoro to miejsce zostało wyznaczone, nam nie pozostało nic innego jak szybko zabrać się do intensywnej pracy. I myślę, że wszystko to, co jest do zrobienia, jest robione w trybie zgodnym z przyjętym harmonogramem i będzie zrobione do rozpoczęcia Światowych Dni Młodzieży. Jest kilka spraw trudnych, chociażby to, jaka będzie pogoda. Ten teren jest trochę podmokły, są tam zbiorniki wodne, jest w pobliżu autostrada. Była dyskusja czy ją zamknąć, a jeżeli zamknąć, to jakie funkcje miałaby spełniać podczas podczas uroczystości. Niektóre elementy jeszcze nie są do końca rozstrzygnięte, ale służby wojewody małopolskiego, nasze służby mundurowe odpowiedzialne za bezpieczeństwo, robią wszystko, aby tam było bezpiecznie. Wojewoda przygotował, zgodnie ze specustawą dotyczącą Światowych Dni Młodzieży, plan zapewnienia bezpieczeństwa w Brzegach. Ten plan potem był dokładnie analizowany, były zgłaszane drobne uwagi i korekty. Został poprawiony, skorygowany, wszystko to, co ważne zostało uwzględnione i mamy przekonanie, że powinno być dobrze.

Do tego dochodzi też kwestia, o której tez warto powiedzieć, zagrożenia bezpieczeństwa z zewnątrz, myślę o sprawach terroryzmu. Polska jest pod tym względem bezpieczna. Nasze służby rozpoznają te zagrożenia bardzo głęboko, nie rekomendowały dotąd podwyższonego stopnia zagrożenia terrorystycznego. Polska naprawdę jest bezpieczniejsza niż kraje nas otaczające – i z tego powinniśmy się cieszyć – ale trzeba czuwać. Dlatego przygotowaliśmy ustawę przeciwko terroryzmowi tzw. ustawę antyterrorystyczną. Przewiduje ona działania naszych służb ze szczególnym akcentem na działania ABW, jeśli chodzi o rozpoznawanie i zapobieganie zagrożeniom terrorystycznym. Definiuje także sposoby koordynacji i współdziałania służb, kiedy to zagrożenie może się pojawić, wprowadza uporządkowany katalog stopni zagrożenia terrorystycznego, opisuje działania poszczególnych służb w ramach tych stopni. Jest to wzorowane na krajach NATO, to nie jest polski wymysł. Polska jest jednym z ostatnich krajów, który takiej ustawy antyterrorystycznej nie posiada. Ci którzy dziś atakują tą ustawę bez głębszego zrozumienia problemu, postępują w sposób nieodpowiedzialny. Musimy zrobić wszystko, żeby było bezpiecznie, nasze służby muszą mieć narzędzia, żeby to bezpieczeństwo zapewnić. I ku temu zmierza ta ustawa, dlatego wyraźnie chce podkreślić, że albo zapewnimy służbom te narzędzia, albo będziemy filozofować, rozwodzić się nad sprawami, które same w sobie są bardzo ważne, myślę tu o prawach człowieka i obywatela, ale które muszą zostać potraktowane jako wartość nie najważniejsza wtedy, kiedy jest zagrożenie bezpieczeństwa. Ci, którzy kierują się filozofią pięknoduchów, nie mają w tej sprawie racji. Bezpieczeństwo jest sprawo najważniejszą i chcemy je zapewnić.

Problem rzeczywiście jest, we Francji eksperci ds. bezpieczeństwa i media donoszą, że istnieje ogromne ryzyko wystąpienia zamachów terrorystycznych. Euro rozpoczyna się w piątek, szczególnie strefy kibica mogą być narażone na atak terrorystów. Strefy kibica będą też w Polsce. Panie Generale, czy będzie bezpiecznie w strefach kibica w naszym kraju?

J. Sz. – Tak oczywiście, jesteśmy przygotowani, wiemy gdzie te będą strefy kibica funkcjonowały. Mamy też świadomość, że będą cieszyły się ogromnym zainteresowaniem, przede wszystkim z uwagi na występ naszej reprezentacji, ale ja chciałbym podkreślić, że polska policja ma wielkie doświadczenie, jeżeli chodzi o przygotowanie i zabezpieczenie stref kibica. Zdaliśmy celująco egzamin przy zabezpieczeniu Euro 2012 i to wszyscy podkreślali zgodnie, że polska policja sobie świetnie radziła z grupami kibiców, a także z ogromnymi wtedy strefami kibica. Następnie były Mistrzostwa Świata w siatkówce i również funkcjonujące w miastach – gospodarzach strefy kibica, więc tych doświadczeń nie brakuje, to są świetnie przygotowani ludzie, którzy będą bardzo profesjonalnie podchodzili do zabezpieczenia i ochrony tych stref. Dlatego bezpiecznie możemy się tam udawać, bezpiecznie możemy oglądać i dopingować naszą reprezentację. Miejmy nadzieję, że będzie to trwało do ostatniego dnia tego turnieju. Wracając do ŚDM, Brzegi początkowo w naszej ocenie miały wiele obszarów i miejsc słabych. Ciężka praca zespołów, o których wspominał pan minister, i tego rządowego i ministerialnego, szefów służb, wojewodów, władz samorządowych, wolontariuszy i wieli osób strony kościelnej powoduje, że dziś mówimy o Brzegach jako o miejscu na te uwarunkowania, jakie tam są, dobrze przygotowane.

Pan minister i Pan Generał mają więcej informacji niż kibice czy media: odradzają panowie wyjazd na Euro do Francji? Nie mówię tylko o stadionach, cześć osób chce po prostu świętować w strefach kibica we Francji.

J.Z. – Nie odradzamy, trzeba po prostu na wszystko uważać, trzeba mieć oczy otwarte. Wszystkiego się oczywiście przewidzieć nie da, bylibyśmy nieodpowiedzialni, gdybyśmy powiedzieli, że istnieje sto procent pewności, że nic złego się nie zdarzy. Po to jest wysiłek służb, w tym przypadku francuskich służb, by to bezpieczeństwo zapewnić. Ja więcej mogę mówić o polskim bezpieczeństwie, bo lepiej znam te zagadnienia, znam polskie służby, które nadzoruję. Francuskich służb nie znam, tak dobrze, żeby je oceniać. Mogę powiedzieć, że kiedy doszło do zamachów w dwóch stolicach europejskich, najważniejszych miejscach koncentrujących życie polityczne Europy: Brukseli i Paryżu, to nasze służby, które rozpoznawały te zagrożenia i udawały się do krajów zachodnich, podwyższały poziom zabezpieczeń, były bardziej czujne. Dawały siły i środki do ochrony nieco większe niż wynikało to z rozpoznania naszych partnerów zachodnich. Niech to będzie sygnał budujący zaufanie do naszych służb.

Ale z drugiej strony, zmieniając trochę temat, co jakiś czas widzimy w internecie nagrania, na których policjanci mają problem z obezwładnieniem i zatrzymaniem jakiegoś człowieka. Zapytam wprost: czy mamy problem z wyszkoleniem polskich policjantów?

J.Sz. – Ja przede wszystkim chciałbym, żebyśmy patrzyli, na te sytuację – a myślę, że tu mówimy tu o interwencji z Warszawy z ulicy Noakowskiego – przez pryzmat pewnych danych statystycznych. Policjanci w ciągu roku podejmują około 6,5 miliona interwencji, większość z nich to interwencje z użyciem środków przymusu bezpośredniego w miejscach publicznych. Filmiki, które pokazują jakiś brak profesjonalizmu polskich policjantów pokazują incydentalne przypadki. Faktem jest, że tu sytuacja była niezwykle trudna, musimy wziąć pod uwagę, że mieliśmy do czynienia z osobnikiem, który chwilę wcześniej bardzo ciężko ranił policjanta, był agresywny. Dziś wiemy, że był pod silnym wpływem środków odurzających oraz, że leczył się psychiatrycznie. Próg odporności na ból, na stosowane środki przymusu wobec takich osób, ulega znacznemu zwiększeniu, w związku z czym te środki przymusu bezpośredniego często stają się po prostu niewystarczające. Chciałbym podkreślić, że policjanci na Noakowskiego naprawdę mieli pełne podstawy, żeby użyć brani palnej. Mając świadomość jakie skutki może to przynieść, nie zrobili tego, próbowali różnych dostępnych środków, po to żeby sprawcę obezwładnić i w sposób bezpieczny przekazać załodze pogotowia. Wszyscy mieli świadomość, że ten człowieka wypadł wcześniej z okna i może mieć jakieś obrażenia, że potrzebuje przede wszystkim pomocy i na tym koncentrowali się policjanci. Mimo wszystko patrzę na tę interwencję przez pryzmat jej skuteczności, to wszystko się policjantom docelowo udało. Wrócę do początku mojej wypowiedzi: 6,5 miliona interwencji w ciągu roku i zdecydowana większość zrealizowana profesjonalnie w sposób skuteczny, taki jak byśmy chcieli, aby to było robione. Patrzenie i wystawianie świadectwa polskiej policji na bazie jednej trudnej interwencji, jest nie do końca w mojej ocenie obiektywne. My naprawdę mamy dobrze wyszkolonych policjantów, ale szkolenia nigdy za wiele, z tego przypadku też wyciągamy wnioski i widzimy, w jakich kierunkach powinniśmy pójść. Ostatnio przy interwencjach mamy bardzo duży problem właśnie z osobami posiadającymi zaburzenia psychiczne, bądź osobami, które są pod silnym wpływem narkotyków lub tzw. dopalaczy. Świetnym rozwiązaniem tego typu sytuacji są paralizatory. Odpowiedzią jest też program modernizacji policji, który od przyszłego roku rusza, dzięki kierownictwu spraw wewnętrznych i administracji obecnego tu ministra i ministra Błaszczaka. W ramach tego programu chcemy kupić 1700 paralizatorów dla polskich policjantów, w tej chwili jest ich 700 na wyposażeniu, więc widzimy jaka to będzie jakościowa i ilościowa zmiana, która pozwoli jeszcze bardziej interweniować polskim policjantom.

J.Z. – Przypadki budzące wątpliwości powinny być analizowane w sposób osobny. Apeluję, żeby nie ulegać pierwszym ocenom, które mogą być złudne, nieobiektywne. Trzeba głęboko zbadać sprawę, a nie opierać się jedynie na filmikach, bo one nie wszystko pokazują. Chce powiedzieć bardzo mocno i jednoznacznie, że polska policja nie powinna bać się interwencji, wtedy kiedy ona jest potrzebna. Powinna sięgać po siły i środki, jednak zawsze adekwatne do sytuacji. Dopóki będą to działania zgodne z prawem, policjant zawsze będzie miał opiekę i wsparcie kierownictwa policji oraz Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, ale jeżeli policjant zachowa się w sposób nieprofesjonalny, niezgodny z etyką służby, jeżeli uchybi godności służby, to wtedy będzie reakcja jednoznaczna w drugą stronę. Nie wolno nadużywać siły i środków, które policja ma i to jest jej przewaga nad obywatelem. W sytuacji z Gdańska, która była tak często przywoływana, policja mogła osiągnąć ten sam efekt innymi metodami. W naszej ocenie były tam zastosowane środki nieadekwatne do zagrożenia. Nie kwestionujemy celu działania policji, ale środki były niewłaściwe, za duże. Krucha dziewczyna nie musi podlegać dość brutalnym i mocnym działaniom kilku policjantów. Można to zrobić w inny sposób. Pan Generał polecił komendantom w terenie wojewódzkim, żeby ten przykład uczyniono przedmiotem działań szkoleniowych. W stutysięcznej formacji bo tyle mamy w Polsce policjantów, przy 6,5 mln. interwencji, na prawdę te przypadki są jednostkowe. Chce powiedzieć bardzo wyraźnie, żeby usłyszeli to polscy policjanci i obywatele: polska policja działa w sposób profesjonalny, jest skuteczna i można jej ufać, ale wypalimy gorącym żelazem wszystkie patologie, jeżeli się będą pojawiały.

W ostatnich dniach byliśmy świadkami sytuacji niebezpiecznych – nie chce ich nazwać patologią – chodzi o zamieszki pod komisariatami we Wrocławiu czy w Białymstoku. Z jednej strony ktoś oskarża policję widząc te filmiki w internecie o nieskuteczność, ale z drugiej strony pojawiają się oskarżenia o nadmierne środki, wręcz o brutalność. Panie Generale, jak pan skomentuje te wydarzenia?

J.Sz. – Miałem przyjemność ostatnie trzy dni spędzić w Nowym Jorku i rozmawiałem z tamtejszymi policjantami. Nie powstrzymałem się od tego, aby pokazać im ten filmik z warszawskiej interwencji i proszę mi uwierzyć, że ich reakcja była natychmiastowa i praktycznie jednogłośna. Stwierdzili, że w Nowym Jorku ten człowiek zostałby zastrzelony. Powiedziałem, że nie chce takiej policji w Polsce, bo my nie potrzebowaliśmy użyć broni. Oni do końca bronili swego zdania, że było tu zagrożenie życia, jest ranny policjant, należało strzelać do człowieka. Ja się z tym nie zgadzam i to tylko pokazuję, że policja polska, nie jest policja brutalną, tylko próbuje wykorzystać najłagodniejsze z możliwych środków przymusu, aby osiągnąć zamierzony cel. Jeśli chodzi o Wrocław myślę, że tu za wcześnie na jakiekolwiek osądy, sprawę bada Prokuratura Okręgowa w Poznaniu, to też jest element tego, żeby zachować pełną bezstronność, żeby to robiła prokuratura, która nie ma kontaktu z wrocławskimi policjantami i wierzę głęboko w to, że ten niezależny organ sprawę wyjaśni do samego końca. Nie podlega dyskusji jedna kwestia, że we wrocławskim komisariacie na śródmieściu doszło do tragedii, bo zmarł młody, 25 letni człowiek, który powinien żyć dalej. To jest ogromna tragedia przede wszystkim dla najbliższych, rodziny, znajomych, ale jest to też tragedia dla wrocławskich policjantów, dla tych, którzy brali udział w tej interwencji i oni jeszcze do tej pory znajdują się pod opieką psychologa. Pozwólmy prokuraturze obiektywnie i do końca wyjaśnić tę sprawę. Naturalną konsekwencją tego typu sytuacji i tego typu zdarzeń, jest to, że pojawiają się społeczne protesty, ale tutaj nie chciałbym oceniać zasadności czy bezpodstawności tych protestów. Polskie prawo, polska demokracja daje możliwość wyrażania swojego zdania również w formie zgromadzeń i tych planowanych, i tych spontanicznych. Pozostawmy te oceny tym, którzy są do tego w tym kraju, państwie prawa powołani, czyli prokuraturze i sądowi. Formułowanie jakichkolwiek oskarżeń i zarzutów przed wydaniem opinii przez te niezależne organy w mojej ocenie jest bezpodstawne i może bardzo często być krzywdzące.

J.Z. – Podobnie w tym przypadku białostockim reakcje były dosyć pochopne, sprawa nie została jeszcze do końca wyjaśniona, a już były protesty. My zbadaliśmy ten przypadek i w naszej ocenie, a były dwie komisje, które badały te sprawę, policja wykonała swoje zadania w sposób prawidłowy, nie było tam żadnych nieprawidłowości, które można przypisać policji. To, co w mediach przedstawiano, było uproszczeniem, obrazem spłaszczonym i nieprawdziwym. Opinia publiczna była o tym informowana i te reakcje, mogły być reakcjami na ten nieprawdziwy obraz. Oczywiście biorę pod uwagę to, że prokuratura mając więcej możliwości zbadania tej sprawy, może ustalić w szczegółach jeszcze nowe okoliczności i jeżeli tak będzie to wtedy będziemy mogli się do nich ustosunkować. Jeszcze raz apeluje i proszę, abyśmy każdą sprawę rozpatrywali bardzo dokładnie, spokojnie, wszechstronnie i bez pochopnych łatwych wniosków, bo możemy kogoś skrzywdzić, a kogoś to znaczy albo osobę, wobec której jest podejmowana interwencja, albo policjanta.

Tu chyba potrzeba dużo wrażliwości policjantów, żeby w momencie, kiedy dochodzi do takich protestów i aktów agresji, nie zaogniać sytuacji…

J.Sz. – Tak i proszę mi wierzyć, że każdorazowo kiedy robimy odprawę do służby dla policjantów, którzy zabezpieczają te zgromadzenia, te demonstracje, że zależy nam na ich bardzo pokojowym przebiegu. Niestety bardzo często do tych pozytywnych idei ludzi, którzy organizują tego typu wydarzenia, dołączają chuliganie i wykorzystują okazje do tego, aby wszcząć kolejne burdy z policjantami. Tak niestety też się działo czy w Białymstoku czy we Wrocławiu, gdzie przychodzili ludzie, którzy chcieli wyrazić jakieś swoje zdanie w sposób pokojowy i zgodnie z prawem o zgromadzeniu, ale dołączali i wykorzystywali to zwykli chuliganie. Kiedy w stronę policjantów zaczynają lecieć butelki i kamienie, to już nie możemy mówić o miękkim i lekkim zabezpieczeniu, tylko musimy interweniować i strać się zatrzymywać, tych, którzy przeszkadzają tym, którzy przyszli w celach pokojowych.

J.Z. – Mówimy o konkretnych przypadkach, a ja odniosę się do znacznie większych rozmiarów działań policji i tych zgromadzeń, o których wspominamy w ciągu ostatniego półrocza. Po zmianie władzy w Polsce odbyło się mnóstwo zgromadzeń publicznych, różnych marszów, manifestacji, organizowanych przez najróżniejsze siły polityczne i nie było jakichś problemów związanych z zamieszkami czy prowokacjami. Policja wykonywała swoje zadania w sposób profesjonalny, a organizatorzy tych zgromadzeń, mimo najróżniejszych haseł, często bardzo kontrowersyjnych, budzących sprzeciw, starali się zachowywać zgodnie z prawem. To jest bardzo istotne, żeby jedna strona: organizator i druga strona: policja były odpowiedzialne. Za poprzedniej władzy, niestety, prowokacje były, np. podczas Marszu Niepodległości w Warszawie policja była nastawiona politycznie do części społeczeństwa, która z punktu widzenia ówczesnej władzy była postrzegana jako wroga. W demokracji każdy ma prawo wyrażać swoje poglądy, więc jeżeli ktoś dziś mówi, że demokracja w Polsce jest ograniczona, zagrożona, to niech pomyśli nad tym porównaniem. Teraz każdy może manifestować i ogłaszać swoje hasła, jeżeli tylko zachowuje prawo i porządek publiczny. Nie ma żadnych problemów, zamieszek, prowokacji, a poprzednio było dokładnie odwrotnie.

Wspomniał Pan o usuwaniu pewnych patologii, pozbywaniu się z grona policjantów czarnych owiec. Dziennik Rzeczpospolita napisał kilka dni temu, że maleją czyny o charakterze korupcyjnym, jakich dopuścili się w ubiegłym roku funkcjonariusze. Czy łatwo walczyć z korupcją we własnych szeregach?

J.Sz. – To jest nie tylko łatwe, ale to jest nasz moralny obowiązek. Mamy stać na straży prawa i wszyscy ci, który w naszych szeregach tego prawa nie przestrzegają, muszą je opuścić i ponieść pełną odpowiedzialność za swoje czyny. Jesteśmy tą formacją, która postawiła na czystość w swoich szeregach. Instytucje i komórki organizacyjne, które funkcjonują w polskiej policji, a więc wydziały kontroli we wszystkich komendach wojewódzkich, Biuro Kontroli w Komendzie Głównej Policji, a dodatkowo całe Biuro Spraw Wewnętrznych funkcjonujące w strukturze Komendy Głównej Policji z zarządami we wszystkich województwach to są te komórki, które bardzo intensywnie pracują i starają się walczyć z patologiami. Myślę, że efekt działań tych komórek od wielu lat powoduje, że ilość przestępstw w naszych szeregach spada. To bardzo ważne, żeby pokazywać tym, którzy mają takie pokusy, że bardzo szybko wszystko jest ujawniane i takie osoby ponoszą niezwykle surowe kary, przede wszystkim związane z natychmiastowym wydaleniem z szeregów Policji i pełnej odpowiedzialności karnej. Z drugiej strony trzeba pokazywać uczciwym policjantom, których jest zdecydowana większość, tym prawdziwym pasjonatom, ludziom poświęcającym często czas wolny, narażającym własne życie i zdrowie, że warto być prawym człowiekiem i prawym policjantem. A ci, którzy tego nie rozumieją, w tej formacji funkcjonować nie będą.

J.Z. – Policjanci są nazywani stróżami prawa i będąc tymi stróżami sami muszą dawać wzór przestrzegania prawa. Jeżeli cokolwiek złego pojawia się w ich szeregach, musi to być natychmiast eliminowane. Bardzo mocno stawiamy na etos służby policyjnej i innych służb mundurowych. To musi być taka służba, która zapewnia bardzo wysokie standardy w wykonaniu każdego policjanta, niezależnie od tego, jakie miejsce zajmuje w strukturze, czy jest przyjętym świeżo do służby policjantem na najniższym szczeblu, czy jest komendantem głównym policji, czy jest komendantem miejskim, powiatowym czy szefem komisariatu lub posterunku. Jeżeli chodzi o nadzór, to on musi być, formacja jest duża, stutysięczna. Nadzór jest wewnątrz Policji, Komendant Główny ma swoje narzędzia nadzoru nad przestrzeganiem prawa i zasad etycznych przez policjantów, my chcemy i to jest znowu zgodne z programem Prawa i Sprawiedliwości, które wygrało wybory, zbudować skuteczny nadzór Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji nadzorującego wszystkie służby mundurowe. Na ostatnim etapie są prace nad stworzeniem takiego instrumentu, jak Biuro Spraw Wewnętrznych, tylko wyodrębnione poza służby, podległe bezpośrednio ministrowi. Takie narzędzie musi być bo niezależnie od najlepszej woli jaką mają komendanci na wszystkich szczeblach, to jednak musi funkcjonować nadzór zewnętrzny. Jest trochę tak, że kiedy to ocenia sama Policja, to jest trochę sędzią we własnej sprawie, nawet przy najlepszej woli. Poprzednio było tak, że kiedy były jakieś patologie w Policji, to minister spraw wewnętrznych oddawał głos samej Policji i ona sama siebie oceniała. My tak nie chcemy postępować, chcemy oczywiście dać możliwość reagowania samej służbie, ale też ocenić z zewnątrz. Mówiliśmy od początku, że nasz nadzór, kiedy wygramy wybory, będzie nadzorem aktywnym, a nie pasywnym.

Czyli ministerstwo ufa i jednocześnie sprawdza…

J.Z. – Dokładnie tak.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Wywiad został wyemitowany w Radiu Nadzieja (07.06.2016). Tekst wywiadu spisany z rozmowy radiowej, nieautoryzowany.

Wykorzystanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody wydawcy portalu lomzynskie24.pl i Radia Nadzieja zabronione.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *