TwitterFacebook

Prof. K. Szwagrzyk: Wierzę, że spełnimy obowiązek do końca [WYWIAD]

Wczoraj minął miesiąc od rozpoczęcia ostatniego etapu prac ekshumacyjnych w kwaterze „Ł II” Cmentarza Wojskowego na Powązkach. Prof. Krzysztof Szwagrzyk, dyrektor Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN był dziś gościem audycji „Południowe Espresso” w Radiu Nadzieja. Z wiceprezesem Instytutu Pamięci Narodowej rozmawiali: Anna Skiepko i ks. Tomasz Trzaska.

ks. TT: Panie Profesorze, jak na dzień dzisiejszy wygląda stan prac na „Łączce”?
Kolejny dzień intensywnej pracy i nie ma takiej godziny, kiedy nie odnajdujemy szczątków ludzkich, albo mówiąc wprost ich fragmentów. Mamy ich bardzo dużo. W ciągu ostatnich kilu dni nie mieliśmy żadnych szczątków w układzie anatomicznym, żadnych jam grobowych. Mamy za to bardzo dużo porozrzucanych rożnych fragmentów szczątków ludzkich one są większe czy mniejsze, ale są i to jest mimo tych zniszczeń najważniejsze. Bo tak naprawdę, nie ukrywam, bałem się że będzie taka sytuacja, że komuniści w latach 80-tych, mogli podstawić kilka samochodów, na które koparki wyrzucałyby ziemię ze szczątkami naszych bohaterów. Na szczęście sądzę, że stało się inaczej. Liczba odnajdywanych przez nas różnych fragmentów świadczy o tym, że te szczątki, mimo że niszczono, je one są tutaj na miejscu. Teraz trzeba je tylko odnaleźć, postarać się je jakoś do siebie dopasować, może ułożyć, znaleźć ślady po kulach, ślady złamania, przestrzeliny. Potem już tylko badania genetyczne, podczas których, z zęba czy z fragmentu kości długiej będziemy mogli wygenerować materiał genetyczny, porównać z materiałem od rodzin i uzyskać identyfikację. Po to tutaj jesteśmy. Wierzę że do końca czerwca udam nam się te zadania, które przed sobą postawiliśmy wykonać. Jestem dobrej myśli, mimo tych wszystkich trudności, które na Łączce są.

AS: Prace w kwaterze „Ł” to też ogromna praca wolontariuszy. Czy cały czas można pomóc w pracach?
Cały czas przyjmujemy wolontariuszy. Jest ich bardzo dużo. Zgłoszeń mamy niezwykle dużo. Staramy się nikogo od tych naszych prac nie odpychać. Wręcz przeciwnie mamy świadomość, że dla bardzo wielu, nie tylko zresztą młodych ludzi, jest to tak naprawdę dotykanie świętości. Jest możliwość pracy w miejscu, gdzie leżą szczątki naszych bohaterów. Jeszcze wczoraj (18.05 – przyp red.) mieliśmy zgłoszenie z Sydney. To świadczy, że Polacy mieszkający na całym globie chcieliby pracować w tym miejscu. Wielu z nich pracuje. To jest bardzo budujące dla wszystkich, że to, co się tu zrodziło, to przekonanie bardzo wielu Polaków, że jesteśmy winni naszym przodkom, naszym bohaterom tę pracę. Trzeba tu po prostu być. Mieć możliwość przesiewania tej ziemi, pracy w tym szczególnym dla wszystkich Polaków miejscu.

ks. TT: Przysłuchując się rozmowom wolontariuszy można zauważyć, że w zasadzie nie ma tam innych rozmów jak o Żołnierzach Wyklętych, ich bohaterskich akcjach, jak traktowano ich samych, czy później, po zamordowaniu, jak traktowano ich ciała. Słychać szepty modlitw, przy znajdywanych fragmentach kości: Wieczny odpoczynek racz im dać Panie. To wielka rzecz…
Ludzie przychodzą, przyjeżdżają z bardzo daleka. Ludzie którzy modlą się, którzy ciężko pracują, dyskutują o Żołnierzach Wyklętych, o naszych Bohaterach, o tym jak komunizm traktował swoich obywateli. Ile wysiłku włożono w to aby zatrzeć ślady po naszych Bohaterach, po więźniach okresu komunizmu. To co możemy zaobserwować, usłyszeć, myślę, że daje nam podstawę do tego żeby powiedzieć, że dużo dobrego zrodziło się tutaj. Jestem przekonany że tę pracę, to młode pokolenie Polaków, które jest teraz z nami, będzie kontynuowało. Jestem przekonany, że oni pracują dla Polski. I tak pojmują swoją pracę: jako misję. To jest patriotyczne młode pokolenie. Bardzo się cieszę, że mimo tych trudności, które mieliśmy z historią w szkole, że przecież o historii w mediach głównych nie wiele możemy zobaczyć usłyszeć, to mamy takie młode pokolenie. Mówię o młodych, mimo iż pracują tu ludzie w różnym wieku: najstarszy wolontariusz ma ponad 70 lat i żadnych naszych działań nie opuszcza. Ci młodzi to ten szczególny skarb, na który trzeba dmuchać i starać się go pielęgnować, bo to ogromna wartość dla państwa i nas wszystkich. Takiego młodego pokolenia od czasów Żołnierzy Wyklętych w Polsce nie mieliśmy.

AS: Podczas prac na Łączce znajdowane są rzeczy osobiste zamordowanych żołnierzy. Na Twitterze mogliśmy zobaczyć zdjęcie odnalezionego medalika, własność jednego z żołnierzy. Jakie to są momenty, kiedy się odnajduje te przedmioty?
Szanowna Pani, każdy moment, każda chwila kiedy odnajdujemy szczątki ludzkie, nawet maleńki fragmencik, podobnie jak odnajdujemy rzeczy osobiste więźniów to jest szczególny moment i każdy z nas to w jakiś sposób przeżywa. To są wyjątkowe momenty, w zależności od tego jaką mamy w sobie wrażliwość. Dla jednego tym momentem będzie, gdy uroni łzę odnajdując fragment maleńkiej kosteczki czy zęba na sicie, bo przecież to on odnalazł. Ktoś inny taką chwilę będzie miał w momencie, kiedy odnajdzie medalik, bądź jakąś inną rzecz osobistą należącą do więźnia. Może grzebyk, może guzik z orzełkiem w koronie. W tej pracy trudno mówić że można się uodpornić na takie momenty, mówiąc sobie, że patrzymy „szkiełkiem i okiem” na to wszystko i jesteśmy zdystansowani. To zdecydowanie nie tak. To nie oznacza że pozwalamy sobie na to, że przez cały dzień robimy jedną czynność, rozmawiamy o tym co udało się wczoraj odnaleźć, to też tak nie jest. Z tymi myślami, doświadczeniami, wrażeniami każdy z nas idzie potem do domu i zapewniam, że to się nie kończy na Łączce. Bo w każdym z nas jest gdzieś głęboko to schowane i wracamy do tych przeżyć wielokrotnie. Każdy kolejny dzień i każda kolejna godzina przynosi nowe sytuacje, nowe szczątki bardziej czy mniej zniszczone, nowe rzeczy osobiste. Kolejną falę wzruszeń.

ks. TT: Wczoraj minął miesiąc od rozpoczęcia bieżącego etapu prac na Łączce, przed kolejne kilka tygodni. Jesteśmy w połowie. Czy jest Pan Profesor zadowolony z postępu prac?
Tak, jestem bardzo zadowolony. Ten system przynosi bardzo konkretne efekty. Myślę że znaleźliśmy skuteczny sposób na to jak rozebrać te pomniki komunistyczne. W jaki sposób zorganizować pracę, żeby cała ta ziemia została odpowiednio „przeczesana”, przesiana, żeby żadne szczątki nie zostały. Przy wydatnej pomocy wolontariuszy, mogę powiedzieć, prace idą bardzo sprawnie i nie widzę żadnych zagrożeń byśmy do końca czerwca tych działań tutaj nie zakończyć. Wierzę, że spełnimy swój obowiązek tutaj do końca.

Dziękujemy za rozmowę.

xRSz/Ask/xtt

Fotorelacja z pierwszego tygodnia prac (kwiecień 2017)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *